"Podróżnicy mówią, że nie ma nic jaśniejszego na twarzy Ziemi niż Kair (...)

Ten, który nie widział Kairu, nie widział świata. Jego kurz jest jak złoto, jego Nil jest jak cud, jego kobiety są jak czarnookie niewiasty z raju, jego domy są jak pałace (...)

I jakże mogłoby być inaczej, skoro Kair jest Matką Świata?"

(opowieść żydowskiego lekarza)

23 marca 2014

Nil inspiruje

Płynie przez stary, spokojny Egipt, a jego piaski, jak nieprzebrana myśl, snują marzenia..."
(James Leigh Hunt - poemat "The Nile")

Nil jest dumą wszystkich Egipcjan; Nil daje życie. W Kairze Nil dzieli i Nil łączy: dzieli miasto na dwie części, a łączy wszystkich jego mieszkańców.

Kultura wielokrotnie odwoływała się do tej życiodajnej rzeki. Inspirowali się nią muzycy, literaci i reżyserzy…


MUZYKA

Gypsies of the Nile














FILM


Minęły miesiące od czasu gdy pisarka Joan Wilder i romantyczny zawadiaka Jack Colton pożeglowali w siną dal. Żeglują nadal, ale sprawy nie mają się dobrze: Joan brakuje natchnienia, a w Jacku buntuje się jego awanturnicza dusza, która aż rwie się do czynu. Także Ralph, który ostatnie pół roku spędził w kolumbijskim więzieniu, nie ma zbyt wielu powodów do radości. Wszystko się zmienia gdy trójka naszych bohaterów dowiaduje się o tajemniczym, bezcennym Klejnocie Nilu. W mgnieniu oka przenosimy się w świat bajecznych przygód, egzotycznych krajobrazów, bezwzględnych złoczyńców i politycznych intryg.



LITERATURA

Rozmowy nad Nilem – Nadźib Mahfuz

Na barce, zacumowanej na Nilu, co wieczór spotyka się "śmietanka" inteligencji: znany aktor, adwokat, literat, tłumaczka w ministerstwie, studentka... Oddają się rytuałowi palenia haszyszu, miłości i rozmowom o tym, co jest najważniejsze. 

Sztuka? Uczucia? Pamiętanie? Zapomnienie? A może nic nie jest ważne? Pewnego dnia dołącza do nich piękna dziennikarka Sammara i próbuje się dowiedzieć, co ich tak pociąga w zakazanym nałogu. Czy pracuje także dla policji? Mahfuz po mistrzowsku łączy obyczajową opowieść z życia Kairu lat 1960. z rozważaniami o naturze człowieka i swoistą "poezją" absurdalnych, narkotycznych wizji bohaterów.


Bóg Nilu – Wilbur Smith

Starożytny Egipt pod rządami faraona Mamose jest państwem chylącym się ku upadkowi: bezlitośni bandyci pustoszą kraj, administrację toczy korupcja, w Delcie Nilu zagnieździł się uzurpator, tymczasem arystokracja pławi się w złocie i rozrywkach. Wielki wezyr Intef, faktycznie rządzący Egiptem, ma tylko jedną ambicję - zasiąść na tronie faraonów. Aby zrealizować ten cel, gotów jest poświęcić jedyną córkę, piękną księżniczkę Lostris...





Zemsta Nilu – Wilbur Smith

Najnowszy tom sagi egipskiej, którą tworzą powieści Bóg Nilu, Siódmy papirus i Czarownik. Egipt jest nękany przez rozliczne plagi, które przemieniają tętniące życiem królestwo w jałową pustynię. Potężny Nil nie wylewa, spękana ziemia przestała dawać plony, a mieszkańcy cierpią pragnienie i głód. Coś przerażającego czai się w głębi Afryki, na niezbadanych ziemiach, gdzie rzeka ma swój początek. Faraon Nefer zleca Taicie, zwanemu Czarownikiem, który od lat cieszy się sławą wielkiego maga i uzdrowiciela, wyjaśnienie przyczyn nieszczęścia. Według innego maga, Demetera, jego sprawcą jest żyjąca od 2000 lat wiedźma o imieniu Eos, która objawia się jako kobieta niezwykłej urody, a siłę czerpie z ognia wulkanu. Pod dowództwem Taity do źródeł Nilu wyrusza ekspedycja złożona ze stu wojowników. Czy spotkanie z Eos zapewni im śmierć, czy da wieczne życie?


Śmierć na Nilu – Agatha Christie

Jakże opatrznościowa dla Elinor wydaje się śmierć pięknej Mary. Za jednym zamachem pozbyła się rywalki do serca ukochanego i otrzymała duży spadek, który - w świetle odkryć Herkulesa Poirota - należał się zmarłej dziewczynie. Niestety, szczęście nie trwa długo: Elinor staje przed sądem oskarżona o morderstwo z premedytacją i nikt - ani sławny detektyw, ani nawet narzeczony - nie wierzy w jej niewinność.






Zanzibar, rok 1857. Dwóch żądnych przygód mężczyzn postanawia poznać tajemnicę Nilu. Nikomu dotychczas nie udało się odkryć, gdzie znajdują się źródła świętej egipskiej rzeki. Zbyt wiele gęstych dżungli, dzikich zwierząt, tropikalnych chorób? Mimo to Richard Burton i John Speke podejmują wyzwanie i zapuszczają się prosto w serce Afryki. W tych niezwykłych poszukiwaniach towarzyszy im były niewolnik Bombay: "Wiedziałem co mnie czeka. Ale rzeczywistość okazała się jeszcze gorsza?"

Świat wielkich odkryć to seria siedmiu książek przeznaczonych dla młodzieży, które przybliżają najważniejsze odkrycia geograficzne oraz historyczne wydarzenia w formie niezwykłych powieści. Interesujące rysunki oraz wkładki ze zdjęciami sprawiają, że przygoda trwa jeszcze dłużej!




22 marca 2014

Nad Nilem

"Pozdrawiamy cię, Nilu, który wynurzasz się z ziemi, który przybywasz, by dać życie ludowi Egiptu”
("Hymn do Nilu" ok. 2050-1750r. p.n.e.)

Nil jest dumą wszystkich Egipcjan; Nil daje życie. W Kairze Nil dzieli i Nil łączy: dzieli miasto na dwie części, a łączy wszystkich jego mieszkańców. To właśnie nad Nilem mieszkańcy stolicy spędzają upalne dni lata, długie wieczory, święta. Nad Nilem spotykają przyjaciół, uciekają z ukochanymi przed wszechobecnym wzrokiem rodziców, nad Nilem spacerują ze swoimi rodzinami, w licznych restauracjach zlokalizowanych na małych stateczkach na Nilu oddają się jednej ze swoich ulubionych czynności jaką jest … jedzenie. Nad Nilem rozmyślają, po Nilu pływają felukami, nad Nilem spędzając czas wolny stojąc na mostach i rozmawiając...

Płynie przez stary, spokojny Egipt, a jego piaski, jak nieprzebrana myśl, snują marzenia..."
(James Leigh Hunt - poemat "The Nile")




SPACER NAD NILEM

Masz ochotę na relaksujący spacer nad Nilem? A może wolisz spacer i towarzyszącą temu głośną arabską muzykę? A może po prostu chciałbyś popatrzeć w wolno płynące wody Nilu i zobaczyć w nich własne odbicie? A może masz ochotę odpocząć w przepięknych ogrodach tuż nad Nilem? Albo może masz ochotę na posiłek w jednej z restauracji zlokalizowanych na statku na Nilu? Wszystko jest do spełnienia w jednym miejscu - w Kairze.






NA MOŚCIE

Dla mieszkańców Kairu nie tylko sama rzeka odgrywa bardzo ważną rolę, ale również wszystko to, co znajduje się w jej pobliżu - a szczególnie mosty. Mosty służą nie tylko do przeprawienia się na drugą stronę Nilu, ale także, a może przede wszystkim, są ważnym miejscem spotkań towarzyskich. Latem, które trwa tu przez pół roku, w ciągu dnia jest to jedno z niewielu miejsc w całym mieście, gdzie powietrze nie pali skóry,  a od czasu do czasu pojawi się nawet lekki, orzeźwiający wiaterek.

Za niewielką opłatą można wynająć  plastikowe krzesełko ogrodowe i po prostu posiedzieć, pomyśleć i popatrzeć na leniwie płynącą rzekę. Wieczorem znikają krzesełka, a w ich miejsce pojawiają się liczni handlarze. Kupić można prawie wszystko, od tulipanów i chusteczek higienicznych, poprzez orzeźwiającą lokalną herbatę, gazety, a nawet drewniane koguty mające służyć za ozdobę mieszkania. Mosty zamieniają się w ogromne przestrzenie spotkań młodych Kairczyków, którzy tak po prostu stoją lub siedzą na barierkach i godzinami rozmawiają.

Egipcjanie są dumni z Nilu - skarbu, jakim obdarzyła ich Matka Natura i doskonale wiedzą w jaki sposób wykorzystać obecność rzeki w mieście. Jeżeli ktoś miałby ochotę sfotografować most pozbawiony rzeszy turystów, mieszkańców, czy też pędzących samochodów, musiałby "wycelować" obiektyw swojego aparatu na most o czwartej nad ranem. Być może udałoby się zatrzymać w kadrze "pusty" most - ale będzie to również most pozbawiony życia i atmosfery, jaka panuje tutaj przez większą część doby.







REJS PO NILU

Trzeba przyznać, że Egipcjanie, a w szczególności mieszkańcy Kairu, doskonale wiedzą w jaki sposób wykorzystać to, czym obdarzyła ich natura - swoje położenie geograficzne. W odróżnieniu od kilku miast w Polsce, które zupełnie nie zauważają swoich rzek i zupełnie nie wiedzą jak je wykorzystać, choćby w celach turystycznych, promocyjnych, czy towarzyskich. W Egipcie jest inaczej - Egipcjanie są dumni z Nilu i kochają go tak bardzo, że mogliby tu spędzać każdą wolną chwilę.

Po Nilu pływają leniwe feluki - tradycyjne egipskie żaglówki, które są doskonałym miejscem do prowadzenia głębokich rozmyślań nad życiem. Pływają też kolorowo oświetlone małe stateczki wycieczkowe, z których rozbrzmiewa głośna orientalna muzyka. W większości są one wypełnione turystami z całego świata, którzy zachęcani przez sternika tańczą, śpiewają i próbują cieszyć się ulotną chwilą.

Ale po wodach Nilu pływa również wzbudzający zachwyt Maxim - największy i najbardziej ekskluzywny statek - restauracja w Kairze, którego właścicielem jest jeden z najdroższych hoteli w mieście. Rejs połączony z kolacją i pokazem tańca brzucha kosztuje kilkaset egipskich funtów, co sprawia, że większość mieszkańców Egiptu może tylko z zazdrością spoglądać na zamożnych turystów znajdujących się na pokładzie "perły kairskiego odcinka Nilu" albo wsiąść na tradycyjną felukę i zatopić się w głębokich rozmyślaniach.





KOLACJA NA STATKU

Wzdłuż brzegów Nilu w centrum Kairu nie brakuj zacumowanych statków wycieczkowych, które pełnią rolę restauracji i kawiarni. W upalne lato jest to jedna z najprzyjemniejszych czynności, jakim oddają się nie tylko turyści, ale przede wszystkim mieszkańcy stolicy. Chłodny powiew wiatru wiejącego nad Nilem chłodzi organizm, a dla Egipcjan nie ma chyba nic przyjemniejszego niż jedzenie. Tak więc stateczki - restauracje są doskonałym miejscem do spędzania wolnego czasu.

Ale kolację można również zjeść na statku pływającym po Nilu. Najczęściej taki posiłek jest serwowany w postaci zimnego bufetu, a wieczór uprzyjemnia pokaz tańca brzucha. Będąc w Kairze warto zapytać w recepcji hotelu lub lokalnym biurze podróży o  możliwość spędzenia wieczoru w takiej pływającej restauracji.




Rozrywka w Kairze

Szanowny Czytelniku, planujesz spędzić w stolicy kraju faraonów więcej niż tylko dwa albo trzy dni? Z pewnością nie będziesz się nudził. Kair oferuje mnóstwo atrakcji, które urozmaicą Twój czas wolny. Opera, koncerty w centrum kultury El Sakia, teatry, kina, wystawy, ale również spacery nad Nilem, rejs feluką, czy szaleństwo w wesołym miasteczku... to tylko mała część bogatej oferty kulturalno - rozrywkowej stolicy Egiptu.

Można również skorzystać z usług lokalnych biur turystycznych, które oferują sandboarding na pustynnych wydmach, przejażdżki quadami po pustyni, czy kilkudniowe safari z noclegiem w namiocie (odważniejsi mogą spróbować noclegu pod "nisko zawieszonymi" gwiazdami).


W przeciągu kilku kolejnych dni zaprezentuję, moim skromnym zdaniem, najciekawsze rozrywki Kairu, które uprzyjemnią Twój pobyt w tej afrykańskiej metropolii.

12 lutego 2014

W cieniu Piramid

O Piramidach Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa w Gizie napisano już chyba wszystko, co można było napisać. Jako jeden z siedmiu cudów świata i jedyny zachowany do dzisiaj cud świata starożytnego, Piramida Cheopsa jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych miejsc na świecie. Nie chcę tutaj przepisywać żadnej z wielu wydanych do tej pory publikacji o Egipcie, czy Piramidach – książek, przewodników, podręczników szkolnych. I dlatego postanowiłam ograniczyć się wyłącznie do kilku faktów historycznych i liczbowych dotyczących Piramid.

Piramida Cheopsa w Gizie

- fakt 1: Piramidy w Gizie liczą sobie już 4500 lat (były budowane w latach 2600 – 2520 p.n.e.);
- fakt 2: największa z Piramid – Piramida Cheopsa obecnie wznosi się na 137,5 m (początkowo miała 146,6m);
- fakt 3: Piramida Cheopsa została zbudowana z dwóch milionów, trzystu tysięcy skalnych bloków, każdy z nich o wadze około 2,5 tony;
- fakt 4: Piramidy w Gizie są największymi grobowcami na świecie;
- fakt 5: Piramidy zostały zaprojektowane z niezwykłą precyzją, o czym świadczy chociażby fakt, iż można je podziwiać do dnia dzisiejszego.

Tyle najważniejszych faktów dotyczących Piramid w Gizie… dla tych, którzy pragną wiedzieć więcej odsyłam do przewodników po Kairze i Egipcie, książek historycznych lub po prostu do podręczników szkolnych.


Jak wyglądało moje spotkanie z Piramidami w Gizie?

Po raz pierwszy zobaczyłam Piramidy w Gizie podczas moich dwutygodniowych wakacji w Kairze, w kwietniu 2010 roku. Nie pamiętam, czego się spodziewałam jadąc do Gizy… prawdę mówiąc, bałam się, że nie zrobią na mnie żadnego wrażenia – w końcu widziałam je już na tylu zdjęciach, pocztówkach, w tylu przewodnikach, czy nawet w filmach… A ponieważ w mojej naturze jest coś takiego, że unikam rzeczy znanych i reklamowanych ( na przykład nigdy nie oglądam filmów, które zdobyły statuetki amerykańskiej Akademii Filmowej, nie lubię też artystów, którzy w pierwszym roku swojej działalności sprzedają ponad milion płyt… - tak już mam…), bałam się, że Piramidy w Gizie staną się kolejnym „przereklamowanym” miejscem…
I przez chwilę nawet tak się stało… w grupie przyjaciół oraz innych turystów przybyłych do Gizy z najodleglejszych zakątków świata, stałam i patrzyłam na trzy wznoszące się ku niebu piramidy. Pomyślałam sobie – „są dokładnie takie, jak je przedstawiają fotografowie na zdjęciach…”. Potem przyszedł moment, w którym podeszłam bliżej… i kiedy stanęłam tak blisko, że na moich plecach czułam bloki skalne, uznałam, że moje 161 centymetrów wzrostu jest naprawdę niczym szczególnym. Piramidy w Gizie są po prostu ogromne! Niewyobrażalnym jest dla mnie sposób powstania Piramid. I nie chodzi tu o brak wiedzy, w jaki sposób je wybudowano, bo widziałam niejeden film poświęcony temu tematowi. Mam raczej na myśli chęć wyobrażenia sobie ludzi, którzy żyli około 4500 lat przede mną i dzień po dniu wznosili kamienne bloki aż do powstania Piramidy. Patrząc na wznoszące się tuż przed moim nosem budowle, moja wyobraźnia (na którą  zazwyczaj nie mogę narzekać) odmówiła mi wykonania zadania. Zupełnie czym innym jest wyobrazić sobie budowę Piramid siedząc przed ekranem telewizora, czy też przeglądając publikację omawiającą sposób ich powstania, a zupełnie czym innym jest próba wyobrażenia sobie owej budowy kiedy stoi się na płaskowyżu w Gizie i ma się je przed oczami. Ja się poddałam… poczułam się tak mała i nic nie znacząca wobec Piramid, że pozwoliłam mojej wyobraźni odpocząć.

Płaskowyż Giza

Piramidy można zwiedzać na kilka sposobów: wędrując po pustynnym piasku na własnych nogach, na grzbiecie wielbłąda, podczas przejażdżki konnej, czy też podróżując bryczką. Ja wybrałam to pierwsze rozwiązanie, czyli zaufałam własnym nogom. I chyba nie żałuję… do dzisiaj pamiętam „spacer” od piramidy do piramidy, kiedy pod nogami miałam tylko suchy piasek, a z nieba lał się żar (pomimo, iż była połowa kwietnia termometr wskazywał tego dnia 38 stopni Celsjusza). I właśnie podczas tej mojej wędrówki po raz kolejny „poczułam” ogrom wznoszących się Piramid… poczułam się bardzo małym elementem układanki o nazwie „natura”. Bo, poza Piramidami, jest w Gizie coś jeszcze, co robi (przynajmniej na mnie zrobiło) ogromne wrażenie – to przestrzeń. Niczym nie zakłócona przestrzeń… Gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie pustynia, która gdzieś bardzo daleko na horyzoncie łagodnie łączy się z niebem. Czasami zastanawiam się, czy poczucie bezkresu tej przestrzeni nie było dla mnie ważniejszym przeżyciem niż zobaczenie samych Piramid… 

grobowce w Gizie

na grzbiecie wielbłąda


14 grudnia 2013

Pogoda nie rozpieszcza

W Poznaniu pogoda nie rozpieszcza, ale jak na połowę grudnia jest chyba całkiem znośnie. Temperatura utrzymuje się wciąż powyżej zera stopni Celsjusza. Co prawda jest pochmurno i mglisto, ale nie pada – ani deszcz, ani tym bardziej śnieg. I wszystkie znaki na niebie wskazują, że w najbliższych dniach niewiele się tutaj zmieni.

Tymczasem w Egipcie…. , który słynie z tego, że lato trwa tam prawie cały rok, zrobiło się biało. Po raz pierwszy od ponad stu lat w kraju faraona posypało śniegiem.


Żałuję tylko, że mnie tam nie ma… chciałabym zobaczyć reakcję Egipcjan, którzy być może po raz pierwszy w życiu widzą śnieg. Chyba sprawił im radość – nie mniejszą niż padający zimą 2011 roku grad.




galeria zdjęć z zasypanego śniegiem Bliskiego Wschodu

Tajemnica zemsty faraona

Nadszedł czas, aby wyjaśnić, czym jest zemsta faraona, tak bardzo rozsławiona wśród polskich (i nie tylko) turystów.  Czy faktycznie jest ona bardzo ciężką chorobą, na którą tak naprawdę nie wymyślono żadnego skutecznego lekarstwa, a jedyne, co może złagodzić jej objawy, to polska wódka? I czy dotyka ona tylko turystów, czy może jest również obecna w życiu Egipcjan?


Zemsta faraona to nic innego jak zatrucie pokarmowe dotykające wszystkich tych, którzy nie dbają o to, co jedzą, gdzie jedzą i czym jedzą i nie jest to zatrucie zarezerwowane wyłącznie dla spragnionych mocnych wrażeń turystów. Czasem dotyka również rodowitych mieszkańców Egiptu, dla których nie jest żadną zemstą faraona, a co najwyżej zemstą za własną lekkomyślność (podobnie jak zatrucie pokarmowe dla Polaka w Polsce). Prawdą jest jednak, że znacznie częściej zapadają na nią przybysze z obcych krajów, co wynika z faktu, iż nie zwracają oni uwagi na jakość i ilość pochłanianego pokarmu – im bardziej egzotycznie, tym lepiej. A czasem również im taniej, tym smaczniej… co prowadzi do tego, że turyści często kupują jedzenie w barach, w których higiena jest sprawą drugo-, trzecio-, a może nawet czwartorzędną. Krótko mówiąc, turyści wrzucają do swojego żołądka  nie tylko sandwicze, makaron, ryż, warzywa, ale również niezliczoną ilość bakterii… a po obfitym posiłku w jednym z wielu ulicznych, przenośnych barów na kółkach, nadchodzi czas na egzotyczne owoce… banany, kiwi, pomarańcza, figi, winogrona… i wszystko prosto ze straganu trafia do żołądka… bez uprzedniego mycia, a tym samym do żołądka turysty trafia kolejna porcja bakterii. Finał jest taki, że po powrocie do hotelu jedynym miejscem, w którym taki obficie najedzony turysta spędza czas staje się toaleta. Trwa to czasem jedną godzinę, a czasami nawet dwa dni. Dwa dni całkowicie wyjęte z wakacyjnego życiorysu… i nie pomagają żadne lekarstwa na biegunkę przywiezione z Polski. Nie pomaga nic… no bo niby jak polskie leki przeznaczone do walki z polskimi bakteriami mają pomóc w walce z afrykańskimi bakteriami? W takiej sytuacji najlepiej skorzystać z porad najbliższego aptekarza i zwalczać egipskie bakterie egipskimi pastylkami przeznaczonymi do walki z zatruciem pokarmowym. A najlepszym sposobem uniknięcia owej zemsty faraona jest ostrożność, szacunek dla własnego żołądka i przede wszystkim zachowanie umiaru…

świeże owoce

świeże owoce


7 grudnia 2013

Mój Kair na facebook’u

Po kilku miesiącach przerwy blog wznowił swoją działalność. Wszystkich Czytelników pragnę poinformować, że blog jest już dostępny na facebook’u. Zachęcam do przyłączenia się do społeczności i polubienie profilu – dzięki czemu będzie można zyskać dostęp do niepublikowanych wcześniej zdjęć, filmów oraz konkursów z nagrodami. 


6 grudnia 2013

Egipt praktycznie: baza noclegowa

Baza noclegowa Kairu jest bardzo rozbudowana i różnorodna. Nie brakuje tu hoteli najwyższej klasy takich międzynarodowych sieci jak: Hilton, Mariott, Intercontinental, Sheraton, Four Season czy Hyatt. Większość z nich zlokalizowana jest w centrum miasta, nad samym Nilem.  Za taki luksus trzeba jednak drogo zapłacić - około 1200zł za noc w pokoju jednoosobowym.




Ale w Kairze nie brakuje tanich, i co najważniejsze położonych w pobliżu najważniejszych zabytków, hoteli i hosteli. Większość z nich znajduje się w dzielnicach Downtown oraz Garden City, niecałe 10 minut drogi od Muzeum Egipskiego czy Nilu. Pokoje są najczęściej wyposażone w samodzielną łazienkę oraz klimatyzację. Większość z tanich hoteli oferuje również śniadanie w cenie noclegu, a przy dłuższych pobytach także darmowy transfer z lotniska. Na miejscu możemy także zapytać o jednodniowe wycieczki do Gizy, czy do Aleksandrii. Niestety, w większości tanich hoteli nie można płacić kartą kredytową.

Egipt praktycznie: komunikacja

AUTOBUS
Po Kairze można się poruszać na wiele różnych sposobów i trudno powiedzieć, który z nich jest najbezpieczniejszy, najszybszy i najwygodniejszy. Po pierwsze możesz korzystać z autobusów miejskich, ale do tego potrzebujesz dużo cierpliwości (nigdy nie wiadomo, o której godzinie przyjedzie autobus); dużo odwagi i bardzo wygodne buty (większość autobusów nie zatrzymuje się na przystankach więc możesz być zmuszony do wsiadania i wysiadania podczas jazdy...w biegu). Jest to o tyle wygodne, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w dowolnym momencie z autobusu po prostu wysiąść.

MINIBUS
Drugim sposobem podróżowania po Kairze są prywatne minibusy. Za odpowiednią opłatą zawiozą cię gdzie tylko chcesz... tylko czasem taka podróż może trwać cały dzień. Dlaczego? Wyobraź sobie minibusa z siedmioma pasażerami, z których każdy chce jechać w zupełnie innym kierunku. Jest jednak jedna zaleta - zwiedzisz miasto i na pewno będziesz miał miejsce siedzące, gdyż w odróżnieniu od autobusu, nie można podróżować minibusem na stojąco. No i jeszcze jedna dobra strona - nie musisz wsiadać ani wysiadać w biegu, bo jest to po prostu niemożliwe do wykonania.

METRO
Po niektórych dzielnicach Kairu można poruszać się także metrem, szczególnie w okolicach muzeum. Jest to również najwygodniejszy sposób dotarcia do Koptyjskiej dzielnicy miasta; przystanek znajduje się w samym centrum. Istnieją również plany wybudowania linii metra do piramid w Gizie.
Po dzielnicy Heliopolis można poruszać się także metrem naziemnym - czymś w rodzaju tramwaju. Jest to jednak bardzo powolny środek transportu i czasem może się okazać, że szybciej dotrzemy do celu pieszo.

TAKSÓWKA
Kolejnym sposobem poruszania się po Kairze są taksówki i nie ma w tym mieście nic prostszego niż jej znalezienie. Wystarczy wyjść na ulicę a taksówka sama cię znajdzie. Jest jednak kilka zasad dotyczących podróżowania tym środkiem transportu. Po pierwsze - staraj się zatrzymać taksówkę w kolorze białym (taksówki czarno-białe są bardzo drogie, a kierowcy nie porozumiewają się w innym języku niż arabski). Poza tym w "białych" taksówkach są zainstalowane liczniki kilometrów, dzięki którym wiesz ile naprawdę powinieneś zapłacić. Mimo to staraj się zapytać o cenę przejazdu zanim zdecydujesz się wsiąść do wybranej taksówki, a najlepiej zapytaj w hotelu lub znajomych ile powinieneś zapłacić za przejazd. Kierowcy bowiem często wykorzystują niewiedzę zabłąkanych turystów. Musisz również uwzględnić, iż cena przejazdu taksówką zależy od takich czynników jak: dzień tygodnia, pora dnia, czas przejazdu, liczba pasażerów, ilość bagażu, czy też humor kierowcy, a nawet twój wygląd - niestety to też może mieć znaczenie dla ceny twojego przejazdu.


taksówki w centrum Kairu

SAMOCHÓD
Kolejnym sposobem poruszania się po Kairze jest własny samochód, ale jeżeli nie jesteś kierowcą rajdowym i nie masz dużo cierpliwości oraz nerwów ze stali, zapomnij o tym. W tym mieście prowadzenie samochodu jest jednym ze sportów ekstremalnych. Wszyscy jadą gdzie chcą, jak chcą i kiedy chcą; bez względu na sygnalizację świetlną i znaki drogowe. Skręcanie w lewo ze skrajnego prawego pasa, zatrzymywanie się na środku ronda, wymuszanie pierwszeństwa przejazdu to zwykła codzienność dla każdego kierowcy.

PIESZO
Ostatnim sposobem poruszania się po Kairze jest zaufanie własnym nogom, ale ten sposób przemieszczania się polecam tylko wówczas, jeżeli masz do pokonania niewielkie odległości. I oczywiście musisz mieć nerwy ze stali, szczególnie jeśli będziesz musiał przejść na drugą stronę ulicy ( a większość ulic w Kairze jest wielopasmowa). Wśród Egipcjan mówi się, że aby dokonać tego cudu należy zamknąć oczy, modlić się i mieć nadzieję, że bezpiecznie dotrzesz na drugą stronę. Skacząc pomiędzy trąbiącymi samochodami pewnie przyjdzie ci do głowy pytanie, czy nie powinieneś wykupić dodatkowego ubezpieczenia (mam na myśli ubezpieczenie dotyczące uprawiania sportów ekstremalnych) przed przyjazdem do tego miasta. I jeszcze jedna zasada dotycząca ruchu pieszego - żaden z mieszkańców Kairu nie używa chodników; dlatego nie zdziw się, jeżeli na środku chodnika napotkasz wielką donicę z kwiatami albo rosnące tam drzewo. Tutaj wszyscy poruszają się po ulicy i trudno powiedzieć czemu służą chodniki.






Egipt praktycznie: co powinno znaleźć się w walizce?

Lista rzeczy, które powinny znaleźć się w walizce:

  • krem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym;
  • okulary przeciwsłoneczne;
  • nakrycie głowy;
  • wygodne, pełne buty (nosząc sandały lub klapki możesz mieć problem z umyciem nóg);
  • drobne upominki - tzw. "bakszysz" (np. cukierki, lizaki, długopisy);


Lista rzeczy, które są absolutnie zbędne:

  • krótkie szorty oraz mini spódniczki (nie dotyczy nadmorskich kurortów);
  • bluzki odsłaniające ramiona (nie dotyczy nadmorskich kurortów - Hurghada, Sharm el Sheikh, Marsa Alam);
  • kosmetyki (wszystkie są dostępne na miejscu);
  • leki na dolegliwości żołądkowe (bardzo często okazują się nieskuteczne);



Sklepy w Egipcie są bardzo dobrze zaopatrzone i większość rzeczy można niedrogo kupić na miejscu.

Egipt praktycznie: zdrowie

Zagrożenia sanitarno - epidemiologiczne

W Egipcie nie występują zagrożenia sanitarno - epidemiologiczne na dużą skalę. Nie ma też obowiązku dokonania określonych szczepień przed przyjazdem. Wyjątek stanowią podróżujący do  Egiptu z Sudanu - władze Egiptu surowo przestrzegają obowiązku okazania aktualnej książeczki szczepień przy przekraczaniu granicy od strony Sudanu. Wymaganymi szczepieniami są  szczepienia przeciw tężcowi, żółtaczce, malarii oraz febrze.

Przy dłuższych pobytach w południowej części kraju <b>zaleca się wykonanie szczepień ochronnych przeciw:  żółtaczce typu A i B, tężcowi, błonicy, durowi brzusznemu, febrze oraz malarii.

Ponadto na terenie całego kraju należy przestrzegać zasad ostrożności i higieny:
  • często myć ręce;
  • pić wodę tylko przegotowaną lub oryginalnie zamkniętą (z folią na nakrętce);
  • myć owoce i warzywa przed spożyciem (osoby o wrażliwych żołądkach powinny myć owoce wodą butelkowaną);


Ubezpieczenie i koszty leczenia

Poziom usług medycznych jest bardzo zróżnicowany, co nie oznacza, że brakuje wysoko wykwalifikowanych lekarzy (szczególnie w stolicy opieka medyczna jest na wysokim poziomie).

Zagraniczne polisy ubezpieczeniowe nie są honorowane, a wszystkie koszty należy regulować w gotówce. Brak własnych środków finansowych jest równoznaczny z niemożnością skorzystania z jakiejkolwiek opieki lekarskiej.

Koszt wizyty lekarskiej wynosi od 20 do 40 USD. Doba w szpitalu (bez specjalnych zabiegów) kosztuje od 100 do 300 USD. Warto jednak przed wyjazdem do Egiptu wykupić ubezpieczenie podróżne (zdrowotne) - w przypadku konieczności skorzystania z usług medycznych należy zatrzymać wszystkie rachunki, a po powrocie do kraju ubiegać się o zwrot kosztów leczenia.


Leki

Poza lekami wydanymi z przepisu lekarza na choroby przewlekłe, nie ma potrzeby zabierać leków ze sobą. Aptekarze w Egipcie mówią po angielsku i pomogą wybrać lek na mniej poważne dolegliwości (w szczególności kłopotów żołądkowych warto skorzystać z leków dostępnych w Egipcie, gdyż te przywiezione z Polski mogą okazać się nieskuteczne). Wybór leków w Egipcie jest duży, a ich ceny są dość niskie. Podczas zakupu leków warto sprawdzić datę ważności. W Kairze nie ma również problemu ze znalezieniem aptek czynnych całą dobę.


Ochrona przed słońcem

Przed wyjściem na słońce należy zawsze pamiętać o nałożeniu kremu z wysokim filtrem przeciwsłonecznym. Ponadto należy zawsze pamiętać o okularach przeciwsłonecznych i nakryciu głowy.

Zalecane jest także noszenie przewiewnych bawełnianych ubrań.

Warto również pamiętać, iż kawa i alkohol powodują odwodnienie organizmu - dlatego też zaleca się spożywanie dużej ilości wody mineralnej.

Egipt praktycznie: wiza i inne dokumenty

Wymagane dokumenty przy wjeździe do Egiptu:
- paszport (ważny przez co najmniej 6 miesięcy od daty wjazdu na teren Egiptu);
- wiza;

Zalecane dokumenty przy wjeździe do Egiptu:
- ubezpieczenie podróżne;
- szczepienia przeciw polio, żółtaczce, tężcowi;

Ponadto przy wjeździe do Egiptu od strony Sudanu wymagana jest książeczka szczepień.

Obywatele RP wybierający się do Egiptu potrzebują wizę. Najprostszym sposobem uzyskania wizy turystycznej, która upoważnia nas do przebywania na terytorium Egiptu przez miesiąc czasu, jest zakupienie jej na lotnisku w Kairze (dostępna także na lotniskach w Luksorze i Hurghadzie). Jest to dużo prostsze i tańsze niż uzyskanie wizy w konsulacie za granicą (koszt wizy kupionej na lotnisku wynosi 15$).

Pamiętaj!!! aby otrzymać wizę, twój paszport musi być ważny przez co najmniej sześć miesięcy od dnia otrzymania wizy.

Jeżeli planujesz pozostać w Egipcie dłużej niż miesiąc, będziesz musiał poświęcić sporo czasu na formalności związane z przedłużeniem wizy, ale nie jest to niemożliwe. Aby przedłużyć wizę musisz udać się do budynku Mogammy (Midan al Tahrir w Kairze), na pierwsze piętro i skręcić w prawo.

Dokumenty potrzebne do przedłużenia wizy:
- paszport
- formularz aplikacyjny - do pobrania na pierwszy piętrze Mogammy,
- jedna fotografia - zdjęcia możesz zrobić w dowolnym punkcie Kodaka lub na parterze w budynku Mogammy,
- znaczki skarbowe - do kupienia na pierwszym piętrze,

Jeżeli chcesz podjąć naukę lub pracę w Egipcie, bez problemu zamienisz swoją wizę turystyczną na wizę pobytową. Procedura jest podobna do przedłużenia wizy; nie zapomnij jednak zabrać ze sobą dokumentów potwierdzających, że jesteś studentem lub dokumentu potwierdzającego, że znalazłeś pracę.

Pamiętaj!!! wiza pobytowa nie upoważnia cię do podjęcia pracy na terenie Egiptu. Kolejnym krokiem do podjęcia legalnej pracy będzie uzyskanie pozwolenia na pracę.


Obowiązek wizowy nie dotyczy osób przebywających tylko i wyłącznie na terenie półwyspu Synaj. Jeżeli jednak planujesz wycieczkę do Kairu, Aleksandrii lub na pustynię, wiza jest Ci niezbędna!!!

Egipt praktycznie: jak dojechać do Egiptu?

Najwygodniejszym i najprostszym sposobem dotarcia do Kairu jest transport powietrzny. Samoloty pasażerskie rozmaitych linii lotniczych lądują tu średnio co trzy minuty, a lotnisko w stolicy Egiptu jest jednym z największych w Afryce i wciąż się rozbudowuje. W 2005 roku został otwarty nowy, trzeci z kolei, Terminal, który jest bardzo przestronny i przyjazny dla podróżnych. Istnieją plany rozbudowy lotniska o Terminal 4.

Lotnisko jest położone około 20 kilometrów na północny wschód od centrum miasta. Najprostszym rozwiązaniem aby dostać się do centrum jest wynajęcie samochodu z hotelu, w którym planujesz się zatrzymać. Często hotele oferują taką usługę bezpłatnie (przy rezerwacji noclegów powyżej 3 nocy), ale upewnij się przed przyjazdem.
Możesz również wziąć taksówkę z lotniska, ale ta forma podróżowania jest dość droga i zależy od pory dnia, twojego wieku, ilości bagażu, zdolności porozumienia się po arabsku, czy też liczby pasażerów. Generalnie cena zależy od nastroju kierowcy.

Aby wydostać się z lotniska możesz również skorzystać z autobusów lub minibusów. Jeśli zamierzasz prosto z lotniska wyjechać do innego miasta (Sharm el Sheikh, Taby, Hurghady...) możesz skorzystać z usług firm West Delta lub Superjet.

na kairskim niebie...

Egipt praktycznie: kiedy najlepiej jechać do Egiptu?

Najlepszą porą roku na odwiedzenie Egiptu oraz jego stolicy jest jesień oraz wczesna wiosna. Latem panują tutaj upały sięgające 36, a nawet 40 stopni Celsjusza, przy tym panuje dość duża wilgotność powietrza, co prowadzi do trudności w oddychaniu.


Zimy natomiast są łagodne i bezdeszczowe, ale można napotkać burzę piaskową (chamsin). Jest to wiejący z południa wiatr niosący ze sobą ogromne ilości saharyjskiego piasku. Najczęściej pojawia się pomiędzy styczniem a kwietniem.

centrum Kairu podczas chamsin

Czy Egipt jest bezpieczny?

14 listopada 2013 roku został zniesiony stan wyjątkowy. Czy to oznacza, że sytuacja w Egipcie się ustabilizowała i podróżowanie po kraju jest bezpieczne?

Owszem, pod warunkiem przestrzegania kilku zasad:

zasada pierwsza
Z uwagi na obecną, mimo wszystko niestabilną sytuację w Egipcie, odradzam wakacje w Sharm el Sheikh, a nawet na całym Półwyspie Synaj. Dużo rozsądniejszym wyborem będzie Hurghada lub Marsa Alam. A stamtąd to już tylko "rzut kamieniem" do Luksoru… i świata starożytnego ukrytego w Tebach...

zasada druga
Bez względu na to, czy planujemy spędzić całe wakacje w Kairze, czy też skorzystać z jedno- lub dwudniowej wycieczki fakultatywnej, którą oferują wszystkie biura podróży w nadmorskich kurortach, warto rozważyć termin zwiedzania stolicy.  Zdecydowanie odradzam piątek, który jest w Egipcie dniem wolnym od pracy, a co za tym idzie, jest dniem masowych protestów. Nie twierdzę, że w każdy piątek na Placu Tahrir gromadzą się tysiące demonstrantów, ale jeżeli już ma się wydarzyć coś złego, to jest prawie pewnym, że odbędzie się to właśnie w piątek. Warto więc w ten dzień zrezygnować ze zwiedzania Muzeum Starożytności, Placu Tahrir, Pałacu Abdeen, czy spaceru nad Nilem i rejsu feluką.

zasada trzecia
Należy bezwzględnie unikać wszelkich rozmów na tematy polityczne czy religijne. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy nasz rozmówca jest zwolennikiem, czy może przeciwnikiem obalonego prezydenta Mubaraka lub prezydenta Mursiego. Nie wiadomo również jaką opcję polityczną reprezentuje, a jeżeli okaże się, że jest członkiem Bractwa Muzułmańskiego, a my rozpoczniemy ostry atak islamu, czy samego Bractwa, możemy narazić się na duże nieprzyjemności.

zasada czwarta
W miarę możliwości zalecam unikanie dużych skupisk ludzi, szczególnie jeśli rozmowa staje się coraz głośniejsza, coraz bardziej emocjonalna, a nawet agresywna. Egipcjanie, jako naród dość  silnie okazujący swoje emocje, nie stroni od szarpania, przepychania a nawet uderzenia swojego rozmówcy, kiedy ten ma zupełnie odmienne poglądy. W takich sytuacjach najlepiej po prostu delikatnie się oddalić od miejsca konfliktu. Nie oznacza to jednak, że jest to naród zabijający się wzajemnie na środku ulicy. Pamiętam sytuację pod Piramidami w Gizie, kiedy dwóch młodych mężczyzn spierało się o kierunek spaceru: jeden z nich chciał iść w lewo, drugi zaś w prawo. Po kilku minutach rozmowa, którą prowadzili przemieniła się w kłótnię, potem w bójkę, a na koniec, po wymianie ostrych słów i kilku ciosów, obaj mężczyźni podali sobie ręce, przytulili się "na zgodę" i trzymając się "pod pachę" na znak przyjaźni, kontynuowali spacer. Takie awantury są dla Egipcjan czymś normalnym i często spotykanym. Turystom zalecam jednak unikanie tego rodzaju konfliktów, szczególnie teraz, kiedy sytuacja w kraju jest wciąż napięta...

zasada piąta
Zalecam unikanie jakichkolwiek kontaktów z lokalną policją, której na ulicach Kairu nie brakuje. Jest to grupa społeczna, czy zawodowa ciesząca się najsłabszym zaufaniem społecznym, i nie bez powodu… w przeciwieństwie do policji w krajach europejskich, w dużej części nie są to zawodowi policjanci, a jedynie "poborowi", którzy odrabiają trzyletnią służbę wojskową. Nawet w sytuacji kiedy zabłądzimy, dużo rozsądniejszym rozwiązaniem jest zapytać o drogę przechodnia, czy sklepikarza, niż przedstawiciela policji.

zasada szósta
Należy bezwzględnie unikać fotografowania przedstawicieli służb bezpieczeństwa - policjantów i żołnierzy. Próba sfotografowania czołgu stojącego na ulicy, czy żołnierza, których w centrum miasta, a w szczególności w okolicy budynków rządowych, nie brakuje może się zakończyć w najlepszym przypadku konfiskatą aparatu lub kamery, a w najgorszym nawet aresztem. Taki stan rzeczy ma ścisły związek z niechęcią służby bezpieczeństwa do dziennikarzy z całego świata, a każdy, kto posiada aparat fotograficzny jest tutaj uznawany za przedstawiciela świata mediów.

zasada siódma
Ku mojemu niezadowoleniu, należy zrezygnować z samotnych późnowieczornych spacerów, szczególnie w centrum miasta i nad Nilem. Nie twierdzę, że każdy kto wybierze się na samotny spacer o drugiej w nocy zostanie okradziony, pobity, czy zgwałcony (w przypadku kobiet), ale niestety w obecnej sytuacji jest to dość ryzykowne.


Wciąż odradzam planowanie wakacji na Półwyspie Synaj, a także w oazach na wschodzie kraju. Nie widzę natomiast żadnego powodu, aby rezygnować z wylegiwania się na plażach w Hurghadzie lub Marsa Alam. Nie znajduję również żadnego powodu, dla którego jakikolwiek turysta miałby rezygnować z zobaczenia Piramid w Gizie, zbiorów Muzeum Starożytności, Cytadeli,  bazaru Khan al Khalili… i wielu innych, równie ciekawych, miejsc.

Czy warto jechać do Egiptu?

Egipt – piramidy, faraonowie, Sfinks, pustynia, Nil, słońce, palmy .... długo można by wymieniać skojarzenia jakie nasuwają się z nazwą tego afrykańskiego państwa leżącego nad Morzem Czerwonym ( a także nad Morzem Śródziemnym, chociaż tego turyści jakby nie zauważają). Państwa, które coraz liczniejsza grupa Europejczyków, w tym także Polaków, wybiera na idealne miejsce swoich wymarzonych wakacji. Idąc jedną z głównych ulic mojego miasta mijam cztery, a może nawet pięć, biur podróży i każde z nich kusi mnie dwutygodniowym pobytem w jednej z miejscowości nad Morzem Czerwonym. Sharm al Sheikh, Hurghada czy, coraz popularniejsze w ostatnich latach, Marsa ‘Alam... Piękne piaszczyste plaże, basen z krystalicznie czystą wodą w każdym hotelu, nurkowanie wśród barwnych raf koralowych, animacyjne programy dla turystów, pokazy tańca brzucha, czy wycieczka na pustynię do „prawdziwej” wioski Beduinów.....to najczęściej wymieniane przez biura podróży atrakcje Egiptu.

Ja, ze swojej strony, dodałabym jeszcze przynajmniej dziesięć innych powodów, dla których warto odwiedzić Egipt, a byłyby to między innymi: egipska kuchnia, Piramidy w Gizie, rejs feluką, lokalne kawiarenki z sziszą, głośna orientalna muzyka, pustynia, a może nawet sandboarding na pustynnych wydmach, skarby Luksoru, Asuanu i Abu Simbel (szczególnie 22 lutego lub 22 października, kiedy promienie słoneczne oświetlają posągi stojące przy wejściu do starożytnej świątyni), Muzeum Starożytności w Kairze, oazy ukrywające się na Pustyni Zachodniej, Aleksandria, Kair… oj, mogłabym tak jeszcze długo wymieniać powody, dla których warto odwiedzić kraj faraonów.

Mam świadomość, że wśród Czytelników niniejszego bloga są zarówno podróżnicy – odkrywcy, którzy najczęściej przemierzają świat sami i na własną rękę, trzymając się bardzo daleko od biur podróży i wszelkiego typu wycieczek zorganizowanych. Sami kupują bilet na samolot, sami rezerwują hotele, sami ustalają plan wycieczki i sami poznają kraj, w którym aktualnie przebywają. Do tego rodzaju „wycieczkowiczów” zaliczam także siebie i dla tej grupy Czytelników mam tylko jedną odpowiedź na postawione w tytule wpisu pytanie – oczywiście, że warto!!! Szczególnie w okresie wczesnej wiosny lub jesieni, kiedy upały nie są już tak dokuczliwe i można swobodnie zaplanować zwiedzanie oaz na Pustyni Zachodniej… Dwutygodniowa eskapada - karawana od oazy do oazy połączona z noclegami pod gołym niebem, kiedy wydaje się, że można dosięgnąć gwiazd, jest naprawdę niezapomnianym przeżyciem.

Wśród Czytelników bloga jest również grupa ludzi zmęczonych całoroczną pracą zawodową, dla których jedynym wakacyjnym marzeniem jest… przysłowiowy „święty spokój”. Cóż mogę im zaproponować? Hmm… myślę, że także im mogę polecić wakacje w Egipcie, na plażach Morza Czerwonego. Gwarantowane słońce i brak deszczu (czego niestety nie można zagwarantować w żadnym miejscu w Polsce), luksusowe hotele z widokiem jeśli nie na Morze, to przynajmniej na równie luksusowe baseny, palmy, kolorowe, choć bardzo już zniszczone przez przemysł turystyczny, rafy koralowe, nurkowanie, pływanie, surfowanie, żeglowanie, czy też wylegiwanie się na plaży… Można także przerwać na jeden lub dwa dni wylegiwanie się na leżaku z gazetą w ręce i skorzystać z wycieczek fakultatywnych: do Luksoru, Asuanu, Kairu, do wioski beduińskiej (niekoniecznie prawdziwej, może bardziej stylizowanej na beduińską dla zaspokojenia ciekawości turysty), czy też na Górę Mojżesza.

Powodów, dla których warto spędzić wakacje w Egipcie jest naprawdę dużo… a i cenowo kraj faraonów wypada całkiem korzystnie. 1 funt egipski to około 0,62 PLN, chociaż należy pamiętać, że ceny w kurortach są dużo wyższe niż w stolicy czy w Aleksandrii. Ale przy wersji „all inclusive” nikt nikogo nie zmusza do wydawania majątku…

Z uwagi na obecną, wciąż niestabilną sytuację, w Egipcie odradzam wakacje w Sharm el Sheikh, a nawet na całym Półwyspie Synaj… dużo rozsądniejszym wyborem będzie Hurghada lub Marsa Alam. A stamtąd to już tylko „rzut kamieniem” do Luksoru… i świata starożytnego ukrytego w Tebach…


26 sierpnia 2013

Polowanie na chrześcijan

Rewolucja z 2011 roku przyniosła ze sobą zmiany na gorsze. Grupą, która najbardziej została dotknięta zmianą władzy są egipscy chrześcijanie. Ataki na kościoły przybrały mocno na sile w przeciągu ostatnich tygodni. Zamach stanu i odsunięcie od władzy Mohammeda Mursiego sprawiły, że wzrósł poziom agresji wśród zwolenników Bractwa Muzułmańskiego.
Egipcjanie o skrajnych poglądach islamistycznych swoje niezadowolenie z obecnej sytuacji w kraju wyładowali paląc kościoły chrześcijańskie. W zależności od źródeł mówi się o czterdziestu lub nawet sześćdziesięciu obiektach religijnych, które ucierpiały w ostatnich dniach.

Jeszcze kilka lat temu wzajemne ataki pomiędzy muzułmanami i Koptami były w Egipcie wydarzeniami incydentalnymi. W czasie Rewolucji wyznawcy obu religii spotkali się na Placu Tahrir. Wspólnie walczyli o wolność, o demokrację, o lepszą przyszłość.


I nagle wszystko się skończyło. Nie twierdzę, że każdy egipski wyznawca islamu napada na ulicy na chrześcijan, nie twierdzę też, że wzajemna nienawiść sprawiła, że Koptowie nie mogą swobodnie poruszać się po miastach. Niestety, grupa skrajnych islamistów, popierana przez Bractwo Muzułmańskie o swoje niepowodzenia polityczne oskarża – zupełnie niesłusznie – chrześcijan. Stąd wraz z obaleniem prezydenta Mursiego ataki na kościoły przybrały na sile. Szkoda tylko, że ci, którzy mają odwagę podpalać świątynie, nie rozumieją, że takie zachowania nie poprawią sytuacji w kraju i tak naprawdę niczego nie zmienią – a już na pewno nie zmienią na lepsze. 


(po raz pierwszy usłyszałam tę piosenkę - utwór podczas Rewolucji 2011 roku. Było już ciemno, na Placu Tahrir pozostawały tysiące protestujących, a my - obsługa hotelu, manager, dosłownie kilku gości i ja - siedzieliśmy na tarasie hotelowym. Przepełniała nas obawa, zanurzaliśmy się w refleksji nad tym, co przyniesie kolejny dzień. I wtedy w telewizji usłyszeliśmy tę piosenkę - o jedności wszystkich Egipcjan - muzułmanów i chrześcijan. Łzy same napływały nam do oczu - wierzyliśmy, że wszystko dobrze się skończy, że będzie lepiej. 
Dzisiaj przypomniały mi się tamte chwile i ta piosenka... i znów oczy pełne łez... tylko wszystko jest inaczej. Wtedy płakałam ze wzruszenia, a dzisiaj z żalu... bo już nie wiem, gdzie ta jedność się zgubiła?!)