"Podróżnicy mówią, że nie ma nic jaśniejszego na twarzy Ziemi niż Kair (...)

Ten, który nie widział Kairu, nie widział świata. Jego kurz jest jak złoto, jego Nil jest jak cud, jego kobiety są jak czarnookie niewiasty z raju, jego domy są jak pałace (...)

I jakże mogłoby być inaczej, skoro Kair jest Matką Świata?"

(opowieść żydowskiego lekarza)

6 grudnia 2012

Protest trwa, a poziom agresji rośnie


Przyspieszenie prac nad ustawą zasadniczą, a także ogłoszenie terminu referendum w sprawie przyjęcia nowej konstytucji, nie uspokoiły sytuacji w Egipcie. Wprost przeciwnie – jeszcze bardziej skłóciły naród i podzieliły go na dwa wrogie sobie obozy. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy prezydenta Mohammeda Mursiego opanowali ulice Kairu, gdzie w sposób mniej lub bardziej pokojowy wyrażają swój sprzeciw i swoje żądania. Opozycja domaga się od prezydenta cofnięcia wydanego dwa tygodnie temu dekretu, na mocy którego kompetencje i realna władza prezydenta zostały mocno rozszerzone. Mursi pozostaje nieugięty i wciąż twierdzi, że jako głowa państwa ma obowiązek chronić Rewolucję, a także dbać o przyszłość narodu. Nie wszyscy jednak podzielają poglądy prezydenta. Mohammed el Baradei – przedstawiciel opozycji, zapowiedział, że podejmie rozmowy na temat przyjęcia nowej konstytucji dopiero jak Mursi unieważni wydany przez siebie dekret. Wydaje się jednak, że na to nie ma żadnych szans. Czy opozycja zbojkotuje referendum? Czy i kiedy na ulice Kairu powróci spokój i porządek?

Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Podczas wczorajszych starć przeciwników i zwolenników Mohammeda Mursiego jakie  miały miejce w pobliżu Pałacu Prezydenckiego, śmierć poniosło 5 (według niektórych mediów aż 10) osób, a około 700 zostało rannych. Do stłumienia zamieszek użyto gazu łzawiącego, a dzisiaj od wczesnych godzin porannych Pałac został otoczony przez wojskowe czołgi. Czyżby prezydent obawiał się niezadowolonego i coraz bardziej agresywnego tłumu? Ma ku temu powody. W miastach: Ismailia i Suez wczorajszej nocy tłum demonstrantów podpalił budynki, w których swoje biura miało Bractwo Muzułmańskie. Tydzień wcześniej spalono siedzibę partii Wolność i Sprawiedliwość w miasteczku Damanhour, w delcie Nilu. Aby uniknąć ataku na Pałac Prezydencki, Mohammed Mursi otoczył swoją siedzibę kordonem wojska i policji. Nie uspokoiło to jednak sytuacji na ulicach miasta. Na Tahrir wciąż wznosi się miasteczko namiotowe… Wydaje się, że dopóki nowa konstytucja nie stanie się dokumentem obowiązującym, i dopóki prezydent nie odda części swojej władzy opozycji, niepokój społeczny będzie narastał. Tylko dokąd to wszystko zaprowadzi Egipt - kraj coraz bardziej pogrążony w chaosie, kryzysie gospodarczym i wzajemnych żalach?

(z uwagi na bieżące wydarzenia, które śledzę z ogromną uwagą, o samym projekcie konstytucji i jej spornych artykułach napiszę najpóźniej do 15 grudnia 2012)