"Podróżnicy mówią, że nie ma nic jaśniejszego na twarzy Ziemi niż Kair (...)

Ten, który nie widział Kairu, nie widział świata. Jego kurz jest jak złoto, jego Nil jest jak cud, jego kobiety są jak czarnookie niewiasty z raju, jego domy są jak pałace (...)

I jakże mogłoby być inaczej, skoro Kair jest Matką Świata?"

(opowieść żydowskiego lekarza)

26 października 2012

Id al-Adha – Święto Ofiarowania


26 października 2012, godzina 21:00

Rozpoczęło się Święto Ofiarowania – Id al-Adha. Jest to najważniejsze święto w kalendarzu islamskim. Przypada zawsze na dziesiąty dzień dwunastego miesiąca - Dhul Hidżdżah i trwa cztery dni. Święto Ofiarowania zostało ustanowione dla uczczenia Abrahama (Ibrahima) i jego posłuszeństwa wobec Boga. Abraham miał złożyć w ofierze własnego syna, Izmaela. Bóg, widząc pełne oddanie Abrahama, pozwolił mu złożyć w ofierze barana zamiast dziecka. W trakcie Święta Ofiarowania każdy ojciec jest zobowiązany do złożenia ofiary z owcy, barana, krowy lub wielbłąda. Mięso zwierzęcia, które jest składane w ofierze zostaje podzielone na trzy równe części; jedna z nich trafia do biednych, druga do krewnych, a z trzeciej przygotowuje się odświętny posiłek.
Rytualne zabijanie zwierząt odbywa się wczesnym rankiem według ściśle określonych zasad.
W trakcie świąt Id al-Adha muzułmanie spotykają się w meczetach, gdzie wspólnie recytują Quran (Koran). Jest to czas bardzo rodzinny. 

25 października 2012

Hadżdż –pielgrzymka do Mekki


25 października 2012, godzina 13:30

Hadżdż, czyli pielgrzymka do Mekki – świętego miasta muzułmanów, jest jednym z pięciu filarów islamu. Odbywa się w określonym czasie (w muzułmańskim miesiącu Dhul Hidżdżah, który przypada dwa miesiącu po Święcie Postu Id-al-Fitr) , według ściśle określonych reguł i zasad.
Na ważność pielgrzymki składają się kolejno:
1. wejście w stan ihram (sakralizacji) poprzez przyodzianie dwóch białych płacht tkaniny pozbawionej jakichkolwiek szwów;
2. odmawianie modlitwy talbija od momentu przybrania ihramu;
3. po przybyciu do Mekki, siedmiokrotne okrążenie Ka’ba w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara (tałaf);
4. rytualny bieg pomiędzy wzgórzem Safa a Marwa niepodal Ka’ba (sa’jj);
5. nocleg na równinie Mona;
6. następnego dnia pielgrzymka na górę Arafat, gdzie wierni pozostają do zachodu słońca. Podczas pobytu na Arafat odmawiane są modlitwy Zuhr oraz Asr, a także odbywa się kazanie imama;
7. nocleg w miejscu nazywanym Muzdalifah oraz powrót na równinę Mina;
8. dziesiątego dnia miesiąca Dhul Hadżdżah odbywa się ceremonia uderzania diabła kamieniowania szatana), która polega na obrzucaniu trzech steli kamykami wielkości orzecha laskowego;
9. tego samego dnia dokonuje się rytualnego zabicia zwierząt i ofiarowania ich Allahowi (jest to święto Id-al-Adha obchodzone  przez wszystkich muzułmanów na całym świecie);
10. ogolenie głowy, a następnie wyjście ze stanu ihram poprzez założenie normalnych strojów;
11. ponowne tałaf, czyli siedmiokrotne okrążenie Ka’ba;
12. ponowny bieg pomiędzy wzgórzami Safa a Marwa (sa’jj);
13. po zakończeniu sa’jj pielgrzymi udają się na równinę Mina, gdzie pozostają przez kolejne dwa lub trzy dni. Każdego dnia powtarzają ceremonię rzucania kamieniami;
14. ostatniego dnia pielgrzymki, wierni powracają do Mekki, gdzie po raz ostatni okrążają Ka’ba (pożegnalne tałaf);



Czym jest Ka’ba?
Ka’ba to zbudowana z granitu i drewna sześcienna świątynia, która stanowi centrum wzniesionego wokół niej meczetu. Jest to także najświętsze miejsce islamu. Każdego roku pielgrzymuje do niej ponad 3mln wiernych. Ka’ba to święte miejsce, w którym znajduje się Czarny Kamień, który spadł z nieba, aby wskazać Adamowi i Ewie miejsce budowy ołtarza ofiarnego. Początkowo kamień był śnieżnobiały, z czasem jednak czerniał, co było spowodowane przyjmowaniem na siebie grzechów wiernych.


Odbycie, przynajmniej raz w życiu, pielgrzymki do Mekki jest obowiązkiem każdego muzułmanina i każdej muzułmanki. Warunkami, które trzeba spełnić, aby móc uczestniczyć w pielgrzymce są: wyznawanie islamu, dojrzałość płciowa, brak ograniczeń umysłowych, wolność oraz zdolność odbycia pielgrzymki. Na tę ostatnią składają się między innymi: zdrowe ciało, bezpieczeństwo na drogach wiodących do świętego miasta, posiadanie wystarczających środków finansowych, w wypadku kobiet jest to także podróż pod opieką męża lub bliskiego krewnego.
Pielgrzymka do Mekki jest masowym wyrażeniem uniwersalności islamu, a także braterstwa i jedności wszystkich muzułmanów. Do Mekki przybywają bowiem wierni z całego świata, wywodzący się z różnych klas społecznych. Poprzez wspólne przeżywanie hadżdż zbliżają się oni nie tylko do Boga, ale również do samych siebie, celebrując jedność całego świata islamskiego.

22 października 2012

Konstytucja


22 października 2012, godzina 18:00

Ostatni piątek przyniósł kolejne protesty w centrum Kairu. Przedstawiciele różnych partii i środowisk politycznych zebrali się na Tahrir, aby po raz kolejny „walczyć o wolność” Egiptu. Tym razem tematem przewodnim protestu stała się konstytuanta, a dokładniej rzecz ujmując jej członkowie. Konstytuanta jest to organ powołany przez naród, którego celem jest opracowanie i uchwalenie konstytucji. Egipcjanie tłumnie zgromadzili się w centrum stolicy, aby domagać się  zmiany członków organu odpowiedzialnego za nową konstytucję. Ich zdaniem, obecny skład nie reprezentuje całego narodu i może doprowadzić do osłabienia pozycji mniejszości, w tym mniejszości koptyjskiej, a także do osłabienia pozycji kobiet w społeczeństwie. Obecny stuosobowy skład konstytuanty został powołany w kwietniu 2012 roku, po tym, jak poprzedni został odwołany przez sąd. Mimo wprowadzonych zmian, Egipcjanie nadal uważają, że nie reprezentuje on całego narodu i domagają się powołania kolejnego składu. Obalając reżim Mubaraka, co miało wprowadzić Egipt na drogę demokracji i wolności, tak naprawdę oddali kraj Bractwu Muzułmańskiemu, który skupia w swoich rękach pełnię władzy. Poczynając od prezydenta Mohammeda Morsiego, który przez wiele lat był przewodniczącym Bractwa, poprzez  Zgromadzenie Narodowe, czyli izbę niższą parlamentu oraz izbę wyższą – Shurę, na Konstytuancie kończąc. Jednym z pomysłów członków o poglądach skrajnie islamistycznych jest wprowadzenie Shariatu do zapisów nowej konstytucji. Obecnie prawo muzułmańskie (Shariat) obowiązuje wyłącznie w prawie rodzinnym, a pozostałe zapisy konstytucji oparte są na Kodeksie Napoleona. Przedstawiciele Bractwa Muzułmańskiego i Salafici, którzy stanowią zdecydowaną większość w konstytuancie dążą do objęcia Szariatem wszystkich dziedzin życia, również sądownictwa. Chcą, aby to właśnie prawo muzułmańskie stało się podstawą tworzenie prawa cywilnego. Budzi to ostry sprzeciw wśród mniejszości koptyjskiej, a także w środowiskach liberalnych i lewackich. Taki stan rzeczy budzi również niepokój międzynarodowych obserwatorów oraz obrońców praw człowieka.

Obecnie obowiązująca konstytucja pochodzi z roku 1971 i zawiera zapis mówiący o tym, że islam jest religią państwową, a jako główne źródło ustawodawstwa wskazuje prawo islamskie. Nie jest to jednak czymś wyjątkowym w krajach arabskich. Do tej pory prawodawstwo w dużym stopniu oparte było na Kodeksie Napoleona. Ponadto wciąż obowiązująca konstytucja wprowadza pluralizm polityczny i wskazuje, że w Arabskiej Republice Egiptu obowiązuje system wielopartyjny. Jednocześnie zabrania zakładania partii politycznych opartych na religii lub dyskryminacji ze względu na rasę czy płeć. Zupełnie inną kwestią pozostaje faktyczny system partyjny obowiązujący w Egipcie za rządów prezydenta Mubaraka. Patrząc na ostatnie trzydzieści lat raczej trudno byłoby mówić o wielopartyjności czy demokracji. Jest to jednak zupełnie inna kwestia i stanowi temat do znacznie głębszej i dłuższej analizy, którą podejmę w nadchodzącym czasie. Otwartym pozostawiam również pytanie, czy obawy Egipcjan zgromadzonych w ostatni piątek na Tahrir są słuszne? Powrócę do tego tematu jak tylko prace nad nową konstytucją zostaną zakończone.
Chcę tylko zwrócić uwagę na obawy młodych Egipcjan, którzy walcząc przeciw rządom Mubaraka, mieli nadzieję, że walczą o prawdziwą wolność i prawdziwą demokrację, a jak do tej pory spotykają się z postępującą islamizacją i powolnym zamknięciem Egiptu w kręgu państw arabskich. Prozachodnie rządy Mubaraka wspierane przez wojsko zamieniły się w stan, który mogłabym porównać od odwracania się plecami do Stanów Zjednoczonych i krajów europejskich. Moje obawy związane są z postępującą marginalizacją Egiptu, która może, ale nie musi – co pragnę wyraźnie podkreślić, poprowadzić to północnoafrykańskie państwo drogą, jaką podąża Iran czy Arabia Saudyjska, gdzie kobieta pozbawiona jest nawet prawa do kierowania samochodem. Takich zmian większość Egipcjan zdecydowanie nie chce… i zdecydowanie się im sprzeciwi.
Jednym z haseł głoszonych podczas piątkowej demonstracji było przesłanie, że Bractwo Muzułmańskie musi zrozumieć, że Tahrir (jako miejsce, a przede wszystkim jako symbol) już do nich nie należy. I tak, jak Rewolucja wyniosła ich do władzy, tak pewnego dnia może ich od niej odsunąć. Egipcjanie mają bowiem świadomość swojej siły jako narodu, jako społeczeństwa. Poznali ją podczas osiemnastu dni Rewolucji, która doprowadziła do obalenia reżimu Mubaraka.  

21 października 2012

To już dwa lata!


21 października 2012, godzina 19:00

Niewiarygodne, ale Blog „Mój Kair” obchodzi dzisiaj swoje drugie urodziny! Z tek okazji pragnę podziękować wszystkim Czytelnikom za to, że są. Szczególne podziękowania składam na ręce moich Rodziców, którzy byli inspiracją dla powstania Bloga. Z czasem moja Mama stała się najwierniejszym Czytelnikiem, a zarazem najsurowszym krytykiem i recenzentem kolejnych wpisów, za co z całego serca bardzo dziękuję. Dziękuję również za wszystkie wyrazy sympatii, które trafiają do mnie zarówno za pośrednictwem poczty e-mail (mojkair@onet.eu), jak i za pośrednictwem facebooka. Tak naprawdę urodzinowe życzenia należą się nie Blogowi, i nie jego autorce, ale przede wszystkim Czytelnikom. W związku z powyższym każdemu z osobna pragnę zaśpiewać „Sto lat!”.


Jako prezent urodzinowy oddaję kolejną stronę Bloga poświęconą poradom, które, mam nadzieję, okażą się pomocne wszystkim tym, którzy planują wizytę w Egipcie. Na stronie „Przed podróżą” znajdują się informacje praktyczne z zakresu przygotowań do wyjazdu: odpowiedzi na pytania kiedy i jak dotrzeć do Kairu, wyszukiwarka połączeń lotniczych, wyszukiwarka hoteli i hosteli, a także informacje dotyczące wizy i komunikacji miejskiej. Dział „Przed podróżą” powstał dzięki współpracy z serwisem www.travel-cairo.com i obiecuję, że będzie na bieżąco rozbudowywany i uzupełniany kolejnymi poradami praktycznymi. Jednocześnie zachęcam Was - Drodzy Czytelnicy, do przesyłania wszelkich sugestii i pytań dotyczących wyjazdu do Egiptu, czy Kairu. Postaram się udzielić odpowiedzi na wszystkie nurtujące Was pytania.

Kolejnym prezentem z okazji drugich urodzin Bloga jest moja obecność na Twitterze. Od dzisiaj można mnie śledzić! Z uwagi na to, że Blog nie jest moim jedynym zajęciem zawodowym, a doba niestety trwa tylko 24 godziny, nie zawsze mogę poświęcić mu tyle czasu, ile bym sobie życzyła. Niestety… W związku z powyższym postanowiłam wykorzystać Twittera do dzielenia się z Wami, Drodzy Czytelnicy, krótszymi uwagami i przemyśleniami na temat bieżących wydarzeń w kraju faraonów. Nie znaczy to jednak, że zniknę z Bloga… proszę się nie martwić, będę tu bywać regularnie. Może wpisy nie będą się pojawiały codziennie, ale raz w tygodniu na pewno (a postaram się pisać dwa razy na tydzień).  
Na koniec jeszcze raz pragnę podziękować wszystkim Czytelnikom za to, że dzięki Wam Blog „Mój Kair” mógł świętować swoje drugie urodziny. Z całego serca DZIĘKUJĘ!

P.S. link do blogowego konta na Twitterze znajduje się po lewej stronie.
  

12 października 2012

W Kairze znów wrze….


12 października 2012, godzina 22:30

W stolicy Egiptu znów zrobiło się gorąco – i nie mówię tu o pogodzie, ale o kolejnych zamieszkach w centrum miasta, w wyniku których rannych zostało ponad sto osób. Niestety, można było się spodziewać takiego rozwoju wydarzeń. Już od kilku dni nawoływano do kolejnych demonstracji w centrum stolicy… zarówno zwolenników, jak i przeciwników panującego prezydenta. Spotkanie obu grup demonstrantów musiało doprowadzić do eskalacji niezadowolenia i agresji, co z kolei spowodowało, że  Egipcjanie chwycili za podręczną broń jaką są kamienie i płyty chodnikowe.

więcej na stronie www.aljazeera.com (w języku angielskim)

tak wyglądało centrum Kairu 09 września 2011 roku...


6 października 2012

Podróż autobusem


 06 października 2012, godzina 22:00

Kilka dni temu podróżowałam autobusem, a dokładniej rzecz ujmując, autobusami. Miałam do pokonania zaledwie trzy, może cztery kilometry, a jednak nie obyło się bez przesiadki. I właściwie nie było w tym nic ani nadzwyczajnego, ani tym bardziej trudnego. Musiałam po prostu na jednym z przystanków wysiąść z autobusu jednej linii i na tym samym przystanku wsiąść do innego. Kiedy kierowca podjeżdżał na przystanek zobaczyłam przed sobą autobus, który miał mnie zawieźć do domu. Niestety, zanim kierowca „zaparkował” na przystanku i otworzył drzwi, ten stojący przed nim zdążył już zamknąć swoje.  Podbiegłam do kierowcy i zaczęłam go prosić, żeby pozwolił mi wejść do środka. Niestety, ten okazał się zwykłym gburem. Obdarzył mnie złośliwym uśmiechem i … odjechał. W jednej sekundzie doceniłam podróżowanie komunikacją miejską w Kairze. Do tej pory ten sposób przemieszczania się po mieście wydawał mi się bardzo ryzykowny i absurdalny… ale chwilowo zmieniłam zdanie. Jak już wspominałam wcześniej autobusy w Egipcie nie posiadają lub nie używają drzwi, dzięki czemu pasażer ma możliwość swobodnego wsiadania i wysiadania w miejscu dowolnie przez siebie wybranym. Gdybym znalazła się w podobnej sytuacji w Egipcie, mogłabym opuścić autobus jednej linii zanim jeszcze całkiem zatrzymał się na przystanku i swobodnie wsiąść do kolejnego… nawet gdyby zaczął już opuszczać przystanek…
Będąc Europejczykiem nadal uważam ten sposób podróżowania za ryzykowny, ale w pewnych przypadkach dużo prostszy niż polskie przywiązanie do ładu, porządku, procedur i nie wiem czego jeszcze. O chamstwie kierującego pojazdem użyteczności publicznej już nie wspominając.  

1 października 2012

Zagadka


30 września 2012, godzina 23:30

Muszę przyznać, że przez ostatni miesiąc sprawy zawodowe pochłonęły mnie tak bardzo, że zabrakło mi wolnego czasu na Bloga. Obiecuję, że już w października powrócę z regularnymi wpisami dotyczącymi kraju faraonów.
Jest jeszcze tylko jedna kwestia, która spowodowała moją nieobecność w tym miejscu. Sprawa dotyczy ostatniego wpisu… próbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie, co takiego rozbawiło (sądząc po reakcjach znajdujących się pod wpisem) Czytelników we wpisie dotyczącym sporów, a nawet wojen religijnych? Wczytywałam się w każdy wyraz ostatniego wpisu i do tej pory nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na owo pytanie… może ktoś mógłby mi pomóc rozwikłać zagadkę? (czekam na facebook’u). 

13 września 2012

Krótki apel!


13 września 2012, godzina 16:00

Sytuacja na Bliskim Wschodzie, w tym również w Egipcie, robi się coraz bardziej napięta. Oczywiście, potępiam palenie flag i ataki na ambasady Stanów Zjednoczonych (i jakiekolwiek inne również), ale obiektywnie przyznaję, że film nakręcony przez amerykańskiego Żyda jest po prostu obrzydliwy! Jakim prawem ktokolwiek obraża uczucia religijne innych w tak ohydny sposób!? Żyję na tym świecie trzydzieści lat i naprawdę nie potrafię zrozumieć, skąd w ludziach tyle jadu, nienawiści, złości i chamstwa!
Zastanawiam się, dlaczego ogólnoświatowe media tak bardzo sprzyjają Stanom Zjednoczonym Ameryki i zamiast rozmawiać o haniebnym filmie, który stanowi prowokację i jest bezpośrednią przyczyną dalszych wydarzeń, całą swoją uwagę skupiają na potępieniu demonstrantów w Benghazi, Kairze, Sanie, Tunisie, czy Bangladeszu? Może już najwyższy czas, żeby uświadomić Amerykanom i amerykańskiemu rządowi, że świat arabski nie potrzebuje ani wolności, ani demokracji w tzw. „zachodnim wydaniu”!?
Film zamieszczony na jednym z portali wywołał oburzenie świata islamu i moje również. Pytam się twórcy filmu, który nagle zapadł się pod ziemię, jak zareagowałby na podobną inscenizację dotyczącą życia Mojżesza, czy Chrystusa?
Apeluję do wszystkich wyznawców judaizmu, chrześcijaństwa, a także do wszystkich muzułmanów o większą tolerancję i wzajemny szacunek! Zamiast obrażać uczucia religijne innych, wykażmy się wzajemnym zrozumieniem. Świat byłby wówczas dużo piękniejszy, a życie znacznie łatwiejsze…

10 września 2012

Jak długo jeszcze?


09 – 10 września 2012, godzina 02:45

Właśnie mija rok od ataku na ambasadę Izraela wKairze. Pokojowa demonstracja przeobraziła się w chuligańskie wybryki, które doprowadziły do wtargnięcia na teren obcego kraju. Pamiętam, jak siedzieliśmy na hotelowym tarasie w centrum Kairu i ze zdziwieniem oglądaliśmy przekaz telewizyjny. Głos mieliśmy wyłączony i przez pierwsze kilka minut zastanawialiśmy się, w jakim zakątku świata toczą się owe wydarzenia. Wszyscy byliśmy przerażeni, kiedy w końcu rozszyfrowaliśmy, że to zaledwie kilka kilometrów od naszego hotelowego tarasu. Tej nocy podjęłam ostateczną decyzję o moim chwilowym powrocie do Polski. W tamtym momencie mojego życia to była chyba jedyna słuszna decyzja, ale... ta chwila trwa już rok i z każdym dniem, z każdą minutą coraz bardziej żałuję, że jestem tu, a nie tam.  Tęsknię. Każdego dnia tęsknię coraz mocniej i mocniej, i mocniej. Tęsknię za nerwowymi kierowcami samochodów, którzy od wczesnych godzin porannych trąbią nieustannie. Tęsknię za milionem mieszkańców, którzy tuż po zapadnięciu zmroku wylewają się na ulice stolicy. Tęsknię za mieszanką zapachów kawy, grillowanego mięsa, kadzidełek, ostrych przypraw i damskich, słodkich perfum. Tęsknię za wiecznym hałasem i brakiem ciszy nocnej. Tęsknię za brakiem pojęcia czasu, który sprawia, że człowiek staje się niewolnikiem zegarka. Tęsknię za orientalną muzyką słyszaną z radia zamontowanego w samochodzie, na motorze, na skuterze, a nawet na wozie zaprzęgniętym w osiołka. Tęsknię za głosem muezina nawołującego na modlitwę. Tęsknię za pięknymi i tajemniczymi czarnymi oczami egipskich niewiast zakrytych od stóp do głów. Tęsknię...
Może komuś wyda się to niemożliwe, ale im bardziej jestem tu, tym mocniej chcę być tam… czy ta chwila kiedyś się skończy i wrócę tam, po to, żeby tęsknić za tym, co mam teraz tu?
Jest jeszcze coś. Tęsknię jeszcze za Kimś, dzięki komu mogłam odkryć nie jedną i może nie dwie, ale wszystkie twarze Kairu. Za Kimś, dzięki komu odkryłam nie tylko to kolorowe, bogate i radosne oblicze Matki Świata, ale też to szare, smutne, monotonne i brudne. Tęsknię za Kimś, dzięki komu zrozumiałam, że bardziej chcę być tam, niż tu…
I może właśnie dlatego, nie zaglądałam tu przez ostatni miesiąc, za co szczerze PRZEPRASZAM wszystkich Czytelników bloga. Obiecuję, że postaram się już nigdy więcej nie znikać na tak długo. 

14 sierpnia 2012

Zmiany u szczytu…


14 sierpnia 2012, godzina 16:30

W pierwotnym założeniu blog miał być apolityczny i ahistoryczny. Stało się inaczej… życie codzienne przeplata się ze zmianami politycznymi, trudną sytuacją ekonomiczną i wydarzeniami historycznymi. Wobec wydarzeń z ostatnich kilkunastu miesięcy trudno przejść obojętnie, trudno ich nie zauważyć, czy też pominąć ich znaczenie. W końcu zmiany jakie dokonują się we współczesnym Egipcie mają znaczenie historyczne i są nierozerwalnie związane z życiem codziennym Egipcjan. Mam wrażenie, że wszystko ulega przemianie i że życie nie jest już takie jak dawniej, jak jeszcze dwa lata temu… W związku z powyższym pomiędzy wpisami o życiu codziennym i o planowaniu wakacji w kraju faraona, pojawiają się (i pojawiać się będą) wpisy dotyczące wydarzeń bieżących.
Krwawy atak na żołnierzy na Półwyspie Synaj zapoczątkował odważne zmiany w Egipcie – przez wielu nazywane również rewolucyjnymi. Jako pierwsze prezydent Morsi unieważnił zapis mówiący o tym, że ministrów w resortach siłowych powołuje Naczelna Rada Wojskowa. Tym samym prezydent Morsi ma w swoich rękach władzę ustawodawczą i wykonawczą. Kolejnym posunięciem prezydenta było wręczenie najwyższego odznaczenia państwowego – orderu Nilu - marszałkowi Tantawiemu: Szefowi Naczelnej Rady Wojskowej i zwierzchnikowi Sił Zbrojnych. Krótko potem, Morsi zażądał od marszałka odejścia w stan spoczynku, a na jego miejsce powołał dużo młodszego wojskowego. Wszystkie decyzje personalne wywołały radość jednej części społeczeństwa oraz oburzenie innych. Część Egipcjan zaczyna się obawiać władzy skupionej w rękach jednej osoby – w rękach prezydenta, który wywodzi się z Bractwa Muzułmańskiego. 

9 sierpnia 2012

Ostrzeżenie MSZ


09 sierpnia 2012, godzina 19:00

„W związku z powtarzającymi się incydentami powodującymi znaczne utrudnienia w poruszaniu się po niektórych rejonach Egiptu i potencjalnie zagrażającymi bezpieczeństwu turystów, Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowanie odradza wszelkie wyjazdy indywidualne i grupowe poza ośrodki turystyczne na terenie Egiptu.
MSZ jednocześnie uznaje za możliwe z puntu widzenia bezpieczeństwa obywateli wyjazdy zorganizowane z Polski do egipskich ośrodków turystycznych nad Morzem Czerwonym.”


Taki komunikat wydało wczoraj polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Powodem, dla którego MSZ odradza wyjazdy do Egiptu na własną rękę są krwawe wydarzenia z ostatnich kilku dni… A wszystko, nie po raz pierwszy, zaczęło się na Synaju. Do ataku o charakterze terrorystycznym skierowanym przeciw służbom bezpieczeństwa Egiptu doszło przy granicy z Izraelem w niedzielę. W wyniku ostrzału z broni palnej zginęło wówczas 16 egipskich strażników granicznych. O przeprowadzenie ataku Egipt oskarżył islamskich bojowników ze Strefy Gazy. Kolejne dni wstrząsnęły mną jeszcze bardziej, bo okazało się, że niedzielny atak był początkiem lawiny… obecnie trwają walki, w które zaangażowane są już nie tylko egipskie wojsko i policja oraz islamscy bojownicy, ale również Beduini, agenci Mossadu… i nie wiadomo kto jeszcze. Wojna o Półwysep toczy się regularnie od momentu obalenia prezydenta Mubaraka w lutym ubiegłego roku.

Czy polskie MSZ ma rację wydając oświadczenie? Z przykrością stwierdzam, że tym razem nie do końca „dmucha na zimne”, bo sytuacja w kraju robi się naprawdę coraz mniej stabilna, szczególnie w rejonach Półwyspu Synaj. Niezadowolenie społeczne rośnie z każdym dniem, a to z kolei prowadzi do wzrostu agresji najbiedniejszych Egipcjan – szczególnie Beduinów.
W związku w powyższym przyłączam się do myśli MSZ w tym zakresie, że po raz kolejny odradzam podróżowanie po Synaju – zarówno na własną rękę, jak i w grupie zorganizowanej. Niestety… Chociaż wciąż mam nadzieję, że sytuacja wkrótce zacznie się stabilizować… (oby tylko amerykańskie wojska nie zechciały się przyłączyć do trwającego od lat konfliktu o Synaj.)

Czy odradzam wakacje w Egipcie w ogóle? Hmmm, nie chciałabym mieć żadnego życia ludzkiego na sumieniu… nie chciałabym, aby jakiemukolwiek turyście stała się krzywda z mojego powodu. Powiem tak – gdybym miała możliwość powrotu do Egiptu, to nie zastanawiałabym się nawet sekundy. Po prostu kupiłabym bilet na samolot, spakowała walizkę i poleciała do Kairu. Tyle tylko, że nie pojechałabym tam w celach turystycznych i nie musiałabym ani zwiedzać Piramid w Gizie, ani biegać z aparatem fotograficznym zawieszonym na szyi po centrum miasta. Poza tym jestem „fighterem” i nawet Rewolucja nie zmusiła mnie do powrotu do Polski. Decyzję o wakacjach w Egipcie pozostawiam do indywidualnego rozpatrzenia… tym razem.  

więcej o ostatnich wydarzeniach w Egipcie: (w języku angielskim)



1 sierpnia 2012

Egipcjanie ratują polskich turystów


01 sierpnia 2012, godzina 22:00

Pamiętam, że miałam pisać o przelocie do Egiptu na własną rękę, bez pomocy biur podróży… jednak wydarzenia sprzed kilku dni zmusiły mnie do małej zmiany planów. W gruncie rzeczy wpis będzie dotyczył lotnictwa, ale jednak z trochę innego punktu widzenia.
Kilka dni temu rozpoczęły się poważne problemy finansowe jednej z polskich linii lotniczych. Zapowiedziano zawieszenie większości połączeń krajowych, co miało nastąpić w połowie sierpnia. I nagle, późnym wieczorem 26 lipca, połączenia zostały odwołane, o czym klienci OLT Express dowiadywali się najczęściej będąc już na lotniskach. Utknęli podróżujący w Poznaniu, Krakowie, Gdańsku i Warszawie. Na zwołanej dnia następnego konferencji prasowej prezes zapewniał, że połączenia czarterowe będą obsługiwane zgodnie z planem i nic nie wskazuje na ich zawieszenie. Szybko okazało się, że były to tylko puste słowa… obietnice bez pokrycia. Ostatniego dnia lipca turyści wybierający się na wakacje do Egiptu utknęli na polskich lotniskach z powodu zawieszenia wszystkich lotów obsługiwanych przez OLT Express. Nie pamiętam sytuacji, w której turyści nie mogliby skorzystać z wymarzonych i opłaconych wakacji z powodu upadku linii lotniczych – zazwyczaj wakacje nie dochodziły do skutku lub były drastycznie i nagle przerywane z powodu problemów finansowych biur podróży. Ale, jak się okazuje, w Polsce wszystko jest możliwe.
Na pomoc polskim turystom, którzy w większości mieli wypoczywać na plażach Morza Czerwonego przyszły egipskie – a dokładniej kairskie, linie lotnicze Air Cairo. Wyczarterowały one kilka samolotów, które kilkanaście godzin później pojawiły się na polskich lotniskach (między innymi w stolicy Wielkopolski) i zabrały turystów na wymarzone wakacje do kraju faraona.

na kairskim niebie...

Pobyt nad Morzem Czerwonym: około 2500zł
Zwiedzanie Piramid: 60 egipskich funtów
Pomoc linii lotniczych Air Cairo: bezcenna!


26 lipca 2012

A w Polsce rewolucja?


26 lipca 2012, godzina 22:30

Drogi Czytelniku, wiem, że kolejny wpis miał dotyczyć przelotu do Kairu (Egiptu), ale w wyniku wydarzeń, jakie miały miejsce niecałe pół godziny temu, wpadła mi do głowy myśl, którą muszę się podzielić na Blogu. Obiecuję, iż niniejszy wpis stanowi jedynie małą dygresję i już następnym razem powrócę do tematu wakacyjnego pobytu w Egipcie bez pomocy biura podróży. Ale najpierw…
Wbrew tytułowi, sprawa wcale nie dotyczy rewolucji, walk ulicznych, obalania rządu – bo nie jest to miejsce, w którym zajmowałabym się polską polityką. Historia, która spowodowała dzisiejszą tęsknotę za Kairem, dotyczy zakupów w lokalnym sklepiku osiedlowym, o którym wspominałam już kilka miesięcy temu – chyba podczas pierwszych tegorocznych upałów.
Osiedlowy sklepik opiera swoją działalność o sprzedaż produktów spożywczych, prasy codziennej, tygodniowej, kolorowej, a także alkoholu i papierosów – te ostatnie, moim zdaniem, są podstawowymi produktami wypracowującymi zysk właściciela. Pomijając pieczywo i jednodniowe soki owocowo - warzywne, dostawy towaru odbywają się tu raz w tygodniu (naprawdę raz!). Nigdy wcześniej nie było problemu z brakiem towaru, ale od kilku tygodni w każdy czwartek – czyli dzień przed kolejną dostawą towaru – sklep zaczyna świecić pustkami. Do tej pory zazwyczaj brakowało papierosów i świeżego mleka, ale dzisiaj… Niestety, mój jedyny nałóg (poza laptopem, który w moim przypadku służy nie tylko rozrywce, ale przede wszystkim pracy, a przez to spędzam z nim średnio osiem godzin dziennie) zmusił mnie do wieczornej wizyty w osiedlowym sklepiku.  Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu brakowało już nie tylko papierosów i mleka, ale także biletów autobusowych (mniej więcej pięć godzin wcześniej jeszcze były – wiem, bo kupowałam) i pewnie kilku innych produktów, o które nie pytałam. Była godzina 22, a sklep przypominał mi sklep, w którym robiłam zakupy w Kairze. Z tą małą różnicą, że pewnych produktów ( przede wszystkim papierosów i kart telefonicznych) brakowało w Kairze tylko i wyłącznie podczas Rewolucji, kiedy ulice w naszej okolicy były po prostu zamknięte, a wokół trwały walki pomiędzy demonstrantami a policją. Przez rok czasu, kiedy mieszkałam w Kairze nigdy nie zdarzyło się, żeby brakowało mleka! A tutaj proszę bardzo – co tydzień, w czwartek nie ma! Rewolucja? A może powrót do czasów PRL? Sama nie wiem… ale chyba zacznę robić zakupy w innym miejscu.
Nasuwa mi się taka myśl, że organizacja pracy, przepływu towaru i dostaw towaru jest znacznie lepiej zorganizowana w afrykańskiej metropolii niż w dużym mieście centralnej Europy. Zaskakujące… naprawdę, zaskakujące. 

Bez biura podróży: potrzebne dokumenty


26 lipca 2012, godzina 15:00

Zgodnie z wcześniejszymi obietnicami, kilka słów o organizacji wakacji w Kairze (Egipcie) na własną rękę, co w sytuacji kiedy upadają kolejne biura podróży (od początku wakacji upadło już pięć – ostatnie w chwili pisania tego postu), może okazać się najlepszym, a przede wszystkim najbezpieczniejszym, rozwiązaniem. Od razu powiem, że koszt takich wakacji organizowanych bez żadnych pośredników, jest wyższy. Należy jednak zadać sobie pytanie, czy w obecnej sytuacji warto ryzykować wyjazd na wakacje z biurem podróży? Nigdy tak naprawdę nie wiadomo, czy kolejna upadłość nie przerwie nam wylegiwania się na plaży już po dwóch dniach, czy nie zostaniemy zmuszeni nocować na hotelowym korytarzu, na lotnisku, czy pod gołym niebem, czy nie będziemy zmuszeni płacić dodatkowych kosztów za posiłki, a także czy nie stracimy wpłaconych na wyjazd pieniędzy jeszcze zanim dojdzie on w ogóle do skutku… Ryzyko jest ogromne! Osobiście, poważnie rozważyłabym organizację wakacyjnego wyjazdu na własną rękę – może i bardziej kosztowne, może i bardziej czasochłonne, ale pewne!
Poniżej podaję wykaz dokumentów, o które musimy zadbać, i które bezwzględnie powinniśmy sprawdzić przed wyjazdem.

paszport, wiza i inne ważne dokumenty
(te same zasady obowiązują zarówno przy wyjeździe zorganizowanym, jak i na własną rękę).  Przed wyjazdem należy się upewnić, czy nasz paszport jest ważny przynajmniej przez kolejne sześć miesięcy, licząc od dnia wyjazdu z Polski. Krótszy termin ważności może spowodować, że nie uzyskamy wizy wjazdowej, a tym samym nie zostaniemy wpuszczeni na teren Egiptu – krótko mówiąc nasze wymarzone wakacje zakończą się na lotnisku.
Drugim wymaganym dokumentem jest wiza. Możliwości otrzymania wizy są dwie: możemy ją po prostu zakupić na lotnisku (w Kairze, Hurghadzie, Sharm el Sheikh). Cena wizy to 15 USD. Drugą możliwością uzyskania dokumentu uprawniającego nas do przebywania na terytorium Egiptu, jest złożenie wniosku do Ambasady Egiptu w Polsce (03-972 Warszawa, ul.  Alzacka 18). Wniosek, wraz z paszportem oraz opłatą za wizę, można złożyć w Ambasadzie osobiście lub przesłać pocztą. Okres oczekiwania na wizę wynosi około tygodnia. Koszt miesięcznej wizy to około 150zł. Wiza otrzymana w Ambasadzie jest dużo droższa (trzeba jeszcze doliczyć przesyłkę kurierem lub dojazd do Warszawy). Muszę przyznać, że nie słyszałam o przypadku, żeby jakiemuś turyście odmówiono wydania wizy na lotnisku – ale z doświadczenia wiem, że są turyści, którzy jeszcze przed wyjazdem muszą mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.
Kolejnym ważnym dokumentem, o którym trzeba pomyśleć przed wyjazdem jest ubezpieczenie podróżne – dotyczy to zarówno turystów podróżujących na własną rękę, ale także szerokiej rzeszy turystów korzystających z usług biur podróży (o czym mało kto wie). Żadne biuro podróży NIE zapewnia bezpłatnej opieki medycznej, zwrotu kosztów leczenia, czy transportu do kraju w innym terminie niż planowany, a każdy podróżujący (nie tylko do Egiptu) powinien o tego rodzaju zabezpieczenie zadbać sam. Niestety, Polska nie posiada żadnej umowy o bezpłatnym leczeniu obywateli RP na terenie Egiptu i bez względu na posiadane ubezpieczenie, w sytuacji korzystania z opieki medycznej, będziemy musieli za nią po prostu zapłacić. Po co więc ubezpieczenie? Ubezpieczenie pozwoli nam odzyskać pieniądze, które wydaliśmy na wizytę lekarską, pobyt w szpitalu, czy lekarstwa. W sytuacji zagrożenia życia pozwoli także naszym najbliższym na przyjazd do Egiptu, a także na nasz wcześniejszy (związany z dalszym leczeniem) powrót do kraju.
Do dzisiaj pamiętam sytuację sprzed dwóch lat, kiedy małżeństwo w średnim wieku wybrało się na dwutygodniowe wakacje do Egiptu zorganizowane przez jedno z większych biur podróży. Podczas wakacji mężczyzna, mający już wcześniej problemy z sercem, doznał rozległego zawału serca, w wyniku którego zmarł. I tu zaczął się nie tylko dramat rodzinny żony, ale przede wszystkim problem związany z kosztami transportu zwłok męża do Polski. Okazało się bowiem, że ani żona, ani schorowany mąż nie wykupili przed wyjazdem żadnego ubezpieczenia, a biuro podróży nie miało obowiązku ponoszenia kosztów związanych z zaistniałą sytuacją. Przykład jest może  drastyczny, ale moim zamierzeniem jest uczulić wszystkich wyjeżdżających na kwestię posiadania ubezpieczenia, którego koszt wynosi zaledwie 30-50zł (w przypadku wyjazdu dwutygodniowego).

Podsumowując, jeszcze zanim zaczniemy planować wyjazd do Egiptu, należy sprawdzić termin ważności paszportu, pamiętać o konieczności posiadania wizy, a także wykupić ubezpieczenie podróżne.



Więcej informacji na temat potrzebnych dokumentów, szczepień i zdrowia w serwisie www.travel-cairo.com

(a już następnym razem – gdzie znaleźć tani przelot?)

23 lipca 2012

Omar Suleiman nie żyje


23 lipca 2012, godzina 14:30

Zanim, zgodnie z obietnicą, odpowiem na pytania dotyczące organizacji wyjazdu do Egiptu bez pomocy biura podróży, muszę wspomnieć kilka słów o bieżącej sytuacji w kraju faraonów.
W czwartek, 19 lipca 2012 roku, zmarł Omar Suleiman – były szef wywiadu w rządzie Mubaraka, bliski współpracownik obalonego prezydenta, a także vice-prezydent powołany na to stanowisko w czasie trwania Rewolucji. To właśnie on, 11 lutego 2011 roku, podał do wiadomości publicznej, że Hosni Mubarak zrezygnował ze stanowiska prezydenta Egiptu. Pamiętam, że kiedy 30 stycznia 2011 roku został on mianowany vice-prezydentem, na kairskim niebie pojawiły się myśliwce F-16. W taki właśnie sposób armia (a wraz z nią i Egipcjanie) świętowali powołanie Suleimana na stanowisko. 
W czwartek, 19 lipca, Omar Suleiman zmarł w Stanach Zjednoczonych, gdzie przebywał w na specjalistycznych badaniach lekarskich. Trumna z jego ciałem wylądowała w Kairze w sobotę, 21 lipca. W ten sam dzień odbył się także uroczysty pogrzeb wojskowy, z udziałem kompanii honorowej wojska i marszałka Tantawiego. Na uroczystościach nie pojawił się natomiast obecny prezydent Egiptu Mohammed Morsi.
Omara Suleimana żegnały tysiące Egipcjan, którzy z powiewającymi flagami narodowymi ustawili kondukt żałobny wzdłuż drogi prowadzącej z lotniska na cmentarz. Oczywiście, nie obyło się bez ostrych słów i wzajemnych obelg. Wśród żegnającego tłumu można było usłyszeć obraźliwe słowa skierowane w stronę Bractwa Muzułmańskiego, które cieszy się coraz mniejszym poparciem społecznym (szczególnie w stolicy). Była to odpowiedź na słowa wysoko postawionych islamistów, którzy publicznie wyznali, iż Suleiman był złym człowiekiem i nie zasługuje na żadną modlitwę za jego duszę.
Tymczasem stan zdrowia byłego prezydenta Mubaraka uległ poprawie, a co za tym idzie został on ponownie przetransportowany do więzienia, gdzie odbywa karę dożywotniego pozbawienia wolności. Przez ostatnie tygodnie Mubarak przebywał w szpitalu wojskowym, gdzie trafił kilka dni po ogłoszeniu wyroku. Jego stan zdrowia pogorszył się wówczas tak mocno, że niezbędna okazała się specjalistyczna i stała obserwacja lekarska. Podejrzewano także kolejny zawał serca, ale na podejrzeniach się skończyło. Dwa dni temu Mubarak ponownie trafił do więzienia Tora – pytanie tylko na jak długo i kiedy znów jego stan zdrowia ulegnie pogorszeniu? W końcu więzienny szpital, w odróżnieniu od wojskowego,  nie posiada żadnych luksusów, basenów, i nie pozwala na odwiedziny rodziny. 

14 lipca 2012

Ach, te biura podróży!


14 lipca 2012, godzina 17:00

Biuro podróży „xxx” zawiesiło swoją działalność pozostawiając polskich turystów na plażach Hurghady i Sharm el Sheikh. Właściciele biura zniknęli bez śladu! – mniej więcej tak brzmiała medialna informacja o upadku kolejnego już, na przestrzeni ostatnich tygodni, biura podróży. Później dowiadywaliśmy się, że właścicielami byli Egipcjanie, następnie sprostowano, że byli to mężczyźni o arabsko brzmiących nazwiskach, którzy z dnia na dzień zamknęli swoje biura i po prostu zapadli się pod ziemię. A biedni turyści, którzy nie tylko zostali zmuszeni przerwać swoje wymarzone wakacje, to jeszcze w dodatku nie mają jak wrócić do kraju.  Kolejne doniesienia były o tyle smutne, że winnym całego zamieszania byli rządzący, czyli ustawodawcy… i to wcale nie egipscy, których można by jeszcze próbować tłumaczyć trudną sytuacją polityczną w kraju, chaosem i brakiem parlamentu, konstytucji itp… w całej tej sytuacji najbardziej zawinili polscy ustawodawcy, którzy od wielu lat nie potrafią zmienić prawa wykonawczego w Polsce. I w ten sposób marszałek jednego z województw został zmuszony wyłożyć rezerwy na sprowadzenie turystów do domu, co jak do tej pory kosztowało około 600 tysięcy złotych.
W całej tej sprawie zawinił ktoś jeszcze… jak mówił jeden ze „szczęśliwych” – nieszczęśliwych turystów, który bezpiecznie wylądował na lotnisku w Warszawie. Jego wypowiedź dowodziła o życzliwym stosunku pracowników jednego z hoteli w Hurghadzie do polskich turystów „nabitych w butelkę”. Mimo, iż pobyt tych Państwa był nieopłacony, pracownicy hotelu nie odmówili im ani napoi, ani przekąsek, ani posiłku, ani też miejsca na kanapie w hotelowym lobby. Manager hotelu mający na utrzymaniu żonę i dzieci (jak domniemywam) zachował się w całej tej sytuacji tak, jak zachowałby się każdy usługodawca, któremu odmówiono zapłaty za wykonaną pracę – bez względu na miejsce zamieszkania, czy też bez względu na miejsce świadczenia usługi. Natomiast zupełnie niezrozumiała, z czysto ludzkiego punktu widzenia, jest dla mnie postawa pani rezydent, której najważniejszym, jeśli nie jedynym, obowiązkiem jest pomoc turystom przebywającym na wakacjach. Tymczasem pani rezydent zachowała się jak STEREOTYPOWY mąż Arab, który zabiera żonie paszport, zamyka w domu i zmusza do niewolniczej pracy. Zabierając polskim, oszukanym turystom paszporty odebrała im równocześnie prawo do udzielenia pomocy w zakresie powrotu do kraju. Najchętniej sama zabrałabym tej pani dokument uprawniający ją do przebywania na terytorium Egiptu, odebrałabym jej również telefon komórkowy, w zamian wręczyła litr wody, śpiwór i wysadziła gdzieś na środku pustyni, mówiąc „do zobaczenia na lotnisku”.
W zaistniałej sytuacji warto docenić sprawność działania polskiej ambasady. Z mojego własnego doświadczenia wiem, że pracownicy polskiej placówki dyplomatycznej w Kairze nie są chętni do jakiejkolwiek pomocy  - nawet tym, którzy z nie swojej winy znaleźli się w dość kłopotliwej sytuacji. Ale to nie jest ani czas, ani okoliczności, żeby ten temat rozwijać. Pragnę tylko podkreślić, że jestem mile zaskoczona i wdzięczna polskim dyplomatom z ambasady w Egipcie za błyskawicznie podjęte działania w sprawie polskich turystów.  
Na koniec chciałabym powiedzieć, że nie chcę oceniać ludzi korzystających z usług biur podróży, ale ostatnie tygodnie udowadniają, że najlepszym przepisem na udane wakacje, jest zaufać samemu sobie i podróżować na własną rękę. W dzisiejszych czasach, kiedy wszystko można załatwić za pomocą internetu i kart kredytowych, nie jest to wcale takie trudne, jak się wydaje.
W najbliższym wpisie spróbuję odpowiedzieć na pytania: jak zorganizować wakacje w Egipcie na własną rękę i ile taki wyjazd kosztuje…

7 lipca 2012

Obecna sytuacja w Egipcie


07 lipca 2012, godzina 22:00

Rozwiązanie parlamentu, druga tura wyborów prezydenckich, w której zmierzyli się przedstawiciel Bractwa Muzułmańskiego Mohammed Morsi oraz przedstawiciel obalonego prezydenta Ahmed Shafiq, ogłoszenie zwycięstwa Mohammeda Morsiego, wielka fiesta w całym kraju, symboliczne złożenie przysięgi na Placu Tahrir oraz oficjalne zaprzysiężenie nowego prezydenta przed obliczem Sądu Konstytucyjnego… tak – w bardzo dużym skrócie - wygląda obecna sytuacja polityczna w Egipcie. Nie ma parlamentu, a więc i nie ma nowej konstytucji, jest nowy prezydent i wciąż jeszcze jest Naczelna Rada Wojskowa, która z bólem rozstaje się z władzą. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego… bowiem odkąd Egipt odzyskał pełną niepodległość w połowie lat 50 ubiegłego stulecia, na szczycie władzy zawsze stał generał – przedstawiciel sił zbrojnych. Najpierw był  Naser, później Sadat, a potem przez trzydzieści lat Mubarak. Zawsze wojskowy, zawsze generał. Tak więc można zrozumieć niechęć Naczelnej Rady Wojskowej i marszałka Tantawiego do oddania władzy nowemu prezydentowi. Tym bardziej, że nie tylko nie jest on generałem, ale wywodzi się, ze zdelegalizowanego za czasów Mubaraka, Bractwa Muzułmańskiego.
Armia próbowała jeszcze ocalić swoje przywileje, a także dodać do konstytucji (i innych przepisów prawnych) kilka kolejnych, ale sprawa utknęła w sądzie. Jaki będzie ostateczny kształt nowego systemu władzy, okaże się zapewne w przeciągu kilku kolejnych miesięcy. Trudno też wyrokować, jaka będzie prezydentura Morsiego… jedyne, co można o niej powiedzieć, to tyle, że będzie trudna. Nie wiadomo, jak potoczą się losy traktatu pokojowego z Izraelem, jak będzie wyglądała współpraca z Iranem, jak zachowa się Liga Arabska (mająca swoją siedzibę w Kairze), jak daleko nowy prezydent i nowy parlament będą próbowali wprowadzić Szariat (obecnie obowiązuje on przede wszystkim w prawie rodzinnym, poza tym przepisy prawne oparte są na Kodeksie Napoleona), w jakim kierunku będą przebiegały prace nad nową konstytucją… Pytań jest całe mnóstwo i czas pokaże, czy Egipt pozostanie otwarty na kulturę Zachodu, przy jednoczesnym zachowaniu własnej tradycji i przywiązania do religii, czy też zrobi krok w stronę radykałów islamistycznych i zamknie się wyłącznie w kręgu państw arabskich.  
Póki co, pytań jest znacznie więcej niż odpowiedzi… a najważniejszymi z nich na dzień dzisiejszy wydają się pytania o przekazanie władzy przez wojsko oraz o datę kolejnych wyborów parlamentarnych. 

26 czerwca 2012

Przeprosiny i promocja


26 czerwca 2012, godzina 11:00

W związku z moim czynnym udziałem w organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej 2012, niestety nie miałam możliwości komentowania bieżących wydarzeń w Egipcie, za co przepraszam wszystkich Czytelników bloga. Obiecuję, że w kilku kolejnych wpisach przybliżę aktualną sytuację polityczną i społeczną kraju faraonów.

W ramach przeprosin przygotowałam specjalną promocję publikacji Marthy Lou. Tylko do 30 czerwca 2012 roku obie publikacje autorki: „Rewolucja w Kairze” oraz „mójkair.blogspot.com” dostępne są z 50% rabatem. 


 

3 czerwca 2012

Duch Rewolucji


03 czerwca 2012, godzina 12:00

Na Placu Tahrir w centrum Kairu odżywa duch Rewolucji – niedokończonej Rewolucji, jak twierdzi wielu młodych mieszkańców stolicy. O tym, że Rewolucja wciąż trwa przekonywał również jeden z kandydatów na prezydenta – Mohamed Morsy, obecny wczoraj wieczorem na Tahrir. Nawoływał on młodzież egipską do trwania w walce z reżimem Hosniego Mubaraka, do walki o lepszą przyszłość dla Egiptu, o czynny udział w drugiej turze wyborów.
Wczoraj wieczorem, w dniu ogłoszenia wyroku dla byłego prezydenta Mubaraka oraz jego współpracowników, z których większość została uniewinniona od stawianych im zarzutów współudziału w zabójstwie ponad 800 demonstrantów, na Plac Tahrir powrócił duch Rewolucji. Do późnych godzin nocnych mieszkańcy przybywali do centrum miasta, aby po raz kolejny zademonstrować swoje niezadowolenie.  
Niezadowoleni są również sami oskarżeni i, od wczorajszego poranka, skazani: były prezydent Mubarak oraz były minister spraw wewnętrznych Habib el-Adly. Obaj zostali uznani za winnych i skazani na dożywotnie więzienie (niektóre media podają, że el-Adly otrzymał karę 25 lat pozbawienia wolności).  Jego adwokat już zapowiedział apelację do Sądu Kasacyjnego, który miałby uznać byłego ministra za niewinnego. Podobną apelację zapowiada także adwokat Mubaraka, który od wczoraj przebywa w więziennym szpitalu. Media podają, że podczas transportu helikopterem do więzienia Tora, jego stan zdrowia znacznie się pogorszył i potrzebna była natychmiastowa obserwacja lekarska. Jak podają media arabskie, stan zdrowia byłego prezydenta jest nie najlepszy – podczas transportu do więzienia przeszedł on kolejne załamanie nerwowe, płakał i odmówił opuszczenia śmigłowca.  
Czyżby kara dożywotniego pozbawienia wolności miała być karą niezwykle krótką dla tego 84-letniego dyktatora, który podobno zmaga się z chorobą nowotworową? Zaryzykuję stwierdzenie, że więzienny szpital może spowodować kolejne załamanie psychiczne u byłego prezydenta, depresję i kolejne pogorszenie stanu zdrowia. Do tej pory Mubarak przebywał bowiem w Międzynarodowym Centrum Medycznym zarządzanym przez armię, gdzie nie tylko mógł korzystać z basenu, którego brakuje w więziennym szpitalu, ale mógł również spotykać się z rodziną – właściwie bez ograniczeń. Od wczoraj sytuacja zmieniła się o tyle, że były prezydent został uznany za winnego i przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze, gdzie został pozbawiony dotychczasowych luksusów.  

2 czerwca 2012

Winny! (i niewinny)


02 czerwca 2012, godzina 18:30

Radość, euforia, niedowierzanie, smutek, złość to emocje jakie towarzyszyły Egipcjanom tuż po ogłoszeniu wyroku w procesie byłego ministra spraw wewnętrznych Habiba el-Adly, byłego prezydenta Hosniego Mubaraka oraz jego dwóch synów: Gamala i Alee. I, o ile wyrok skazujący za współudział (lub niezaprzestanie) w zabójstwie ponad 800 demonstrantów podczas Rewolucji oraz kara dożywotniego pozbawienia wolności dla byłego prezydenta wywołała radość wśród mieszkańców Egiptu, o tyle uniewinnienie jego dwóch synów w sprawie przyjmowania korzyści majątkowych, wywołały oburzenie i wściekłość. Nie obyło się od przepychanek, protestów i bójek. Od zarzutów korupcyjnych oczyszczono także byłego prezydenta Hosniego Mubaraka. Mieszkańcy Egiptu nie kryją swojego oburzenia… tym bardziej, że wciąż nie jest wiadomo, kto zostanie nowym prezydentem kraju faraonów. Druga tura wyborów odbędzie się 16 i 17 czerwca… obawy o przyszłość kraju, a także o rzeczywisty przebieg kary Mubaraka są uzasadnione tym, że w drugiej turze zmierzą się Mohamed Morsy oraz były generał, były premier i członek reżimu Mubaraka – Ahmed Shafik. Obawy Egipcjan dotyczą tego drugiego kandydata, który będąc nowo wybranym prezydentem mógłby ułaskawić Mubaraka.
Po ogłoszeniu wyroku Hosni Mubarak został przetransportowany helikopterem do więzienia Tora w stolicy kraju, gdzie od razu trafił do więziennego szpitala. Stan jego zdrowia nie jest znany. W tym samym czasie na Placu Tahrir w centrum Kairu trwa wielkie świętowanie zwycięstwa Rewolucji nad Mubarakiem – mieszkańcy stolicy świętują wyrok skazujący za zabójstwo demonstrantów.