"Podróżnicy mówią, że nie ma nic jaśniejszego na twarzy Ziemi niż Kair (...)

Ten, który nie widział Kairu, nie widział świata. Jego kurz jest jak złoto, jego Nil jest jak cud, jego kobiety są jak czarnookie niewiasty z raju, jego domy są jak pałace (...)

I jakże mogłoby być inaczej, skoro Kair jest Matką Świata?"

(opowieść żydowskiego lekarza)

29 marca 2013

Wielkanoc

Wszystkim Czytelnikom Bloga "Mój Kair" 
życzę 
Zdrowych, Radosnych i Słonecznych Świąt Wielkiej Nocy,
smacznego jajka oraz bogatego zajączka

18 marca 2013

Taksówką po Kairze


„Taxi. Opowieści z kursów po Kairze” – Chamid al Chamisi

Książka – reportaż Chamida al Chamisiego jest mi bliska przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze większość opowiedzianych tu historii miałam okazję zaobserwować i odczuć na tak zwanej „własnej skórze”. Kiedy czytam „Taxi” moja wyobraźnia natychmiast podsuwa mi obrazki z przeszłości. Długie godziny spędzone na rozmowach telefonicznych, które jeden z taksówkarzy obarcza winą za rozpad gospodarki przywołują moje rozmowy, które czasami toczyły się w środku nocy. Albo półgodzinna rozmowa z przyjaciółmi, którzy spędzali czas w swoich samochodach stojąc w korkach ulicznych tylko po to, żeby dojechać do celu, którym byłam ja sama. Ciąg dalszy rozmowy prowadzonej przez telefon miał swoje miejsce w kawiarni lub nad Nilem. Przykładów takich opowieści, które mogłabym rozwinąć jest w książce znacznie więcej niż ta jedna.

Po drugie, z perspektywy rewolucji i wszystkiego, co wydarzyło się w kolejnych miesiącach reportaż Chamisiego staje się cennym źródłem historycznym. Doskonale pamiętam obrazki z Rewolucji – tłum na Placu Tahrir, masowe aresztowania demonstrantów, walki uliczne z policją, czy płonące samochody. Rozumiem również to, co nastąpiło po obaleniu Mubaraka – euforię i fajerwerki, po których nastąpiły niezadowolenie, kolejne demonstracje, wzrost agresji i starcia z siłami bezpieczeństwa. Brakowało mi tylko wiedzy na temat przyczyn wybuchu Rewolucji. Początkowo ograniczałam się do wydarzeń, które miały miejsce w Tunezji. Stanowiły one dla mnie punkt zapalny, który przelał się na Egipt, potem na Libię, Bahrajn i kilka innych państw arabskich. Ale to był tylko punkt zapalny, który sprawił, że właśnie 25 stycznia 2011 roku ludzie wyszli na ulicę. Pytanie „dlaczego to zrobili?” wciąż pozostawało dla mnie otwarte. Nie pamiętałam żadnego reżimu, który narzucałby mi pewne zachowania, ograniczenia, właściwy sposób myślenia. Nie miałam również okazji, aby przekonać się o tym, jak wyglądały rządy Hosniego Mubaraka. Jako turystka byłam traktowana inaczej niż przeciętny Egipcjanin, a już zupełnie inaczej jak walczący o wolność i demokrację polityk. Nie znalazłam się na żadnej liście wrogów systemu, nie byłam aresztowana, nikt mnie o nic nie podejrzewał. Byłam turystką z Europy – kimś, kto zostawiał w Egipcie swoje pieniądze i kto mógł przyczynić się w jakimś stopniu do rozwoju turystyki. Z rządem czy siłami bezpieczeństwa nie miałam nic wspólnego, a polityka mnie nie interesowała. Do dnia, w którym wybuchła Rewolucja.

Reportaż o karskich taksówkarzach pozwolił mi zrozumieć przyczyny wydarzeń z przełomu stycznia i lutego 2011 roku. Rozrost biurokracji, bieda, brak podstawowych środków do życia, wszystko mogąca policja, aresztowania bez powodu, czy brak wolności słowa i fałszowanie kolejnych wyborów to tylko niektóre z powodów, dla których ludzie powiedzieli Mubarakowi „dość”.

Publikacja Chamisi’ego jest zapisem wybranych rozmów z kairskimi taksówkarzami, którzy stanowią najliczniejszą grupę zawodową. Są wśród nich filozofowie, politolodzy, marzyciele i przede wszystkim zwykli ludzie borykający się z problemami dnia codziennego. Są to ludzie odczuwający potrzebę rozmawiania o braku pieniędzy, o korepetycjach dla dzieci i nieudolnym systemie kształcenia, o chorobach, czy szykanach ze strony policji. Nie boją się także rozmów politycznych, o byłym już prezydencie, o Bractwie Muzułmańskim, o przeszłości.

Książka „Opowieści z kursów po Kairze” jest doskonałą lekturą dla wszystkich, którzy pragną poznać codzienne życie mieszkańców stolicy Egiptu. 

15 marca 2013

Egipscy pisarze


Dział „czytelnia” wzbogacił się o kolejne propozycje książkowe. Tym razem wszystkie prezentowane przeze mnie publikacje zostały napisane przez egipskich autorów. A są to:
  • „Taxi. Opowieści z kursów po Kairze”
  • „Kair. Historia pewnej kamienicy”
  • „Khul-khaal. Egipskie bransoletki”
  • „Pensjonat Miramar”
  • „Karnak”
  • „Ród Aszura”
  • „Hamida z zaułka Midakk”
  • „Rozmowy nad Nilem”
  • „Złoty rydwan”


A już w poniedziałek na Blogu pojawi się recenzja książki o kairskich taksówkarzach. 

10 marca 2013

Wyborcza awantura


W związku z założeniem, że Blog nie miał być polityczny postanowiłam w bardzo dużym skrócie przedstawić obecną sytuację panującą w Egipcie. 

W ostatnich dniach prezydent Mohamed Mursi ogłosił datę rozpoczęcia wyborów parlamentarnych. Spotkało się to z dużą dezaprobatą i kolejnymi awanturami. Początkowo protestowała mniejszość chrześcijańska. Nie podobała im się data wyborów, gdyż w tym samym czasie przypada koptyjska Wielkanoc. Mursi wychodząc naprzeciw mniejszości religijnej, wydał dekret zmieniający datę wyborów. Głosowanie miało się rozpocząć 22 kwietnia. I celowo piszę w czasie przeszłym, bo swój sprzeciw zgłosiła cała opozycja, z Mohamedem el Baradei na czele. Zapowiedzieli bojkot wyborów, które i tak nie wiadomo kiedy się odbędą. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił bowiem dekret prezydenta dotyczący daty rozpoczęcia wyborów.
Egipt, nie po raz pierwszy, pozostaje w stanie zawieszenia.

Chciałabym zatrzymać się na chwilę przy problemie bojkotu. Uważam, że jest to najgorszy z możliwych scenariuszy dotyczący najbliższej przyszłości kraju faraonów. Wiadomo bowiem, że większość wykształconych Egipcjan mieszkających na północy kraju jest przeciwna Mursiemu. Nie popierają jego rządów, nie są również sympatykami Bractwa Muzułmańskiego. I to oni mogliby zmienić wynik wyborów, ale niestety, zamiast pójść do urn i oddać swój cenny głos, zapowiadają bojkot wyborów. Można się więc spodziewać, że w kolejkach przez lokalami wyborczymi znajdą się w przeważającej większości zwolennicy obecnych rządów, obecnego prezydenta, obecnego parlamentu, który w większości składał się z członków partii Wolność i Sprawiedliwość. Zakładając taki scenariusz wydarzeń, stawiam tezę, że wybory parlamentarne, bez względu na to, kiedy się odbędą, niczego nie zmienią. Nie zmienią rozkładu sił w parlamencie, nie zmienią kierunku, którym podąża Egipt.

Chciałabym, aby ci, którzy pozostają w opozycji uwierzyli, że tylko oni mogą zmienić swój kraj. I że mogą tego dokonać poprzez czynny udział w wyborach, zarówno parlamentarnych, jak i każdych kolejnych. Demokracja, o którą walczyli na Placu Tahrir zimą 2011 roku nakłada na nich obowiązek pójścia do lokalu wyborczego i oddania swojego naprawdę cennego głosu. I nawet jeżeli nie popierają obecnego stanu rzeczy, nie są pewni uczciwości wyników, to powinni zagłosować w imię pamięci o ofiarach Rewolucji. 

24 lutego 2013

Egipt: zatrzymane na granicy


Poprzednim razem pisałam o tym, co warto kupić i przywieźć z Egiptu. Dzisiaj skupię swoją uwagę na produktach, których lepiej nie wywozić…

Przepisy celne są dość jasno określone i nie odbiegają od ogólnie przyjętych na całym świecie. Nie muszę chyba pisać, że wywóz dużej ilości leków, narkotyków, czy sporej ilości gotówki, jest karalne. Próba przemycenia środków halucynogennych może się zakończyć wyrokiem skazującym na karę śmierci. Ale ten fakt wydaje mi się raczej oczywisty.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że z Egiptu nie wolno wywozić przedmiotów mających wartość zabytkową – a więc wszelkiego rodzaju artefaktów archeologicznych, muszli, czy fragmentów rafy koralowej. Przepisy prawne są jasne – za próbę wywozu zabytków archeologicznych, czyli przemyt, grozi proces sądowy i surowa kara.

Niestety, ubolewam nad faktem, że z Egiptu nie wolno wywozić dywanów – tych ręcznie tkanych i kolorowo barwionych. Oczywiście, rozmiar dywanu sugeruje, że i tak nie zmieściłby mi się w walizce, ale sam zakaz wywołuje mój smutek. Trzeba również uważać z meblami, szczególnie tymi, ręcznie robionymi.

Problemem jest również wywóz dużej ilości tytoniu, i mam tutaj na myśli tytoń smakowy używany przy paleniu sziszy. Należy również zachować ostrożność przy wywozie alkoholu. Niby jakąś ilość można spakować do walizki, ale z własnego doświadczenia wiem, że nie każdy policjant kontrolujący zawartość bagażu na lotnisku, będzie skłonny wypuścić turystę z alkoholem wysokoprocentowym. Od razu wyjaśnię, że w mojej walizce znajdowała się półlitrowa butelka egipskiej oliwy z oliwek, a mimo to zostałam podejrzana o przemyt alkoholu. Musiałam się tłumaczyć, wyjaśniać… co nie było miłym doświadczeniem. Stąd moje ostrzeżenie dotyczące wywozu alkoholu z Egiptu.

Rozmaite portale internetowe przestrzegają przed problemami związanymi z wywozem prywatnego sprzętu elektronicznego: aparatów fotograficznych, kamer, laptopów… I rzeczywiście, fakt wwożenia ww. sprzętu powinno się zadeklarować przy wjeździe i zadbać o przystawienie pieczątki celnika, żeby po zakończonych wakacjach nie mieć żadnych problemów z wywozem własnego aparatu, czy kamery. Nie wiem, ile prawdy znajduje się w tych ostrzeżeniach. Osobiście, nigdy nie zgłaszałam faktu posiadania aparatu fotograficznego, czy laptopa i nie zdarzyło mi się, abym nie mogła opuścić Egiptu z moim prywatnym sprzętem elektronicznym. A dodam, że ani mój laptop, ani tym bardziej aparat do kieszonkowych nie należą.

Na koniec dodam jeszcze, że wywóz czegokolwiek w ilościach hurtowych wzbudzi podejrzenia i raczej okaże się niemożliwy. Jeśli więc ktoś planuje wakacje w Egipcie tylko po to, aby sprowadzić do Polski ręczniki, kosmetyki, perfumy, figurki pamiątkowe, czy inne przedmioty w ilościach przeznaczonych na handel, to zdecydowanie odradzam. Sprowadzi to na podróżującego turystę -  handlowca wyłącznie kłopoty. 

10 lutego 2013

Pamiątki z Egiptu


Wśród podróżujących turystów z Polski panuje moda na przywożenie najrozmaitszych pamiątek z odwiedzanych miejsc. Podczas tygodniowych wakacji kupujemy prezenty dla naszych rodzin, przyjaciół, koleżanek i kolegów z pracy. Kupujemy również pamiątki dla samych siebie – w celu postawienia na półce w salonie, aby przypominały nam o minionych wakacjach.

Jakie pamiątki można kupić w Egipcie? Co warto, co można, a czego nie powinniśmy przywozić w wakacyjnych walizkach?

Dla najmłodszych członków rodzin doskonałym prezentem będzie pluszowy wielbłąd jednogarbny. Dostępny jest we wszystkich rozmiarach: od naprawdę kieszonkowego, który może posłużyć nieco starszym milusińskim za breloczek do kluczy, aż po naprawdę duży. Sprawdzi się jako poduszka podczas południowej drzemki. Waży dość mało, może co najwyżej zabiera sporo miejsca w bagażu.

Doskonałym prezentem będą ręczniki, pościele, czy ubrania wykonane z prawdziwej egipskiej bawełny. Egipska bawełna jest najlepsza na całym świecie i trzeba się trochę nachodzić, żeby znaleźć tę prawdziwą (nieimportowaną), ale naprawdę warto szukać. Trzeba przy tym dokładnie czytać metki na ubraniach, żeby nie okazało się, że bluzeczka czy spódnica został przywieziona z Chin.

Przy okazji tematu garderoby – warto przywieźć z Egiptu barwne chusty, które doskonale sprawdzą się w roli szala, apaszki. Oczywiście, warto szukać tych, wyprodukowanych w kraju faraona.

Dla miłośniczek tańca orientalnego (popularnie nazywanego tańcem brzucha) polecam stroje taneczne i dźwięczne pasy zdobiące strój tancerki. W związku z faktem, że taniec ten narodził się właśnie w Egipcie, nie trudno zgadnąć, że również tutaj wybór strojów jest największy.

Z Egiptu można również przywieźć papirusy. Trzeba jednak uważać, aby za zupełnie inny materiał udający papirus nie zapłacić majątku. Za taką podróbkę można zapłacić znacznie mniej – nie więcej niż 30 funtów. Można także kupić prawdziwy papirus – w tym celu polecam wizytę w Instytucie Papirusów w Kairze.

Inne przedmioty, które doskonale nadają się do pełnienia roli pamiątek z egipskich wakacji to:
- egipskie perfumy (zazwyczaj kupowane jako nierozcieńczone olejki w dość małych buteleczkach);
- kanaka (mały metalowy przedmiot służący do przygotowania „kawy po turecku”), do której można dokupić paczkę arabskiej kawy;
- szisza (fajka wodna palona w krajach arabskich) – rozmiary bardzo dowolne, przestrzegam jednak przed „korzystaniem z okazji” na bazarze Khan al Khalili, gdzie dwa lata temu próbowano mi sprzedać sziszę za „jedyne” 50 dolarów amerykańskich;
- biżuteria, szczególnie bransolety i kolczyki (srebrna, złota, platynowa);
- posążki egipskich bóstw, faraonów, wszechobecne figurki Sfinksa i Piramid (dostępność rozmiarów i wzorów może doprowadzić do zawrotów głowy);
- ręcznie robione szkatułki na biżuterię (może ich wykonanie pozostawia czasem do życzenia, ale bogactwo wzorów jest oszałamiające);
- suszone owoce (bardzo popularne figi) i chałwę;
- albumy ze zdjęciami, kalendarze, przewodniki po Muzeum Starożytności w Kairze lub Piramidach (dostępne także w języku polskim);
- breloczki, długopisy i inne przedmioty z napisem „Egypt” lub „I love Egypt”;

I pewnie wiele, wiele więcej. Wszystko zależy od ilości wolnego miejsca w bagażu i od kreatywności turysty. Ja przywiozłam z Egiptu dwa T-shirty rewolucyjne, egipską flagę, która towarzyszyła mi podczas Rewolucji oraz… herbatniki. Chociaż muszę przyznać, że wyżej wymienionych przedmiotów również nie zabrakło w moich walizkach podczas podróży tam i z powrotem.

A czego lepiej nie przywozić z kraju faraonów? O tym opowiem w następnym wpisie…

Zablokowani


Film „Niewinność Muzułmanów”, który kilka miesięcy temu był powodem zamieszek w krajach arabskich ma swój ciąg dalszy. Jakiś czas temu sąd egipski wydał wyrok zaoczny na pastora oraz sześciu egipskich Koptów mieszkających na stałe w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Zostali oni uznani za winnych wyprodukowania i rozpowszechniania filmu obrażającego Proroka Mahometa. Sąd skazał wszystkich na karę śmierci – z uwagi na nieznane miejsce pobytu skazanych wyrok pozostaje wciąż tylko na papierze.
Ale proces sądowy związany z filmem ma swój ciąg dalszy. Sąd w Kairze wydał dzisiaj wyrok w sprawie zakazania emisji filmu, co jest raczej niemożliwe do wykonania z uwagi na nieograniczone możliwości, jakie daje internet. W związku z powyższym sąd zalecił rządowi zablokowanie całego serwisu YouTube na okres jednego miesiąca. W tym czasie będą podejmowane rozmowy, które będą miały na celu ustalenie możliwości zablokowania wyłącznie obraźliwego filmu… Egipt jest drugim krajem, po Pakistanie, w którym zablokowano dostęp do popularnego serwisu. Czy będzie to trwało tylko miesiąc, czy może dłużej? Zobaczymy…

30 stycznia 2013

Minister zabiera głos


Protestujący w miastach położonych nad kanałem Sueskim zlekceważyli godzinę policyjną i w nocy z poniedziałku na wtorek zaatakowali posterunki policji. Na ulicach Suezu, Port Said i Ismailii pojawiły się dodatkowe patrole zarówno policyjne, jak i wojskowe. Wszystko ma zapobiec dalszym zamieszkom, w których od czwartku zginęły już 52 osoby.

Minister Obrony Narodowej, generał Abd el-Fatah es-Sisi, który jest jednocześnie naczelnym dowódcą sił zbrojnych, ostrzega przed skutkami trwającego od kilku dni konfliktu. Jego zdaniem „kontynuowanie walki różnych sił politycznych o kierowanie sprawami państwa może doprowadzić do rozpadu państwa. Rozmieszczenie wojsk w prowincjach Port Said i Suez ma na celu ochronę życiowo ważnych strategicznych interesów państwa, których priorytetem jest życiowo ważny Kanał Sueski".*

Tymczasem polskie Ministerstwo Spraw Zewnętrznych wydało ostrzeżenie, w którym odradza wyjazdy do Egiptu na „własną rękę” i poza nadmorskie ośrodki turystyczne. Czy ostrzeżenie jest uzasadnione, czy stanowi tylko formę „dmuchania na zimne” – to już jest kwestia osobistego wyboru.  

* - cytat za: http://metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,126477,13314822,Dowodca_egipskiej_armii_ostrzega_przed_rozpadem_panstwa.html

Nie tędy droga, czyli protesty, agresja i ofiary śmiertelne na ulicach egipskich miast


Przyznam szczerze, że ostatnie doniesienia z Egiptu nie napełniają mnie optymizmem, a wręcz przeciwnie. Relacje medialne z kraju faraonów wywołują stan smutku połączonego z żalem. Kolejne demonstracje, starcia z siłami bezpieczeństwa, powietrze wypełnione gazem łzawiącym i ofiary na ulicach – tak w kilku słowach można podsumować to, co od kilku dni dzieje się w Egipcie. A wszystko zaczęło się w nocy z czwartku na piątek.

25 stycznia, w drugą rocznicę wybuchu Rewolucji, na ulicach Kairu, Aleksandrii, Suezu i innych egipskich miast pojawiły się tysiące demonstrantów. Część z nich chciała w ten sposób uczcić zwycięstwo Rewolucji nad reżimem Hosniego Mubaraka. Niestety, nie obyło się bez incydentów, które doprowadziły do starć z siłami bezpieczeństwa. W Suezie celebracja przerodziła się w antyrządową demonstrację, w wyniku której 4 osoby zostały zastrzelone, a ponad 250 zostało rannych. Nie inaczej było w innych miastach kraju. W Aleksandrii doszło do starcia pomiędzy policją a protestującymi, którzy w centrum miasta podpalili opony. Powietrze wypełniło się czarnym dymem, a chwilę później gazem łzawiącym. W Ismailii na północy kraju młodzież wdarła się do siedziby partii Wolność i Sprawiedliwość, która jest politycznym ramieniem Bractwa Muzułmańskiego i splądrowała biura.

Podobnie jak przed dwoma laty protestujący domagają się „chleba, wolności, sprawiedliwości społecznej”. Oskarżają prezydenta o stronniczość, o monopolizację władzy i skupienie jej w rękach jednej tylko partii – Wolność i Sprawiedliwość, a także o postępującą islamizację wszystkich dziedzin życia. Część opozycji i środowiska świeckie domagają się ustąpienia Mohameda Mursiego ze stanowiska prezydenta Egiptu.

Zamieszki w Egipcie trwają nieprzerwanie do dnia dzisiejszego… agresję tłumu potęguje ogłoszony w niedzielę wieczorem stan wyjątkowy w rejonie miast Suez, Port Said i Ismailia. W sobotę, 26 stycznia sąd w Kairze wydał wyrok skazujący na śmierć 21 osób oskarżonych o udział w zamieszkach na stadionie piłkarskim w Port Said, które miały miejsce pierwszego lutego 2012 roku. Zginęły wówczas 74 osoby, większość z nich została zadeptana przez uciekający tłum, część poniosła śmierć podczas próby opuszczenia stadionu, skacząc z wysokości trybun. Zamieszki rozlały się na cały kraj, a prezydent nie tylko ogłosił trzydniową żałobę narodowa, ale także zawiesił rozgrywki piłkarskie. W połowie marca 2012 roku 73 osoby usłyszały zarzuty prokuratorskie. Część z nich została oskarżona o zabójstwo, inni za niedopatrzenie, niedopilnowanie porządku na obiekcie sportowym. Na ławie oskarżonych znaleźli się między innymi funkcjonariusze policji oraz ówczesny szef policji w Port Said – Issama Samaka. W sobotę, 26 stycznia 2013 roku sąd w Kairze odczytał nazwiska 21 oskarżonych, które przekazano muftiemu, co oznacza wyrok śmierci (w Egipcie wyrok skazujący na śmierć musi zostać zatwierdzony przez najwyższą władzę religijną). Pozostali oskarżeni w tej sprawie usłyszą wyrok dziewiątego marca bieżącego roku.  
Dla kibiców kairskiego klubu Al Ahly wyrok był powodem do świętowania zwycięstwa sprawiedliwości. Skrajnie odmienne były reakcje w Port Said. Rodziny ofiar próbowały wedrzeć się do więzienia i uwolnić skazanych. Nieznane osoby otworzyły ogień w kierunku policji i ostrzelały więzienie z broni automatycznej. W wyniku krwawych zamieszek zginęło 27 osób, a rannych zostało ponad 200.
Protesty i kolejne ofiary śmiertelne zmusiły prezydenta Egiptu do działania. W niedzielny wieczór zagościł na ekranach telewizorów, aby poinformować o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w rejonie Kanału Sueskiego, który jest strategicznym punktem całego kraju. Trzydziestodniowy stan wyjątkowy oraz godzina policyjna zostały wprowadzone w Suezie, Port Said i Ismailii. Ta decyzja nakręciła machinę agresji i doprowadziła do kolejnych zamieszek.

Napięcie społeczne, niezadowolenie, sprzeciw wobec prezydenta, rządu i Bractwa Muzułmańskiego rosną z każdym dniem. Atakują wszyscy - wszystkich. Dzisiaj rano chuligani zaatakowali jeden z luksusowych hoteli w centrum Kairu. Część turystów uciekła w popłochu, pozostali razem z pracownikami zabarykadowali się wewnątrz budynku. Po tym incydencie goście pobliskich hoteli również podjęli decyzję o wyjeździe z miasta, a nawet z kraju. Po raz kolejny dochody z turystyki spadną, a to z kolei doprowadzi do rosnących problemów z gospodarką. I tak kółko się toczy…

Nie jestem politykiem, politologiem, ekonomistą, historykiem, ani specjalistą od budowania demokracji, więc trudno mi doradzać prezydentowi. Nie wiem, którą drogą powinien podążać, aby wyciągnąć Egipt z pogłębiającego się kryzysu. Wydaje się jednak, że decyzje, które podejmuje w ostatnim czasie są nietrafione i zamiast uzdrowić sytuację, wzbudzają coraz większą agresję w narodzie. Z drugiej strony naród egipski poczuł swoją siłę i wydaje się, że z każdym żądaniem będzie wychodził na ulicę, atakował siły bezpieczeństwa i ponosił ofiary swoich demonstracji. Niestety, w chwili obecnej wszystkie strony konfliktu są dalekie od konstruktywnych działań. Niestety…

po lewej: hotel Semiramis w centrum Kairu, który został zaatakowany przez chuliganów

27 stycznia 2013

Czy to ma sens?

Blog o Kairze ma już ponad dwa lata. Dokładnie 26 października 2010 roku podjęłam decyzję, że będę się dzieliła moimi wrażeniami, odczuciami, spostrzeżeniami poczynionymi w stolicy Egiptu. 
Z uwagi na historyczny dla całego kraju okres, na Blogu pojawiały się nie tylko wpisy kulturowe, opisujące zabytki, kulinaria i życie codzienne, ale także wpisy o charakterze historycznym, politycznym, społecznym. 
Starałam się zawsze i we wszystkich wpisach zachować obiektywizm. Czy mi się to udało? To już jest pytanie do Czytelników, nie do mnie. 

Po raz trzeci wystartowałam w plebiscycie - konkursie na Blog Roku. Z moich obserwacji wynika, że dziennie na Blog zagląda około 70 osób, ale czy zaglądają tutaj zupełnie przez przypadek i znikają po chwili na zawsze? Czy może pozostają na dłużej, wracają? Tego nie wiem. Stąd mój krótki apel do wszystkich, którzy uważają, że niniejszy Blog ma jakąkolwiek wartość: poznawczą, kulturową, turystyczną itp... 
Proszę, zagłosujcie na "Mój Kair" w plebiscycie na Blog Roku 2012, w kategorii "Pasje i zainteresowania". Aby oddać swój głos, wystarczy wysłać wiadomość SMS na numer 7122, w treści wiadomości wpisując kod Bloga G00053 ("g zero zero zero pięć trzy"). Koszt takiego SMS wynosi zaledwie 1,23zł z VAT, a dochód z głosowania zostanie w całości przekazany na integracyjno - rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin oraz dla dzieci niepełnosprawnych. Razem możemy pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują najbardziej. 

Szanowni Czytelnicy, dzięki Waszym głosom uwierzę, że to, co robię i co stało się moją pasją, ma jakikolwiek sens. Uwierzę, że Polacy są zainteresowani krajem faraonów nie tylko ze względu na złote piaski i dwutygodniowe wakacje pod palmami, ale potrafią dostrzec w tym pięknym kraju znacznie więcej. Wszystkie oddane głosy będą oznaką sympatii dla mojego Bloga i dodadzą mi energii do dalszego pisania. Właściwie niewiele, ale dla mnie osobiście to naprawdę dużo. Nic tak nie motywuje do pracy jak przekonanie, że ktoś czerpie z tej pracy radość i przyjemność. W tym przypadku jest to radość z czytania, przyjemność poznania Egiptu bez wychodzenia w domu. 

Jednocześnie z całego serca pragnę podziękować za wszystkie oddane głosy. 

25 stycznia 2013

Dwa lata po Rewolucji - protest czy świętowanie?


Mijają dwa lata od wybuchu Rewolucji w Egipcie. Czy coś się zmieniło od tamtego czasu?

Osiemnaście dni nieprzerwanych protestów, które ogarnęły cały kraj, od Aleksandrii po Abu Simbel, od oazy Siwa po Półwysep Synaj, zmieniły władzę polityczną i obaliły reżim Mubaraka. Dzisiaj były prezydent Egiptu przebywa na przemian w więzieniu i szpitalu wojskowym, gdzie lekarze stabilizują i monitorują stan jego zdrowia. Usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Niestety, w najbliższym czasie jego proces zostanie wznowiony, a właściwie odbędzie się od początku. Czy Hosni Mubarak usłyszy taki sam wyrok, czy może zostanie uniewinniony i wyjdzie na wolność? Tego chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Obalenie Mubaraka wyniosło do władzy Mohammeda Mursiego – wysokiego przedstawiciela Bractwa Muzułmańskiego, które przez ostatnie dwadzieścia, trzydzieści lat było organizacją nielegalną, działającą w podziemiu. Odsunięcie Mubaraka od władzy pozwoliło islamistom założyć własną partię polityczną, a to z kolei przyczyniło się do ogromnego sukcesu politycznego, jaki odnieśli kolejno w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Można się pokusić o postawienie tezy, że Rewolucja obaliła jeden reżim po to, aby w jego miejsce wyrósł kolejny. Czy ta zmiana miała pozytywny wpływ na rozwój Egiptu?

Nigdy i nigdzie na świecie nie jest tak, że skutki rewolucyjnych zmian są odczuwalne po upływie miesiąca, roku, czy nawet dwóch lat. Jest to zawsze proces długotrwały, powolny i poprzedzony pogorszeniem się sytuacji ekonomicznej państwa. Tak też jest w przypadku kraju faraona. Spadek inwestycji, wycofywanie się zagranicznych biznesmenów z rynku egipskiego, wzrost bezrobocia, podwyższenie cen, a także brak zainteresowania ze strony turystyki masowej spowodowały pogorszenie sytuacji materialnej wielu rodzin. Brak pracy, brak pieniędzy i brak perspektyw na przyszłość wywołały wzrost niezadowolenia społecznego i wzrost napięcia wewnętrznego. Coraz więcej młodych ludzi deklaruje, że poważnie myślą o wyjeździe do Europy, czy Ameryki Północnej z powodu trudnej sytuacji materialnej.  

Kolejnym problemem, z jakim boryka się dzisiejszy Egipt jest konflikt na tle religijnym, a dokładniej mówiąc na tle umiejscowienia islamu w systemie prawnym. Prawdą jest, że muzułmanie są wyjątkowo religijnymi ludźmi, dla których sprawy wiary, moralne zakazy i nakazy pełnią ważną rolę w życiu codziennym. Nie potrzebują jednak żadnych dodatkowych aktów prawnych, które ustawowo określałyby co wolno, a co jest zabronione. W zupełności wystarczy Quran (Koran), który odnosi się do wszystkich czynności zarówno codziennych, jak i tych niecodziennych - odświętnych, wprowadzając religijne zasady współżycia społecznego. Islam nie musi się kłócić z pędem ku nowoczesności, z tęsknotą za demokracją. Przedstawiciele Bractwa Muzułmańskiego stwierdzili jednak, że w Egipcie jest za mało islamu w islamie i należy tak zmienić ustawę zasadniczą, aby nikt nie miał żadnych wątpliwości, że wszelkie prawo cywilne musi być zgodne z prawem islamskim. Bój o nowy kształt konstytucji wywołał kolejne protesty i uliczne walki pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami urzędującego prezydenta. Prezydenta, który w połowie listopada 2012 roku nadał sobie uprawnienia, które skłoniły opozycję do przyrównania go do faraona. I tak zrodził się kolejny reżim, skupiający w swoich rękach pełnię władzy.

Czy tęsknota za nieznaną dotąd demokracją spowoduje umocnienie się pozycji Bractwa Muzułmańskiego i ośrodka religijnego Al Azhar, które zamiast budować demokrację mogą wprowadzić Egipt na drogę, którą wcześniej podążały inne państwa arabskie? Czy Egipt stanie się państwem bliźniaczo podobnym do  Afganistanu, Iranu, czy Arabii Saudyjskiej, w której to kobiety pozbawione są większości praw obywatelskich? Czy może tęsknota za ową demokracją zmusi prezydenta do podjęcia konstruktywnego dialogu z opozycją i mniejszością koptyjską po to, aby wspólnie budować nowy system polityczny? A może niezadowolenie i niepokój społeczeństwa doprowadzi do masowego wyjścia na ulicę, do kolejnej rewolucji, do kolejnego rozlewu egipskiej krwi?

Pamiętam dzień, a właściwie wieczór, w którym ogłoszono, że prezydent Hosni Mubarak zrezygnował ze stanowiska. Siedzieliśmy – manager hotelu, jego brat, recepcjonista, dwóch turystów z Ameryki Południowej i ja – na szóstym piętrze kamienicy w centrum miasta. Od Placu Tahrir dzieliło nas tak niewiele, że dokładnie słyszeliśmy oklaski, śpiewy, krzyki, wybuchy radości i klaksony samochodów. Manager hotelu z nadzieją stwierdził, że od jutra wszystko będzie dobrze, że za tydzień, a już na pewno za dwa życie stanie się lepsze i prostsze. Próbowałam mu wytłumaczyć, że nie ma racji, że ja trochę znam rewolucyjne przewroty z niedalekiej przeszłości mojego kraju i że to obiecywane „lepsze jutro” nigdy nie nadchodzi szybko. Chciałam, żeby uwierzył, że na to „jutro” będą musieli poczekać co najmniej rok, a może nawet i pięć lat. Ale manager nie dał się przekonać. Podobnego zdania była wówczas większość Egipcjan – wierzyli, że tym razem, „bukra” naprawdę nadejdzie jutro, a obalenie prezydenta Mubaraka zakończy wszelkie kłopoty i nierówności społeczne. I niestety, z przykrością i żalem w sercu musiałabym teraz powiedzieć „a nie mówiłam…”.  

20 stycznia 2013

Gdzie jest piłka?


Wczoraj, 19 stycznia 2013 roku, rozpoczął się XXIX Puchar Narodów Afryki - turniej piłkarski rozgrywany od 1957 roku, przy czym rozgrywki odbywają się regularnie, co dwa lata od 1968 roku. W pierwszym Pucharze Narodów Afryki wystąpiły drużyny z Egiptu, Sudanu i Etiopii. Pierwszym mistrzem została drużyna z kraju faraona. Swój mistrzowski sukces powtórzyli jeszcze sześć razy, uzyskując tytuł mistrza siedmiokrotnie w całej historii turnieju. Jak do tej pory żadna z afrykańskich drużyn nie powtórzyła tego sukcesu. Na drugim miejscu w rankingu triumfatorów uplasowały się drużyny z Kamerunu i Ghany mając na swoim koncie po cztery zwycięstwa. Egipt zajmuje również pierwsze miejsce w rankingu ilości występów – w turnieju zagrali aż 22 razy. Zaraz za nimi znajduje się Wybrzeże Kości Słoniowej, z zaledwie dwoma występami mniej. Tabela wszechczasów zaczyna się także od drużyny Egiptu, która łącznie ma na swoim koncie aż 144 punkty. Wobec wcześniejszych sukcesów, aż trudno uwierzyć, że w turnieju rozpoczętym wczoraj w RPA zabrakło Egiptu. Siedmiokrotny mistrz Afryki nie zakwalifikował się do turnieju, przegrywając dwumecz z drużyną Republiki Środkowoafrykańskiej. Tym samym egipska reprezentacja nie wystąpi w XXIX Pucharze Narodów Afryki.

Sytuacja ta przestaje dziwić, jeśli spojrzy się na piłkarską ligę egipską. Od dłuższego czasu piłkarze „grzeją ławy” – czyli siedzą na ławkach rezerwowych. Decyzją rządu rozgrywki zostały zawieszone i tak naprawdę nie wiadomo, kiedy zostaną wznowione. Mówiło się, że sezon 2012/2013 rozpocznie się z opóźnieniem i wystartuje w połowie grudnia 2012 roku. Niestety, wciąż są opóźnienia. A wszystko ma związek z bezpieczeństwem, a raczej jego brakiem.

Decyzję o zawieszeniu rozgrywek krajowych podjęto po tragicznych wydarzeniach w Port Said z pierwszego lutego 2012 roku. „Kibice” drużyny gospodarzy brutalnie zaatakowali kibiców drużyny Al Ahly z Kairu. W wyniku krwawych zamieszek na stadionie, a także w całym mieści, zginęły aż 74 osoby. Od tamtego czasu piłka nożna – narodowy sport Egipcjan, skupiający na obiektach sportowych i przed ekranami telewizorów wszystkich: młodych i starszych, kobiety i mężczyzn, dzieci i dziadków, przestał istnieć. I nikt nie wie, kiedy rząd, a w szczególności minister spraw wewnętrznych, który jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo także na stadionach, oddadzą piłkę i pozwolą piłkarzom powrócić na murawę.

A kolejna szansa dla Egiptu na zdobycie tytułu mistrza Afryki w Pucharze Narodów Afryki wyjątkowo już za rok (w 2010 roku podjęto decyzję, że od 2013 roku PNA będzie się odbywał w latach nieparzystych).

15 stycznia 2013

Rozczarowanie Kairem


Powoli rusza dział „Czytelnia”. Recenzje publikacji zawartych w tym dziale będą się regularnie – mniej więcej 2-3 razy w miesiącu - pojawiać w tym miejscu, czyli na stronie głównej niniejszego Bloga. Zaczynam od publikacji Remigiusza Mielcarka „Kair”, wydanej w serii „Przewodniki obieżyświata”.

Kilka dni temu, całkiem przypadkowo, wpadła mi w ręce niewielka książeczka Remigiusza Mielcarka poświęcona stolicy Egiptu. Książeczka ma wymiar kieszonkowy, więc pomyślałam, że mogłaby być doskonałym przewodnikiem po Kairze. Zmieści się w każdym plecaku, w każdej walizce, a nawet w damskiej torebce. Zaczęłam czytać… i bardzo szybko się rozczarowałam.

Trudno bowiem nazwać tę niewielką publikację przewodnikiem, chociaż została wydana w serii „Przewodniki obieżyświata”. Autor w sposób bardzo, ale naprawdę bardzo, skrótowy omawia zabytki stolicy Egiptu, często skupiając się wyłącznie na tym, w jaki sposób dotrzeć do danego obiektu, a zupełnie pomijając historię, architekturę i znaczenie kulturowe opisywanego zabytku. Szczegółowo opisane są za to hotele w Kairze, biura podróży, restauracje i sklepy… Mam wrażenie, że publikacja była pisana na specjalne zamówienie przedsiębiorców ze stolicy Egiptu, którzy być może sfinansowali wydanie publikacji. Pragnę tutaj podkreślić, że nie mam żadnych dowodów na poparcie mojej hipotezy – są to jedynie moje własne, subiektywne odczucia, które towarzyszyły mi podczas czytania.

Książeczka została wydana w roku 2000, a więc już 12 lat temu. W związku z powyższym ta i tak nieduża ilość informacji praktycznych (ceny noclegów, polecane hotele, ceny biletów wstępu, godziny otwarcia obiektów, koszty uzyskania lub przedłużenia wizy, sposób dotarcia do poszczególnych zabytków…) jest już mocno nieaktualna. I gdyby poza ww. informacjami „przewodnik” Remigiusza Mielcarka zawierał inne wartościowe informacje (historyczne, czy kulturowe) mogłabym go polecać wszystkim, którzy szukają lekkiego, małego i skondensowanego przewodnika po Kairze. Ale niestety, jedyną zaletą omawianej publikacji jest jego kieszonkowy rozmiar… i zaledwie kilka kolorowych fotografii. Nie wiem nawet jak wydawca mógł ową publikację nazwać Przewodnikiem.

Na poparcie moich ostrych słów krytyki przytoczę krótki fragment dotyczący Pałacu Prezydenckiego:
„Jest to, kolejny potężny budynek przy Skwerze Republiki (Midan Gomhuriyya). Wart zobaczenia choćby ze względu na to, że jesteśmy przecież w stolicy Egiptu. Obecnym gospodarzem obiektu jest prezydent Mubarak”*.
Zabrakło mi informacji o tym, że Pałac Prezydencki to Pałac Abdin – ważny historycznie i kulturowo, i że wewnątrz znajduje się Muzeum udostępnione zwiedzającym.

Jeżeli coś jest warte zobaczenia tylko dlatego, że znajduje się w jakiejś konkretnej lokalizacji, to ja polecam zwiedzanie mostu Kasr al Nil, bo przecież znajduje się on w centrum osiemnastomilionowej metropolii w północnej Afryce.

Omawianej publikacji Remigiusza Mielcarka zdecydowanie nie polecam!!!

*„Kair” – Remigiusz Mielcarek, Wydawnictwo Sorus, Poznań 2000, s. 45


10 stycznia 2013

Pomocna dłoń


Egipskie władze mają nie mały orzech do zgryzienia. Jak donoszą media, kraj stoi na progu bankructwa. Brakuje pieniędzy na import podstawowych produktów żywnościowych, turystyka wciąż kuleje i przynosi dużo mniejsze przychody niż przed Rewolucją, a gospodarka wciąż spowalnia.
Rząd Egiptu zabiega o pożyczkę z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ale decyzja o przekazaniu pieniędzy wciąż się opóźnia. Pomoc zaproponowały Stany Zjednoczone, ale prezydent Mursi ją odrzucił. Z każdym tygodniem sytuacja finansowa państwa się pogarsza. Pomocną dłoń wyciągnęli Katarczycy, którzy udzieli Egiptowi wsparcia finansowego. Czy suma, jaką otrzymał egipski rząd wystarczy, aby zapewnić społeczeństwu podstawowe dobra? Czy na gruzach reżimu gnębionego chorobą zakaźną zwaną „korupcją” i na fundamentach Rewolucji, która przyczyniła się do zapaści finansowej, uda się sprowadzić gospodarkę na drogę rozwoju?
Drodzy Czytelnicy! Jeżeli Egipt jest bliski Waszemu sercu, to gorąco zachęcam do tego, aby na swojej urlopowej mapie na rok 2013 ( i na kolejne lata również) uwzględnić kierunek Morza Czerwonego. Rozwój turystyki, która jest głównym źródłem dochodu kraju faraonów i jego mieszkańców, w największym stopniu może się przyczynić do poprawy sytuacji finansowej Egipcjan. A tygodniowy (lub dwutygodniowy) pobyt pod palmami połączony z kąpielami słonecznymi lub zwiedzaniem stanowi najlepszą pomoc jaką możemy okazać w geście solidarności (lub sympatii).

Piramidy z Gizie

1 stycznia 2013

Życzenia noworoczne


Zamiast życzeń – piosenka… 


Wszystkim Czytelnikom Bloga życzę
dużo zdrowia i spełnienia najskrytszych marzeń

Szczęśliwego Nowego Roku
Happy New Year
سنة ميلادية مباركة (sanatun miilaadiyyatun mubaarakatun)
po Bułgarsku ... Щастлива Нова Година (Shtastliva Nova Godina)
新年快乐 ( xin nian kuai le)
Sretna Nova Godina
Šťastný Nový rok
Godt nytår 
Onnellista Uutta Vuotta
Bonne Année
Καλή Χρονιά
Feliz año nuevo
En een gelukkig nieuwjaar
明けましておめでとうございます
Laimingų Naujųjų Metų
Laimīgu Jauno Gadu
Glückliches Neues Jahr
Godt nyttår!
Bom ano novo lub Feliz ano novo
Счастливого Нового Года
La mulţi ani
Срећна Нова година (Srećna Nova godina)
Boldog Újévet
Buon Anno lub Felice Anno Nuovo

31 grudnia 2012

Jaki był ten rok?


Pogrzebane nadzieje, z jakimi Egipt wkroczył w rok 2012 – nadzieje na szybkie zmiany, na demokratyzację, na zmniejszenie bezrobocia i zlikwidowanie biedy… Nadzieje, które wciąż pozostają w sferze marzeń i życzeń.
Powolne prace nad projektem konstytucji, które trwały cały rok, potem szybkie głosowanie członków konstytuanty nad poszczególnymi artykułami. Głosowanie, które wymusiła egipska ulica, a które przez część członków zostało zbojkotowane – w głosowaniu nie brała udziału opozycja i mniejszość chrześcijańska. Islamiści przegłosowali projekt w całości – projekt, który zakłada między innymi zwiększenie roli Al-Azhar oraz wprowadzenie szariatu, jako głównego źródła prawa. Koniec roku, to pospiesznie i niedbale przygotowane referendum konstytucyjne, które zakończyło się przyjęciem ustawy zasadniczej i złożeniem podpisu prezydenta pod dokumentem.
Rok 2012 był również rokiem demonstracji, protestów, starć z siłami bezpieczeństwa, głównie z policją. Protestowano przeciw prezydentowi żądając jego ustąpienia. Nie zabrakło także zwolenników Mursiego. Uliczna walka trwała i wydaje się, że trwać będzie. Tak się zastanawiam, czy prezydent przetrwa na stanowisku kolejne 365 dni? Niezadowolenie społeczne rośnie, bezrobocie nie maleje, bieda puka do drzwi, wpływy z turystyki maleją, inwestycje międzynarodowe omijają Egipt. Nic nie wskazuje na to, aby wkrótce miało być lepiej. Czy będzie gorzej?
To już w bardzo dużym stopniu zależy od prezydenta Mohammeda Mursiego – czy wciąż będzie prezydentem islamistą, czy też wsłucha się w głos społeczeństwa? Czy dostrzeże potrzeby i oczekiwania wykształconych, młodych Egipcjan ze stolicy, czy też skupi się na mieszkańcach małych miast i wsi, wśród których cieszy się niesłabnącą popularnością? Czy wybory parlamentarne w roku 2013 przyniosą jakieś zmiany na scenie politycznej, czy też pełnia władzy wciąż będzie spoczywać w rękach partii islamistycznych?
Zobaczymy… czy Egipt podąży drogą Iranu i z niechęcią będzie spoglądał na Europę i tzw. Zachód? Czy podda się izolacji i zamknie w kręgu państw arabskich? A może pozostając w obszarze państw islamskich, otworzy się na Zachód i z tolerancją oraz szacunkiem spojrzy w stronę Europy upatrując w niej swojej szansy na rozwój gospodarki?
Rok 2012 w kraju faraona był niewątpliwie rokiem trudnym, wypełnionym oczekiwaniami, z którymi Egipcjanie wchodzą w rok 2013. 

24 grudnia 2012

Życzenia


Tradycyjnie, jak co roku,
Sypią się życzenia wokół,
Większość życzy świąt obfitych
I prezentów znakomitych.
A ja życzę, moi mili,
Byście święta te spędzili
Tak, jak każdy sobie marzy.
Może cicho bez hałasu,
Idąc na spacer do lasu,
Może w gronie swoich bliskich,
Jedząc karpia z jednej miski,
Może gdzieś tam w ciepłym kraju
Czując się jak Adam w raju…

(znalezione w internecie)


Moi Kochani Czytelnicy i Przyjaciele
Życzę Wam z głębi serca, aby Święta Bożego Narodzenia były
zdrowe, radosne, pogodne, uśmiechnięte i smakowite, spędzone w gronie najbliższych.
Życzę Wam, aby tego magicznego wigilijnego dnia
Zniknęły z Waszego życia wszystkie smutki i troski, a w ich miejsce zagościła radość
I życzę wszystkim Sympatykom bloga, żeby św. Mikołaj spełnił Wasze najskrytsze marzenia


Wesołych Świąt
Merry Christmas
Fröhliche Weihnachten
Feliz navidad
Joyeux Noël
Buon Natale 
Sretan Božić 
Veselé Vánoce 
Hyvää Joulua 
God Jul 
Bom Natal
Sikukuu njema ya Krismasi 
Kellemes Karácsonyi Ünnepeket
Счастливого Рождества lub Рождеством
i oczywiście
عيد ميلاد سعيد ('iidu miilaadin sa'iidun)

Nieoficjalne wyniki


Nieoficjalne wyniki podane dzisiaj przez Bractwo Muzułmańskie wskazują, że aż 64 procent wyborców, którzy wzięli udział w referendum konstytucyjnym oddało swój głos na „tak”. Z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że konstytucja została przyjęta. Oficjalne wyniki zostaną ogłoszone po rozpatrzeniu wszystkich skarg, jakie wpłynęły do komisji wyborczej. Ponadto opozycja zapowiada zaskarżenie wyniku referendum konstytucyjnego. 

Pragnę tylko powiedzieć, że również dzisiaj prezydent Mohammed Mursi mianował 90 osób do izby wyższej parlamentu. Ze słów jednego z bliskich współpracowników Mursiego wynika, że w większości są to przedstawiciele opozycji. Shura to organ doradczy, który w części jest wybierany w głosowaniu powszechnym, a jedną trzecią jego składu powołuje głowa państwa.

Społeczeństwo egipskie spodziewa się, że w przeciągu kolejnych miesięcy odbędą się wybory parlamentarne. Czy zweryfikują one skład obecnej izby niższej, która w większości jest złożona z islamistów?

Szersze rozważania na temat obecnej sytuacji polityczno – społecznej w kraju faraonów już po świętach Bożego Narodzenia.

15 grudnia 2012

Projekt nowej konstytucji


Referendum w sprawie przyjęcia lub odrzucenia projektu konstytucji trwa. Z uwagi na fakt, że głosowanie zostanie przeprowadzone w dwóch turach, na ostateczne wyniki będzie trzeba poczekać co najmniej tydzień. Trudno też przewidzieć, jaki będzie wynik referendum. Projekt ustawy zasadniczej wzbudza wiele kontrowersji w środowiskach: liberalnym i chrześcijańskim. Artykułem, który budzi największy sprzeciw jest Artykuł 2, który mówi o tym, że źródłem wszelkiego prawa jest szariat. Prawo cywilne tworzone zarówno przez parlament, jak i zgłaszane przez prezydenta, musi być całkowicie zgodne z prawem islamskim. Mniejszość koptyjska, która stanowi zaledwie dziesięć procent całego społeczeństwa egipskiego sprzeciwia się również Artykułowi 4, według którego ośrodek Al-Azhar  jest instytucją całkowicie niezależną i nie podlega żadnej władzy cywilnej. Jednym z wielu zadań należących do Al-Azhar jest kontrolowanie, czy stanowione prawo nie stoi w sprzeczności z szariatem. Konstytucja gwarantuje również nietykalność Szejkowi stojącemu na czele ośrodka religijnego – nie może on zostać zwolniony z zajmowanego stanowiska. Opozycja sprzeciwia się nadawaniu Al-Azhar tak rozległych kompetencji. Zarzucają oni członkom konstytuanty, która przygotowywała projekt, że nadaje ośrodkowi religijnemu władzę równą tej, jaką posiada prezydent.

Kolejne artykuły, które wzbudzają niepokój przeciwników Mohameda Mursiego, dotyczą życia rodzinnego, czyli najbardziej prywatnej sfery życia Egipcjan. Dla społeczeństwa egipskiego rodzina jest świętością, nietykalnym tabu, do którego dostęp mają tylko członkowie rodziny. Artykuły 10 i 11 nowej konstytucji dopuszczają interwencję państwa w prywatne życie rodzinne, jeśli jej moralność zostaje zagrożona. Opozycja nie zgadza się, aby parlament miał monopol na interpretację moralności, która, ich zdaniem, jest wartością zmienną i indywidualną. Zdaniem przeciwników prezydenta artykuły 10 i 11 naruszają intymność i integralność rodziny jako podstawowej komórki społecznej. Naruszają również wolność osobistą człowieka. 
Jednocześnie artykuł 10 nakazuje państwu objęcie specjalną opieką wdów, kobiet rozwiedzionych i tych, które są jedynymi żywicielkami rodziny. Ponadto ten sam artykuł wymusza na państwie wprowadzenie bezpłatnej opieki medycznej dla dzieci. Z europejskiego punktu widzenia zapisy dotyczące ochrony (moralności) rodziny wydają się trochę śmieszne i absurdalne. W polskim prawie istnieją przecież zapisy mające na celu ochronę dzieci, czy ochronę kobiet maltretowanych i bitych przez mężów. Nikogo nie dziwią interwencje policji, kuratorów sądowych czy pracowników miejskich ośrodków pomocy społecznej w prywatnych domach, w „prywatnych” rodzinach. Ale pojęcie rodziny i jej ochrona w polskim (czy nawet zachodnim) rozumieniu nie ma nic wspólnego z egipską definicją rodziny. Dla Egipcjan jest to sfera tak bardzo prywatna, że nawet podczas publicznej kłótni pomiędzy małżonkami, są oni pozostawieni sami sobie. Żaden przechodzień nie będzie nawet próbował ich pogodzić, rozdzielić, czy uspokoić. Konflikty rodzinne znajdują się w sferze niedostępnej, a wręcz nieistniejącej, dla innych. Stąd protest opozycji wobec artykułów dotyczących ingerencji w życie prywatne.

Opozycja ma również poważne zastrzeżenia do artykułów: 14 dotyczącego ochrony praw konsumentów i pracowników, 15 odnoszącego się do rolnictwa, które ma stanowić najważniejsze ogniwo produkcji krajowej i 26, który odnosi się do podatków. Z uwagi na fakt, że nie jestem specjalistą od ekonomii, głębsze rozważania nad wymienionymi artykułami nowej konstytucji pozostawię innym.

Opozycja nie akceptuje również tych artykułów konstytucji, które dotyczą praw obywatelskich, wolności, procesu legislacyjnego, sposobu zwoływania i powoływania parlamentu. Wydaje mi się jednak, że zapisem, który jest najtrudniejszy do zaakceptowania przez całe społeczeństwo egipskie jest Artykuł 2 dotyczący szariatu.
Masowe protesty, które w ostatnich tygodniach miały miejsce w Egipcie nie oznaczają, że cały projekt nowej konstytucji jest zły i nieakceptowany. Znalazły się w nim zapisy, które budzą przychylność opozycji, ale dokument jako całość wciąż wymaga dopracowania. W formie, w której ustawa zasadnicza została poddana referendum, zostanie odrzucona przez opozycję. Pytanie tylko, jak dużą część społeczeństwa egipskiego stanowi opozycja? 

tekst konstytucji (w języku angielskim)

13 grudnia 2012

Bojkotu nie będzie


Trudno jednoznacznie określić, czy projekt nowej konstytucji jest dobry, czy też zły. Nawet opozycja nie ogranicza się wyłącznie do tego, żeby bojkotować cały projekt i powstrzymuje się od krzyków w stylu „projekt do kosza”. Mają poważne zastrzeżenia do poszczególnych artykułów, ale w przeciwieństwie do polskiej opozycji, są zdolni i gotowi do merytorycznej rozmowy o projekcie. Wzywają również społeczeństwo egipskie do aktywnego udziału w referendum i głosowania na „nie”. Wiedzą, że bojkot sobotniego głosowania byłby najgorszym z możliwych scenariuszy. Wówczas bowiem islamiści popierający i projekt nowej konstytucji, i prezydenta Mursiego jednogłośnie przegłosowaliby kontrowersyjny (zdaniem partii opozycyjnych) projekt. Muszę przyznać, że jeszcze kilka dni temu obawiałam się bojkotu referendum. Bałam się, że egipska opozycja, która dopiero zaczyna się uczyć demokracji, nie weźmie udziału w referendum, a tym samym straci możliwość kształtowania polityki wewnętrznej. Nie twierdzę, że wynik głosowania nad projektem jest możliwy do przewidzenia; trudno jest mi w tej chwili stwierdzić, czy projekt zostanie przegłosowany, czy też odrzucony. Cieszę się tylko z faktu, że opozycja przyjęła postawę czynnego udziału w polityce i nie ogranicza się tylko i wyłącznie do protestów, demonstracji, krzyków, awantur i bojkotów. Myślę, że samo nawoływanie do udziału w sobotnim referendum jest już dużym krokiem we właściwym kierunku.

A już w sobotę napiszę o tych artykułach nowej konstytucji, które wywołują sprzeciw opozycji.