"Podróżnicy mówią, że nie ma nic jaśniejszego na twarzy Ziemi niż Kair (...)

Ten, który nie widział Kairu, nie widział świata. Jego kurz jest jak złoto, jego Nil jest jak cud, jego kobiety są jak czarnookie niewiasty z raju, jego domy są jak pałace (...)

I jakże mogłoby być inaczej, skoro Kair jest Matką Świata?"

(opowieść żydowskiego lekarza)

3 sierpnia 2013

MSZ ostrzega przed wakacjami w Egipcie

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzega przed podróżami do Egiptu, a w szczególności zaleca unikać wizyt w stolicy oraz innych dużych miastach. Przestrzega również przed przebywaniem w takich miejscach jak bazary, muzea czy centra handlowe. Dotyczy to zarówno Polaków mieszkających w Egipcie, jak również turystów indywidualnych podróżujących po kraju faraonów na własną rękę. Ponadto MSZ ostrzega uczestników wczasów zorganizowanych przez biura podróży przed wyjazdami poza kurorty.

Czy zagrożenie jest rzeczywiście realne, czy też pracownicy Ministerstwa „dmuchają na zimne”?

Jeszcze dwa lata temu większość komunikatów MSZ była dla mnie śmieszna i zupełnie niepotrzebna. Niestety, tym razem, przyłączam się do apelu ministerstwa. Odradzam wycieczki do Kairu, Luxoru, Aswanu czy Aleksandrii. Przebywanie poza kurortami położonymi nad Morzem Czerwonym może być – choć nie musi – niebezpieczne. Napięcie w kraju wciąż rośnie, a na ulicach jest niespokojnie i wciąż dochodzi do incydentów z udziałem sił bezpieczeństwa. Zaledwie dwa dni temu zwolennicy zaatakowali dość ekskluzywną dzielnicę położoną na przedmieściach Kairu i próbowali siłą wedrzeć się do siedziby jednej ze stacji telewizyjnych. Armia użyła gazu łzawiącego.


Z przykrością przyznaję, że tego lata lepiej będzie pojechać na wakacje do Grecji, Hiszpanii albo Portugalii. Nie unikniemy tam protestów (szczególnie w Atenach czy w Madrycie), ale nie wiążą się one z przemocą wobec turystów. Niestety, w Egipcie istnieje duże ryzyko, że agresja i nienawiść zostaną skierowane w stronę obcokrajowców, szczególnie turystów  z Europy i Stanów Zjednoczonych. Być może jest to jeden z powodów, dla których USA zdecydowała się zamknąć na kilka dni swoją ambasadę w Kairze.