"Podróżnicy mówią, że nie ma nic jaśniejszego na twarzy Ziemi niż Kair (...)

Ten, który nie widział Kairu, nie widział świata. Jego kurz jest jak złoto, jego Nil jest jak cud, jego kobiety są jak czarnookie niewiasty z raju, jego domy są jak pałace (...)

I jakże mogłoby być inaczej, skoro Kair jest Matką Świata?"

(opowieść żydowskiego lekarza)

26 maja 2012

Wstępne wyniki


26 maja 2012, godzina 15:00

Wstępne wyniki wyborów prezydenckich pokazują, że do ostatecznego rozstrzygnięcia niezbędna będzie druga tura. Żaden z kandydatów nie zdobył bowiem znaczącej przewagi i potrzebnego ponad 50% poparcia. Wstępne wyniki pokazują, że w drugiej turze wyborów zmierzą się Mohamed Morsy – kandydat Bractwa Muzułmańskiego oraz Ahmed Shafiq. Który z dwóch kandydatów wygra i zostanie nowym prezydentem Egiptu? Z odpowiedzią na to pytanie trzeba będzie poczekać przynajmniej do połowy czerwca – druga tura wyborów odbędzie się w dniach 16 i 17 czerwca 2012 roku.
Bez względu na ostateczny wybór Egipcjan, mam nieodparte wrażenie, że niewiele się w tym kraju zmieni. Realna władza nadal będzie pozostawać w rękach wojska w stopniu znacznie wyższym niż powinna. I to nie dlatego, że Naczelna Rada Wojskowa nie przekaże władzy nowo wybranemu prezydentowi, ale dlatego, że niecały tydzień przed rozpoczęciem wyborów wprowadziła zmiany w konstytucji, które gwarantują armii niezależność finansową - parlament będzie ustalał kwotę jaka rocznie będzie przekazywana wojsku, ale nie będzie miał wpływu na szczegółowy podział tych środków. Ponadto to nie parlament, ani nie prezydent, czy premier, ale właśnie armia będzie decydowała o wyborze ministrów w tzw. „resortach siłowych” (w tym Ministra Obrony, Ministra Spraw Wewnętrznych, Ministra Policji…).
Wracając jednak do wstępnych wyników wyborów, to najbardziej dziwi mnie fakt, iż Ahmed Shafiq - reprezentant obalonego w lutym 2011 roku prezydenta, ostatni premier w rządzie Hosniego Mobaraka, powołany na to stanowiska w dniu 29 stycznia 2011 roku, a więc już w trakcie trwania Rewolucji, a także były minister lotnictwa (w latach 2002-2011) uzyskał tak wysokie poparcie wśród wyborców. Zmusza mnie to do postawienia sobie pytania o sens Rewolucji, o sens śmierci poniesionej przez protestujących na Placu Tahrir zimą 2011 roku. Jest to jednocześnie kolejny dowód na to, że armia nie zamierza rezygnować z szerokich wpływów na politykę państwa i nie zamierza bez walki oddać władzy cywilnemu rządowi, prezydentowi i parlamentowi.

wojsko na ulicach w centrum Kairu - styczeń 2011
helikopter na kairskim niebie - luty 2011

Pytanie, kto wygra drugą turę wyborów i zostanie nowym prezydentem Egiptu, a także pytanie o to, co zmieni się po wyborach pozostawiam otwarte… przynajmniej do drugiej połowy czerwca. 

25 maja 2012

Ostry sprzeciw!


25 maja 2012, godzina 22:30

Zawsze myślałam, że jedną z podstawowych zasad istnienia telewizji publicznej jest pełnienie przez nią funkcji edukacyjnej. W popularnych serialach nie raz pojawiały się ważne problemy społeczne oraz dyplomatyczne podpowiedzi, jak te problemy należałoby rozwiązywać. Pojawiały się kwestie związane z niską dzietnością kobiet, z badaniami profilaktycznymi związanymi z chorobami nowotworowymi, prześladowaniami słabszych w szkole, tolerancją itp… Wydawać by się mogło, że telewizyjne seriale, które dosłownie wyrastają jak grzyby po deszczu, uczą, doradzają, kształcą… ale okazuje się, że nie zawsze… Czasami seriale wtapiają się w stereotypowy nurt myślenia i nawet nie zamierzają z tymi stereotypami walczyć. Drogi Czytelniku, zapewne zastanawiasz się teraz, dlaczego piszę o tym problemie na blogu poświęconemu stolicy Egiptu? Już wyjaśniam…
Pragnę w tym miejscu nie tylko skrytykować brak rzetelności w serialach prezentowanych w publicznej telewizji polskiej, ale pragnę również głośno i stanowczo zaprotestować przeciw stereotypowemu przedstawianiu Egipcjan. Aby uniknąć kryptoreklamy i błąkania się po sądach w związku z ewentualnym procesem o zniesławienie czy też o naruszenie dóbr osobistych twórców owego serialu (producenta, scenarzysty, reżysera, aktorów itp.), nie podam jego tytułu. Mogę tylko powiedzieć, że jest to dość popularny serial prezentowany od poniedziałku do czwartku w tzw. „telewizyjnej dwójce”.
Nie! Nie! I jeszcze raz nie! dla scenarzysty. Postać młodego Egipcjanin, który postanowił odwiedzić swoje polskie „koleżanki” poznane podczas wakacji w kurorcie nad Morzem Czerwonym jest tendencyjna, stereotypowa i ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. I nie myślę o tym, że tacy Egipcjanie nie istnieją… Chcę tylko powiedzieć, że serial nie pokazał rzeczywistego problemu skupiając się jedynie na przedstawieniu biednego, „głodnego” pieniędzy mieszkańca północnej Afryki, który w zamian za dziesięciokrotne powiedzenie „you are beautyful, I love you” (jesteś piękna, kocham cię) oczekuje wdzięczności w postaci sponsoringu. Cóż… pytanie brzmi, czy mężczyzna, bez względu na zamieszkiwaną przez niego długość i szerokość geograficzną, mając na utrzymaniu żonę i być może dwójkę, albo nawet trójkę dzieci, odmówiłby kobiecie, która w zamian za tydzień lub dwa tygodnie „dobrej zabawy” zapewniłaby jego rodzinie byt?! Problemu nie stanowią Egipcjanie, którzy po obejrzeniu kilku ostatnich odcinków serialu wydają się być naciągaczami, oszustami, kłamcami… Problem stanowią Polki, które jeżdżą do Egiptu na wakacje wcale nie ze względu na słońce i czyste plaże, ale ze względu na szeroko rozumianą „seks turystykę”. Jeżeli blondwłosa – a więc dla Egipcjan egzotyczna – Polka jest wniebowzięta słysząc setki komplementów na swój temat, jeżeli godzi się na wakacyjny seks bez zobowiązań i jeżeli płacze na lotnisku twierdząc, że kocha, to niestety musi się liczyć z konsekwencjami swojego zachowania! I to nie znaczy, że Egipcjanin jest oszustem, kłamcą, że jest pazerny na pieniądze… on po prostu wykorzystuje okazję do zarobienia pieniędzy, aby móc kupić prezent żonie, posłać dzieci do szkoły, czy zainwestować we własny biznes, który zapewni godne życie jemu i jego rodzinie. Gdyby wyjeżdżająca na wakacje Polka szanowała samą siebie, wykazała się inteligencją i tolerancją dla innej kultury, byłaby również szanowana przez Egipcjan. Ale tego aspektu scenarzysta serialu nie dostrzegł… nie zauważył, albo zauważyć nie chciał (bo przecież „co złego, to nie my”), że winę za taki stan rzeczywistości ponoszą same Polki, a nie ich wakacyjni, egzotyczni kochankowie.
Osobiście ostro krytykuję serial i jego twórców, a także krzyczę donośne „NIE!” dla takiego przedstawiania rzeczywistości. A telewizja (utrzymywana także z moich pieniędzy), zamiast edukować i kształcić społeczeństwo, wtapia się w nurt myślenia stereotypami – bo tak jest po prostu wygodniej i znacznie łatwiej. Tylko komu ma to służyć?! 

23 maja 2012

Ostatni zakręt…


23 maja 2012, godzina 12:30

Pierwsza tura pierwszych wolnych wyborów prezydenckich rozpoczęta!
Od czasu obalenia Hosniego Mubaraka minęło piętnaście długich i niespokojnych miesięcy. Z początkowych zapowiedzi Naczelnej Rady Wojskowej wynikało, że wybory odbędą się w przeciągu pół roku, tymczasem Egipcjanie musieli na to, niewątpliwie historyczne wydarzenie, poczekać znacznie dłużej. Ale po piętnastu miesiącach narastającego niepokoju i niezadowolenia społecznego, doczekali się pierwszych wolnych wyborów prezydenckich.
Czy wśród ubiegających się o fotel prezydenta kandydatów jest ten, który już w pierwszej turze zdobędzie znaczną przewagę? Czy też głosy wyborców rozłożą się równomiernie na poszczególnych kandydatów i druga tura okaże się niezbędna?
Trudno wyrokować… podczas kampanii wyborczej były debaty telewizyjne, merytoryczne spory, spotkania ze społeczeństwem…, ale naprawdę trudno mi wnioskować, kto zostanie nowym prezydentem Egiptu.

Wśród kandydatów są między innymi:
Abdel Moneim Abouel Fottouh - były członek Bractwa Muzułmańskiego;
Abul Ezz al - Hariry – członek popularnej partii socjalistycznej;
Ahmad Shafik – były premier Egiptu;
Amr Moussa – minister Spraw Zagranicznych i szef Ligi Arabskiej;
Hisham al - Bastawisy – sędzia i wice-prezydent Sądu Kasacyjnego;
Khaled Ali – prawnik specjalizujący się w prawie pracy;
Mohamed Morsy – przywódca Bractwa Muzułmańskiego;
Selim al - Awa – pisarz islamski.

Mam tylko nadzieję, że nowo wybrany prezydent  będzie potrafił zbudować coś, co sama nazywam „islamską demokracją”. Znaczy to mniej więcej tyle, że chciałabym, aby nowy prezydent (wraz z niedawno wybranym parlamentem) potrafił połączyć demokratyczne zasady rządzenia państwem z islamem i wielowiekową tradycją. Nie chciałabym, aby Egipcjanie zgubili to, co cenię w nich najbardziej: radość życia (bez względu na otaczające problemy), chęć niesienia pomocy innym, życzliwość, silne przywiązanie do rodziny i do tradycji. Jednocześnie mam nadzieję, że nowo wybrany prezydent nie zamknie Egiptu w kręgu państw islamskich i nie będzie podążał drogą Iranu.
Uprawnionych do głosowania jest 53 miliony obywateli, z czego aż 11% mieszka w samym Kairze. 

19 maja 2012

Wybrakowany autobus


18 maja 2012, godzina 16:00


Tak się zdarzyło, że dzisiaj w tzw. „godzinach szczytu”, czyli około godziny piętnastej, kiedy uczniowie, studenci, ludzie pracujący masowo korzystają z komunikacji miejskiej, musiałam i ja skorzystać z przejazdu autobusem. Miałam jednak to szczęście, że wsiadałam zaledwie kilka przystanków od pętli autobusowej i praktycznie bez żadnego problemu znalazłam miejsce siedzące. I to mnie uratowało przez ściskiem i przed uczuciem jakie towarzyszy sardynkom zamykanym w metalowej puszce. Po przejechaniu połowy trasy okazało się bowiem, że kierowca nie jest w stanie zamknąć drzwi – powodem takiego stanu rzeczy nie była wcale usterka pojazdu, ale przepełnienie. Staliśmy na przystanku chyba dziesięć minut, podczas których kierowca bezskutecznie walczył z i tak już mocno ściśniętymi pasażerami. Problem polegał na tym, że drzwi zamykane są przy pomocy fotokomórki, a ta została całkiem zasłonięta stopami podróżujących, którzy byli spragnieni szybkiego powrotu do swoich domów. Kierowca krzyczał, aby pasażerowie przesunęli się do wewnątrz pojazdu, w którym i tak nie było już miejsca, fotokomórka odmawiała zamknięcia drzwi, a ja tak sobie siedziałam i myślałam nad możliwością zaistnienia podobnej sytuacji w Kairze. Być może wspominałam już wcześniej, że w stolicy Egiptu autobusy są w pewnym sensie pozbawione drzwi… co nie znaczy, że ktoś je po prostu ukradł, odkręcił, czy skutecznie popsuł… znaczy to tylko tyle, że w Kairze pozostają one otwarte, zarówno podczas „postoju” na przystankach, jak i podczas jazdy. Poza tym, że ułatwia to wsiadanie i wysiadanie z autobusu – można to zrobić praktycznie w każdym momencie podróży, daje to również pasażerowi poczucie swobody i wolności. Żadnego zamykania drzwi, żadnych fotokomórek, żadnych krzyków kierowcy… pełen luz. Mogłabym podróżować autobusem trzymając jedną nogę poza pojazdem i nikt nawet by tego nie zauważył… o krzykach i pouczeniach nie wspominając. A tu w Polsce, na każdym kroku człowiek spotyka się z przepisami, zakazami, nakazami… na wolność nawet nie ma miejsca… 

4 maja 2012

Goło i nie do końca wesoło


03 maja 2012, godzina 15:00

Długi weekend (a może długi tydzień) w pełni – w Polsce, oczywiście. Chociaż święto pracy przypadające 01 maja, obchodzone jest również w Egipcie, to jednak tym razem skupię się na Polsce. Biorąc zaledwie trzy dni urlopu, można było zyskać całkiem długi weekend, bo trwający aż dziewięć dni. Taka okazja nie zdarza się często. Pogoda, chociaż jeszcze kilkanaście dni temu nic na to nie wskazywało, dopisała jak rzadko kiedy. Zazwyczaj długie weekendy były deszczowe i dość chłodne. W tym roku jest inaczej: słonecznie i ciepło (niektórzy twierdzą, że jest wręcz upalnie, ale jak dla mnie jest zaledwie ciepło). Upalnie to zrobi się latem w Kairze, kiedy termometry będą nieprzerwanie przez dwa – trzy miesiące wskazywały 40 stopni Celsjusza. Pomijając jednak własne, całkiem subiektywne odczucia związane z temperaturą i pozostawiając na boku rozważania dotyczące różnicy pomiędzy dniem ciepłym a upalnym, chciałabym skupić się na zupełnie innym zjawisku. Zjawisku, które już podczas moich zeszłorocznych wakacji spędzanych w Polsce strasznie mnie uwierało. Mam oczywiście na myśli zrzucanie z siebie odzieży i bardziej pokazywanie niż zakrywanie. Naprawdę chciałabym teraz być w Kairze, gdzie nikt nie zmusza mnie do oglądania prawie nagich ciał kobiet, których spódniczki kończą się w połowie pośladków a skąpe bluzeczki zaledwie zakrywają sutki, bo przecież nie całe piersi. Oglądanie wszechobecnego cellulitu i wałeczków tłuszczowych zlokalizowanych na odsłoniętych brzuszkach, przyprawia mnie o mdłości. Zawsze twierdziłam, że to, co zasłonięte, kusi znacznie bardziej niż to, co zabiera miejsce wyobraźni.
Pamiętam mały sklepik w dzielnicy Garden City, w której mieszkałam podczas mojego pierwszego pobytu w Kairze (wiosną 2010 roku). Kwiecień w stolicy Egiptu był wyjątkowo upalny (a może tak mi się wówczas wydawało, bo przecież wyjeżdżając z Polski przyzwyczajona byłam do temperatury 15 stopni Celsjusza, a nie do 33). W tym naprawdę niewielkim sklepiku spotkałam Egipcjankę, która pracując około ośmiu godzin dziennie musiała znosić upał zakryta dosłownie od stóp do głów. Jedyną częścią jej ciała, która pozostawała niezakryta, były oczy. Cudowne, duże, czarne oczy pełne uroku, tajemniczości, przenikliwości. Do dzisiaj, chociaż minęło już półtora roku, pamiętam badawcze spojrzenie Egipcjanki, u której regularnie zaopatrywałam się w wodę butelkowaną. Miejsc, w których mogłam zakupić wodę, było mnóstwo, a może i jeszcze więcej, ale naprawdę  lubiłam odwiedzać ten mały sklepik z zakrytą od stóp do głów Egipcjanką.
I wcale nie twierdzę, że wszystkie Polki powinny teraz zakrywać się prześcieradłami albo wielkimi płachtami ciemnego materiału, które skrupulatnie ukryją nawet najmniejszy skrawek kobiecego ciała. Nie! Tylko, kiedy idę do sklepu, to oczekiwałabym, że sprzedawczyni nie będzie biegała pomiędzy regałami w szortach nie do końca zakrywających pośladki i topie ukazującym kolor ramiączek od stanika. W moim skromnym przekonaniu, jakieś zasady dotyczące ubioru powinny jednak obowiązywać, szczególnie w miejscu pracy. I nie mam nic przeciwko noszeniu w pracy spódniczki przed kolano i bluzeczki z krótkim rękawem, ale kiedy służbowy fartuszek jest dłuższy niż to, co ukrywa się pod nim, to już jest przesada. Ale może znów dochodzi do głosu mój tradycjonalizm? 

3 maja 2012

Zamieszek ciąg dalszy


02 maja 2012, godzina 20:30

Jak podaje egipski dziennik „Al Masry Al Youm”, w wyniku zamieszek jakie miały miejsce w okolicy budynków Ministerstwa Obrony zginęło już 20 osób. Początkowo mówiono, iż demonstracje zostały wywołane przez zwolenników odrzuconego przez Państwową Komisję Wyborczą kandydata na prezydenta z ramienia Salafitów – Hazema Abu Ismaila. Jeden z uczestników tych wydarzeń wyznał, iż protesty nie są związane z Abu Ismailem, ale są reakcją Egipcjan na rządy Naczelnej Rady Wojskowej.
Bez względu na prawdziwy cel demonstracji, pewnym jest, że 20 osób biorących udział w zamieszkach straciło życie. 

1 maja 2012

Nielegalna piłka


01 maja 2012, godzina 18:30

Piłka nożna to sport narodowy Egipcjan. Transmisje meczy zarówno ligi egipskiej, jak i lig europejskich, a także mecze rozgrywane w ramach turnieju Pucharu Narodów Afryki skupiają przez telewizorami dosłownie wszystkich Egipcjan: dzieci i dorosłych, dziewczynki i chłopców, kobiety i mężczyzn, mieszkańców miast i wsi. Piłkę nożną kochają tutaj wszyscy! (bez wyjątku). A może powinnam napisać, że „football” kochali tutaj wszyscy… aż do 01 lutego 2012 roku. To właśnie tego dnia na stadionie w Port Said wybuchły krwawe zamieszki. Obecnie toczy się proces sądowy chuliganów, którzy pierwszego dnia lutego zaatakowali fanów oraz piłkarzy kairskiej drużyny Al-Ahly i doprowadzili do śmierci 75 osób. W związku z zamieszkami pod budynkiem sądu oraz licznymi protestami mającymi na celu utrudnienie prowadzenia postępowania, proces został odroczony do połowy maja.
Kilka dni temu Egipska Federacja Piłki Nożnej podała do publicznej wiadomości informację o zawieszeniu wszystkich rozgrywek ligowych w sezonie 2011/2012. Powodem takiej decyzji jest oświadczenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, iż nie jest możliwe zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom rozgrywek: zarówno piłkarzom, jak i widzom. W związku z powyższym mecze zostały odwołane, a Puchar krajowy został zawieszony. Krótko mówiąc, narodowy sport Egipcjan został zdelegalizowany…

29 kwietnia 2012

Zamieszki w centrum miasta


29 kwietnia 2012, godzina 21:30

Zwolennicy Hazema Abu Ismaila, byłego już kandydata na prezydenta w wyborach, które odbędą się w połowie maja 2012 roku, zorganizowali demonstrację w Kairze. Od piątkowej nocy prowadzą protest okupacyjny w pobliżu budynków Ministerstwa Obrony, w centrum miasta. Protest związany jest z wykluczeniem Abu Ismaila z grona kandydatów ubiegających się o fotel prezydenta. Powodem decyzji o odrzuceniu kandydatury salafickiego kaznodziei był fakt, iż jego matka posiada dwa obywatelstwa: egipskie oraz amerykańskie, co jest niezgodne z obowiązującym w Egipcie prawem wyborczym.  
Zwolennicy salafickiego kaznodziei od piątku okupują okolice Ministerstwa Obrony i domagają się umożliwienia ich kandydatowi udziału w wyścigu o fotel prezydenta kraju. W niedzielę wieczorem, protestujący zostali zaatakowani przez grupę ludzi uzbrojonych w „koktajle Mołotowa” oraz kamienie. Po raz kolejny w ciągu ostatnich 14 miesięcy centrum Kairu zamieniło się w pole walki. Do szpitala trafiło już kilkanaście osób i trudno powiedzieć kiedy i jak skończy się ta awantura. Mam tylko nadzieję, że historia z końca listopada się już nigdy nie powtórzy. Tuż przed wyborami parlamentarnymi centrum miasta (okolice Placu Tahrir) zamieniły się w wielkie pole bitwy pomiędzy siłami bezpieczeństwa (głównie wojska) a protestującymi i bojkotującymi wybory. Bilans ofiar tych zamieszek był przerażający – śmierć poniosły 42 osoby, a ponad 3200 zostało rannych. Chcę tylko wierzyć, że kolejne wybory (prezydenckie) będą przebiegały w spokoju, bez użycia siły, i bez żadnych zamieszek. 

25 kwietnia 2012

Na granicy wojny


25 kwietnia 2012, godzina 19:00

Stosunki izraelsko – egipskie na przestrzeni ostatniego półwiecza były dość skomplikowane i zawiłe. Nie były pozbawione napadów zbrojnych, agresji z obu stron, wojen, działań okupacyjnych, paktów pokojowych, kolejnych wojen, porozumień i nieporozumień. Jednak od roku 1979 stosunki między państwami były pokojowe, o co zabiegał były prezydent Egiptu. Hosni Mubarak, rządzący krajem faraonów przez 30 lat, był swoistym gwarantem pokoju. Kiedy w lutym 2011 roku, po 18 dniach protestów na Placu Tahrir, prezydent ustąpił ze stanowiska, rozpoczęły się spekulacje na temat zerwania paktu pokojowego z Izraelem. Krótko potem światło dzienne ujrzały dokumenty dotyczące umowy sprzedaży egipskiego gazu do Izraela. Jak wynika z umów, gaz był sprzedawany po mocno zaniżonych cenach, na czym straciła gospodarka, a więc i wszyscy obywatele, Egiptu. Jednym z zarzutów stawianych Hosniemu Mubarakowi przez prokuraturę jest właśnie sprzedaż gazu po cenach niższych niż obowiązujące na rynku energetycznym.
Od czasu Rewolucji w 2011 roku stosunki egipsko – izraelskie są znów napięte – i nie tylko z powodu gazu. 17 sierpnia 2011 roku doszło do prowokacji ze strony izraelskiej, w wyniku której zginęło kilku policjantów i żołnierzy pełniących służbę na Synaju, w pobliżu granicy państwowej. Doskonale pamiętam też dzień, a może raczej noc, 9 września 2011 roku… kiedy po pokojowej demonstracji na Placu Tahrir zaatakowano ambasadę Izraela w Kairze. Doszło wówczas do napaści na pracowników ochrony placówki dyplomatycznej, palenia dokumentów, a także demolowania budynku. Ambasador został ewakuowany, a o pokój i poprawę stosunków apelował nawet prezydent Obama (ale udział Stanów Zjednoczonych w stosunkach egipsko – izraelskich to już zupełnie inna historia). Ale wśród Egipcjan trudno mówić o pokoju, szczególnie w sytuacji, w której większość parlamentu to ludzie związani ze zdelegalizowanym za czasów Mubaraka, Bractwem Muzułmańskim.
Z każdym tygodniem, miesiącem narasta też konflikt na tle energetycznym. Przez ostatnie 14 miesięcy gazociąg na Synaju płonął już kilkanaście razy. Koszty gazu wypuszczonego do atmosfery, koszty akcji gaśniczych, zabezpieczających oraz koszty napraw rurociągu ponosi tylko i wyłącznie strona egipska. Nic więc dziwnego, że w takiej sytuacji rząd zdecydował się na renegocjację umowy sprzedaży. Nie miało to na celu ani zawieszenia, ani tym bardziej przerwania dostaw gazu, ale rząd izraelski nie podjął rozmów z Egiptem. W wyniku braku reakcji ze strony Jerozolimy, dwa dni temu podjęto w Kairze decyzję o „zakręceniu kurka”. Gaz do Izraela przestał płynąć. Konflikt znów narasta… władze Egiptu są gotowe do kolejnych rozmów i podpisania „sprawiedliwej” umowy sprzedaży gazu po cenach obowiązujących na światowych rynkach. Izrael w tym czasie buduje własną historię, w której zaprzestanie dostaw gazu ma być prowokacją ze strony Egiptu i prowadzi do wywołania kolejnej wojny. Ocenę, kto w zaistniałej sytuacji ma rację, pozostawiam Czytelnikowi. Choć nie ukrywam, że ja osobiście w tym konflikcie zajmuję stanowisko po stronie Egiptu – znam bowiem skłonność Izraela do konfabulacji i prowokacji. 

19 kwietnia 2012

Ach, ta pogoda…

19 kwietnia 2012, godzina 12:30

Pogoda nie rozpieszcza. Jest połowa kwietnia, a ja wychodząc z domu wciąż zakładam zimową kurtkę, pod którą ukrywam zimowy sweter. Najchętniej założyłabym jeszcze rękawiczki i czapkę, ale obawiam się, że zostałabym uznana za wariatkę.
Ale pogoda nie rozpieszcza również w Egipcie. Z powodu wysokiej na pięć metrów fali wprowadzono „zakaz kąpieli” w Marsa Matruh i innych miejscowościach położonych nad Morzem Śródziemnym. Kilka portów zawiesiło swoją działalność.
Samoloty na Międzynarodowym Lotnisku w Kairze są opóźnione, a meteorolodzy ostrzegają, „żeby nikt, kto nie musi wychodzić z domu, tego nie robił” (chociaż mam wrażenie, że akurat w stolicy każdy znajdzie powód, dla którego wyjść musi). Taki stan rzeczy spowodowany jest silnym, porywistym wiatrem, który niesie ze sobą ogromne ilości pyłu, czyli krótko mówiąc przyczyną, dla której Kairczycy powinni pozostać w domach jest burza piaskowa.  Jak się przed nią chronić? Najlepszy sposób, jaki przychodzi mi do głowy, to wsiąść w samolot dzień wcześniej i wyjechać na kilka dni do Europy lub Azji. A tym, którzy muszą pozostać w stolicy nie pozostaje mi nic innego jak współczuć. Nie pomogą szczelnie zamknięte drzwi, nie pomogą zamknięte okiennice, nie pomogą chusty, szaliki, kominiarki… W walce z wszechobecnym i wszędobylskim piaskiem  nic nie pomoże.
Moje spotkanie z tym zjawiskiem pogodowym zakończyło się w aptece, gdzie zostałam zmuszona kupić krople do oczu mające na celu złagodzenie podrażnienia. Złagodzenie, ale nie zlikwidowanie. Trochę się nacierpiałam, chociaż, zgodnie z zaleceniami, pozostawałam w ukryciu, w mieszkaniu. Ale niestety, tak już jest, że człowiek w walce z naturą nie ma żadnych (lub bardzo nikłe) szans na wygraną. 

Kair podczas burzy piaskowej

18 kwietnia 2012

Kandydaci na prezydenta

18 kwietnia 2012, godzina 16:00

W niedzielę, 8 kwietnia zakończyła się rejestracja kandydatów na prezydenta. Chęć ubiegania się o fotel prezydenta w majowych wyborach zgłosiły 23 osoby, ale już wiadomo, że część z nich nie będzie miała takiej okazji. Jak podaje, wiodący na rynku egipskim dziennik Al-Ahram, 10 kandydatów zostało odrzuconych przez Państwową Komisję Wyborczą. Decyzja ta jest ostateczna, a kandydatom nie przysługuje prawo odwołania od decyzji Komisji Wyborczej do żadnej instytucji, w tym także do sądu. Wśród kandydatów, którzy nie będą mieli szansy na zdobycie urzędu prezydenta Egiptu są między innymi:
Omar Suleiman – bliski współpracownik oraz członek rządu Hosniego Mubaraka. To właśnie Suleiman 11 lutego 2011 roku ogłosił, że Hosni Mubarak zrezygnował ze stanowiska prezydenta Egiptu. Państwowa Komisja Wyborcza podała, że nie udało mu się uzyskać wymaganej przez prawo wyborcze rekomendacji z 15 okręgów, co jest oficjalnym powodem odrzucenia jego kandydatury.
Hazem Abu Ismail, którego matka posiadała podwójne obywatelstwo: egipskie i amerykańskie. Zgodnie z obowiązującym prawem wyborczym rodzina kandydata na prezydenta (rodzice, żona oraz sam kandydat) może  posiadać wyłącznie obywatelstwo egipskie.
Khairat el-Shater, związany z Bractwem Muzułmańskim i partią Wolność i Sprawiedliwość. Powodem, dla którego Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła jego kandydaturę jest wyrok skazujący za terroryzm oraz korupcję. Zgodnie z prawem kandydat na prezydenta może startować w wyborach nie wcześniej niż 6 lat po zwolnieniu z więzienia lub ułaskawieniu, tymczasem Khairat el-Shater skorzystał z amnestii dopiero w tym roku.

Pełną listę kandydatów, którzy w drugiej połowie maja 2012 roku wezmą udział w wyborach prezydenckich poznamy 26 kwietnia, na miesiąc przed pierwszą turą wyborów.   


więcej (w języku angielskim)

17 kwietnia 2012

Zapracowany wymiar sprawiedliwości

17 kwietnia 2012, godzina 19:00

Wymiar sprawiedliwości w Egipcie nie próżnuje… wciąż toczy się proces Hosniego Mubaraka. Były prezydent Egiptu ma postawione trzy zarzuty: spowodowanie śmierci demonstrantów podczas Rewolucji zimą 2011 roku, udział w działalności o charakterze korupcyjnym oraz sprzedaż gazu do Izraela po mocno zaniżonych cenach. Wyrok w procesie Hosniego Mubaraka ma zapaść w połowie czerwca 2012 roku.
Ponadto właśnie rozpoczął się proces 75 pseudo kibiców oskarżonych o udział w zamieszkach na stadionie (i poza nim) w Port Said. W wyniku starć zginęły wówczas 74 osoby. Wydarzenia te miały miejsce na początku 2012 roku, a więc można uznać, że prokuratura egipska pracuje naprawdę w tempie błyskawicznym. W Polsce na rozpoczęcie procesu musielibyśmy czekać pewnie rok, może dłużej… (proces pseudo kibiców Lecha i Legii, którzy brali udział w zamieszkach w Bydgoszczy rozpoczął się po ponad roku od wydarzeń na stadionie).
Trzecim ważnym procesem, który co prawda został odroczony do maja, ale jednak się toczy jest proces 5 policjantów, którzy doprowadzili do śmierci więźnia. Więźniem, który w wyniku tortur poniósł  śmierć, był muzułmanin oskarżony o udział w masakrze chrześcijan w Aleksandrii na początku 2011 roku. Oskarżony nie żyje, a policjanci, którzy do tego doprowadzili staną przed sądem.
Wymiar sprawiedliwości ciężko pracuje… i miejmy tylko nadzieję, że we wszystkich powyższych sprawach zapadną sprawiedliwe wyroki…

16 kwietnia 2012

Relaks nad Nilem

16 kwietnia 2012, godzina 14:00

W Egipcie jest dzisiaj poniedziałek Wielkanocny, co oznacza dzień wolny od pracy dla wszystkich Egipcjan – w kalendarzu egipskim jest to bowiem Święto Wiosny (Sham el Nessim). Cechą charakterystyczną tego święta jest organizowanie pikników rodzinnych w parkach, na skwerach i, przede wszystkim, nad Nilem. O życiodajnej rzece Egiptu pisałam już wielokrotnie, a wciąż pozostało tak wiele do powiedzenia…

“Pozdrawiamy cię, Nilu, który wynurzasz się z ziemi, który przybywasz, by dać życie ludowi Egiptu”
(„Hymn do Nilu” ok. 2050-1750r. p.n.e.)

widok na Nil z wieży widokowej

Nil jest dumą wszystkich Egipcjan; Nil daje życie. W Kairze Nil dzieli i Nil łączy: dzieli miasto na dwie części, a łączy wszystkich jego mieszkańców. To właśnie nad Nilem mieszkańcy stolicy spędzają upalne dni lata, długie wieczory, święta. Nad Nilem spotykają przyjaciół, uciekają z ukochanymi przed wszechobecnym wzrokiem rodziców, nad Nilem spacerują ze swoimi rodzinami, w licznych restauracjach zlokalizowanych na małych stateczkach na Nilu oddają się jednej ze swoich ulubionych czynności jaką jest … jedzenie. Nad Nilem rozmyślają, po Nilu pływają felukami, nad Nilem spędzając czas wolny stojąc na mostach i rozmawiając…



„Płynie przez stary, spokojny Egipt, a jego piaski, jak nieprzebrana myśl, snują marzenia…”
(James Leigh Hunt – poemat „The Nile”)


ogrody nad Nilem
feluki na Nilu

11 kwietnia 2012

Spacerkiem przez Khan el Khalili

11 kwietnia 2012, godzina 19:30

Bazar Khan el Khalili (Chan al Chalili) znajduje się w starej lecz bardzo urokliwej części Kairu. Kręte, wąskie uliczki, niskie stare kamienice i tłum nie tylko sprzedających, ale przede wszystkim kupujących – to chyba najkrótsza z możliwych charakterystyka tego miejsca.

bazar Khan el Khalili

Khan el Khalili to najstarszy z bazarów nie tylko w Kairze, i nie tylko w całym Egipcie, ale także na całym kontynencie afrykańskim – najstarszy i jednocześnie największy. Kupić tu można dosłownie wszystko: od koralików i skarabeuszy, przez galabije (tradycyjny ubiór egipski noszony zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn) i fajkę wodną (sziszę), aż po prażone orzeszki, czy dywany. Kupcy oferują naprawdę wszystko i wszystkim, chociaż Egipcjan, a szczególnie mieszkańców Kairu, można tu spotkać bardzo rzadko. Najczęściej kupującymi na bazarze są turyści z całego świata, którzy właśnie tutaj kupują pamiątki z wakacji, czy prezenty dla swoich bliskich. 


Ceny na bazarze są dużo, nawet bardzo dużo, wyższe  niż w innych sklepach z pamiątkami, dlatego też należy się targować. Tym, którzy tego nie lubią odradzam zakupy na bazarze – z wyjątkiem tych turystów, którzy dysponują naprawdę zasobnym portfelem, i dla których cena zakupionych przedmiotów nie ma żadnego znaczenia. Po zakończonych zakupach można odpocząć w jednej z licznych kawiarni i napić się gorącego mleka z dodatkiem rodzynek, orzeszków i wiórków kokosowych. Wyśmienite! Ale i w kawiarni kupcy nie pozwolą nam o sobie zapomnieć i nie raz spotkamy ich noszących swoje towary w rękach, lub nawet na głowie. Do dziś pamiętam mężczyznę w średnim wieku, który trzymając na rękach stos około dwudziestu książek przeciskał się pomiędzy stolikami w kawiarni.

Stary Kair - okolice bazaru

Warto jednak odwiedzić to miejsce dla samem atmosfery tego miejsca – tylu kupujących i tylu sprzedających nie spotkamy nigdzie! Warto również pospacerować wąskimi (bardzo wąskimi) uliczkami Starego Kairu i pooglądać zabytkowe i wciąż zamieszkane kamienice. Odważniejszym polecam również spacer krętymi i często pozbawionymi asfaltu piaszczystymi drogami oddalonymi od samego bazaru.

wąskie uliczki Starego Kairu
na zakupy...

Khan el Khalili, podobnie jak całe centrum miasta, a może nawet i całe miasto, tętni życiem przez całą dobę, szczególnie w godzinach wieczornych. 

6 kwietnia 2012

Życzenia

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy 
wszystkim Czytelnikom niniejszego bloga
życzę zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt
oraz
smacznego jajka i mokrego Dyngusa

5 kwietnia 2012

Muzeum Sztuki Islamskiej

05 kwietnia 2012, godzina 19:00

Wbrew powszechnej opinii Kair to nie tylko Muzeum Starożytności i nie tylko Piramidy – co próbuję od pewnego czasu uświadomić wszystkim mniej lub bardziej zainteresowanym wakacjami w stolicy Egiptu. Poza omawianymi wcześniej Muzeum Egipskim i Muzeum Koptyjskim, jest tu jeszcze kilka innych równie interesujących obiektów muzealnych, a wśród nich Muzeum Sztuki Islamskiej. Zanim jednak znajdziemy się pośród zabytków sztuki islamskiej pragnę zainteresować wszystkich Czytelników zupełnie innym obiektem, który położony jest pomiędzy Placem Tahrir a Muzeum (polecam spacer ulicą Shaikh Rihan, przy której znajdują się odremontowane i przepięknie architektonicznie budynki rządowe). Zachęcam do odwiedzenia (a przynajmniej do obejrzenia z zewnątrz) Pałacu Abdin (Abdeen).

Pałac Abdin w Kairze

Ta ogromna budowla posiadająca 500 komnat powstała w okolicy roku 1860 z inicjatywy kedywa Ismaila. W latach 1864 - 1952 (do roku, w którym wybuchła Rewolucja przeciw brytyjskiej okupacji Egiptu, która w rezultacie doprowadziła do abdykacji probrytyjskiego króla) Pałac był rezydencją władz królewskich. Obecnie budynek należy do prezydenta – to tutaj przyjmowane są oficjalne wizyty zagranicznych gości. W związku z powyższym większa część Pałacu nie jest udostępniona dla zwiedzających. W przyległym do Pałacu budynku stworzono Muzeum, w którym można obejrzeć stałe wystawy: broni, część królewskiej kolekcji sreber i porcelany, a także kolekcję odznak jakie otrzymał król Faruk. Wstęp do Muzeum przy Pałacu jest płatny.


Po kolejnych piętnastu minutach spaceru docieramy do skrzyżowania ulic, przy którym wznosi się wyremontowany budynek Muzeum Sztuki Islamskiej (wybudowany w roku 1903). Wśród licznych zbiorów Muzeum na szczególną uwagę zasługują: inkrustowany złotem klucz do Kaaby - świątyni w Mekce, rękopiśmienne egzemplarze Koranu, fontanna pochodząca z czasów, kiedy Egiptem rządzili Mamelukowie oraz bogate kolekcje: ceramiki pochodzącej z czasów osmańskich i szklanych lamp.
W zbiorach Muzeum znajdują się zarówno zabytki islamu sunnickiego, który zabrania przedstawiania w sztuce ludzi i zwierząt, i w której dominują geometryczne kształty i motywy roślinne, oraz islamu szyickiego, w którym dominują sceny z życia codziennego, a także motywy zwierzęce.

Muzeum Sztuki Islamskiej w Kairze
Muzeum, które po ośmioletniej przerwie z powodu gruntownego remontu zostało uroczyście otwarte we wrześniu 2010 roku, można zwiedzać codziennie w godzinach od 9 do 17. 

29 marca 2012

Spotkanie trzech religii

29 marca 2012, godzina 20:00

Do koptyjskiej części miasta można dotrzeć między innymi metrem – należy wysiąść na stacji Marii Girgis, która znajduje się w samym centrum tej części Kairu. Wśród obiektów sakralnych udostępnionych zwiedzającym należy wymienić przede wszystkim:
- kościół wiszący;
- kaplicę św. Grzegorza;
- kościół św. Barbary;
- synagogę Ben Ezra;

Warto również poświęcić trochę czasu na obejrzenie eksponatów zebranych w Muzeum Koptyjskim, wśród których na szczególną uwagę zasługuje wczesnochrześcijański relief, który sugeruje, że krzyż chrześcijański swoimi korzeniami sięga do „krzyża życia” (krzyż z pętlą u góry) pochodzącego z czasów faraonów. Warto również zwrócić uwagę na freski pochodzące z VI wieku, kamienną ambonę z klasztoru św. Jeremiasza w Sakkarze oraz liczący około 1600 lat egzemplarz Psalmów Dawida.
Muzeum Koptyjskie prezentuje sztukę zarówno religijną, jak i świecką pochodzącą z lat 200-1800 n.e.

Muzeum Koptyjskie
Stary Kair (zwany też Kairem Koptyjskim) miałam okazję zobaczyć podczas mojego pierwszego pobytu w stolicy Egiptu, w kwietniu 2010 roku. Półdniową wycieczkę tej części miasta rozpoczęłam od najstarszego w Kairze meczetu – meczetu Amr Ibn al-Asa. Jest on udostępniony zwiedzającym bez żadnych opłat. Trzeba jednak pamiętać, że kobiety zobowiązane są do zakrycia całego ciała i głowy – opiekun świątyni dysponuje specjalnymi „pelerynami” dla tych turystek, które staną u progu meczetu w nieodpowiednim stroju. Należy również pamiętać, że zwiedzanie meczetu jest zabronione podczas modlitw: o świcie, w południe, tuż przed zachodem słońca, o zachodzie słońca i gdy zapadnie noc.
Sam meczet robi wrażenie, szczególnie jeśli podczas pobytu wewnątrz świątyni uświadomimy sobie, że został on wybudowany w roku 642 i jest nie tylko najstarszym meczetem w całym Egipcie, ale również na całym kontynencie afrykańskim.

wnętrze meczetu Amr Ibn al-Asa w Kairze

Kościół wiszący (Al Muallaka) jest chyba jednym z najbardziej interesujących i najbardziej znanym kościołem chrześcijańskim w całym Egipcie. Swoją nazwę zawdzięcza temu, iż został zbudowany na fundamentach rzymskiej twierdzy – sprawia wrażenie „zawieszonego” na skalistym zboczu. Trudno dzisiaj określić datę wzniesienia świątyni – egipscy Koptowie uważają, iż powstał on w IV wieku.
Na specjalną uwagę zasługuje sklepienie nawy głównej, które swoim kształtem przypomina arkę oraz marmurowa ambona wznosząca się na 12 kolumnach, które symbolizują 12 apostołów.

kościół wiszący w Kairze
kolorowa mozaika
kościół św. Barbary w Kairze
W obrębie Kairu Koptyjskiego, poza meczetem i kościołami chrześcijańskimi, wznosi się również świątynia żydowska. Synagoga Ben Ezry jest najstarszą zachowaną do dzisiaj synagogą w całym Egipcie – powstała w IV wieku p.n.e. Koptowie wierzą, iż w miejscu, gdzie powstała świątynia, znaleziono kosz z małym Mojżeszem. Żydzi natomiast wierzą, że to właśnie tutaj swoje kazania wygłaszał Jeremiasz w VI wieku p.n.e.
Wstęp do synagogi jest bezpłatny, obowiązuje jednak zakaz fotografowania.



Zwiedzanie tej części miasta można zakończyć na stacji metra Marii Girgis lub krótkim spacerem wąskimi uliczkami Starego Kairu, które zaprowadzą turystę nad Nil. 

23 marca 2012

Cytadela

23 marca 2012, godzina 14:00

Cytadela w Kairze to okazała budowla wniesiona na skalistym wzgórzu w XII wieku na rozkaz Salah al Dina (Saladyna). W obrębie murów Cytadeli znajdują się trzy meczety i aż cztery muzea, w tym: Muzeum Policji i Muzeum Wojskowe. Najważniejszą i najokazalszą budowlą wznoszącą się w obrębie Cytadeli jest meczet sułtana Muhammada Alego, zwany również Alabastrowym. Inspirowany był on wielkimi, osmańskimi meczetami, które wznosiły się wówczas w Stambule. Budynek świątyni jest tak bardzo okazały, że jego kopuła i minarety są widoczne z wielu, nawet odległych, miejsc w Kairze.

meczet Muhammada Alego na kairskiej Cytadeli
wnętrze meczetu Muhammada Alego

Cytadela jako budowla obronna miała na celu przede wszystkim odpierać atak nieprzyjaciela, w tym również ataki wrogich wojsk krzyżowców (czyli chrześcijan).


Zwiedzanie Cytadeli należałoby rozpocząć nad Nilem (!), na skrzyżowaniu ulic Corniche al Nil i Magri al Auoen, 4 kilometry od wzgórza Cytadeli. Dlaczego aż nad Nilem? Bo właśnie tutaj swój początek ma stary akwedukt, którym za czasów Saladyna tłoczono wodę z Nilu na teren Cytadeli. Mury starego akweduktu można oglądać do dzisiaj, stąd moja propozycja rozpoczęcia zwiedzania Cytadeli właśnie w tym miejscu.

Poza meczetami i muzeami jest jeszcze jeden powód, dla którego warto odwiedzić fortyfikację – to przepiękna panorama miasta jaka rozpościera się ze szczytu wzgórza. Przy dobrej widoczności można nawet zobaczyć Piramidy w Gizie. 

panorama miasta z Cytadeli

Informacje praktyczne:
- Cytadela czynna jest codziennie od 9 do 17;
- bilet wstępu kosztuje 60EGP;
- aby wejść na teren Cytadeli trzeba okazać dokument tożsamości ze zdjęciem – paszport;
- wejście do Meczetu Alabastrowego nie jest płatne i nie wymaga zakrycia głowy (dla kobiet), ale mimo wszystko należy pamiętać, iż jest to miejsce kultu religijnego i wymaga odpowiedniego – skromnego ubioru (długie spodnie zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, ponadto bluzka zakrywająca przynajmniej ramiona) i obowiązkowo należy pamiętać o zdjęciu butów przed wejściem do świątyni;
- na terenie fortyfikacji znajduje się kawiarnia, gdzie można nie tylko odpocząć, ale również podziwiać panoramę miasta;

meczety widziane z Cytadeli

21 marca 2012

Mama…

21 marca 2012, godzina 13:00

W polskim kalendarzu jest dzisiaj święto – przez wielu „zimowych śpiochów” długo wyczekiwane – pierwszy dzień wiosny! I nawet pogoda za oknem potwierdza, że zima jest już gdzieś za nami… w egipskim kalendarzu wciąż zima… do święta wiosny pozostały jeszcze ponad trzy tygodnie ( w tym roku Sham el Nessim, czyli święto wiosny przypada 16 kwietnia). Ale także w egipskim kalendarzu jest dzisiaj święto… - Dzień Matki. I nikogo chyba nie dziwi obecność tego święta w żadnym kalendarzu, gdyż przeciętnemu Europejczykowi wydaje się, że skoro w Polsce obchodzony jest Dzień Matki, Ojca, Babci, Dziadka, Dziecka itd… to pewnie wszędzie na świecie owe grupy społeczne (czy rodzinne) mają też swoje święta (może tylko przypadające innego dnia). A jednak długo (może nawet bardzo długo) można by szukać jakiegokolwiek innego święta w kalendarzu egipskim; nie znajdziemy w nim ani Dnia Ojca, ani Dnia Babci, nie ma też Dnia Dziadka, Dziecka, czy Mężczyzn (a propos to dowiedziałam się o istnieniu tego święta dopiero w tym roku i to całkiem przypadkowo). Skąd więc takie wyróżnienie dla wszystkich mam, że jako jedyne mają one swoje święto?

Początków Dnia Matki należałoby szukać w Koranie, świętej księdze islamu.

„Mężczyzna przyszedł do Proroka Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim)  i powiedział: Proroku Allaha! Kto spośród ludzi zasługuje na moje najlepsze traktowanie? " On odpowiedział: "Twoja matka". Mężczyzna zapytał "Kto potem?". Prorok odpowiedział: "Twoja matka". Mężczyzna zapytał po raz trzeci: "Kto potem?".  I prorok jeszcze raz powtórzył: "Twoja matka". Kiedy mężczyzna znów zapytał: "Kto potem?", Prorok odpowiedział: "Potem twój ojciec"”

Koran, święta księga islamu, w wielu miejscach nakazuje bezgraniczny i niezachwiany szacunek do matki, a także podkreśla odpowiedzialność i trud, jaki ponoszą one rodząc i wychowując swoje dzieci. Wydawać by się mogło, że szacunek i bezwzględne posłuszeństwo wobec rodziców (ze szczególnym naciskiem na posłuszeństwo syna wobec swojej matki) są, w dobie XXI wieku, zapomniane i pomijane przez wielu młodych muzułmanów. Ale nic bardziej mylnego… do dnia dzisiejszego muzułmanie wiernie przestrzegają jednego z najważniejszych obowiązków ( zaraz po oddaniu czci Bogu), jakim jest łagodne traktowanie swoich matek. Honor i szacunek jakim synowie i córki obdarzają swoje rodzicielki do dzisiaj budzi  niezrozumienie, kontrowersje, a czasem także zachwyt wśród ludzi Zachodu. Ale w krajach islamskich, w tym także w Egipcie, dość często można spotkać matki spacerujące, czy robiące zakupy częściej w towarzystwie swoich synów (lub córek) niż w obecności swoich mężów.
Matka na zawsze pozostaje najważniejszą kobietą w życiu swojego syna – nawet jeżeli posiada on cztery żony i dziesięć córek. To mamie należy się najwyższy szacunek, najgłębsza miłość i posłuszeństwo.
Można zapytać skąd specjalne wyróżnienie dla matek w sytuacji kiedy oboje rodzice są równo odpowiedzialni za przyjście na świat i wychowanie swoich dzieci? W kulturze islamu podział ról w rodzinie jest dość wyraźny. W odróżnieniu od rodzin europejskich cały trud wychowania dzieci spoczywa na jednym tylko rodzicu – na matce. To ona przez dziewięć miesięcy ciąży wytwarza specjalną więź jaka łączy ją na całe życie ze swoim dzieckiem, to ona karmi je piersią przez dwa lata (jak nakazuje Koran), to ona jest odpowiedzialna za wychowanie. W tradycyjnej rodzinie muzułmańskiej rolą mężczyzny jest wyłącznie zarabianie pieniędzy na utrzymanie żony (lub żon) i dzieci. Dlatego też szczególne traktowanie, szacunek i honor należą się właśnie matce, która bierze na swoje barki cały trud wychowania i opieki nad dziećmi. Ale myli się każdy, kto myśli, że poprzez taki ogrom obowiązków nałożonych na kobietę, czuje się ona źle lub niesprawiedliwie traktowana. Dla muzułmańskiej kobiety nie ma nic ważniejszego niż bycie matką (szczególnie jeśli doczeka się syna). W zamian za podjęcie samotnego trudu wychowania dzieci, otrzymuje szacunek i posłuszeństwo swoich dzieci i jako jedyna posiada swoje święto w kalendarzu egipskim.

(a już wkrótce powrócę do odpowiedzi na pytanie – co warto obejrzeć w Kairze? )

17 marca 2012

Pogoda nieprzewidywalną jest…

17 marca 2012, godzina 15:30

Pozwolę sobie na chwilkę przerwać opisywanie zabytków wartych zobaczenia w stolicy Egiptu, żeby wyrazić moje ogromne zdumienie. Otóż właśnie dzisiaj zaobserwowałam pewien zaskakujący fakt pogodowy – a mianowicie temperatura w Kairze jest o dwa stopnie Celsjusza niższa niż w moim rodzinnym mieście. Jest to o tyle zaskakujące, że jest połowa marca, a w stolicy kraju faraonów wciąż jest dość chłodno – temperatura waha się w okolicach zaledwie (!) 20 stopni Celsjusza, a nocami spada poniżej 10. Jak na egipskie upały, których doświadczałam jeszcze rok temu, sytuacja jest co najmniej dziwna. Pamiętam takie marcowe dni, kiedy zamiast siedzieć w recepcji, spędzaliśmy długie wieczory i noce aż do wczesnych godzin porannych na hotelowym tarasie. I nie przypominam sobie, żebym musiała jakoś szczególnie walczyć z chłodem poniżej 10 stopni… pogoda jest jednak nieprzewidywalna. Przypuszczam jednak, że tak zwana temperatura „odczuwalna” jest w Kairze wyższa niż ta, którą wskazuje termometr – a to ze względu na dużą ilość promieni słonecznych – chociaż i w moim rodzinnym mieście, gdzieś pośrodku Wielkopolski, ani wczoraj, ani dzisiaj ich nie brakuje. 

wschód słońca nad centrum Kairu (Downtown)